1. Home -
  2. Finanse -
  3. Co piąty Polak nie ma żadnych oszczędności. 17 proc. utrzymałoby się tylko miesiąc

Co piąty Polak nie ma żadnych oszczędności. 17 proc. utrzymałoby się tylko miesiąc

Dane Krajowego Rejestru Długów za 2025 rok wskazują na to, że łączna kwota zaległości Polaków ustabilizowała się na poziomie około 42,5 mld zł, a w ostatnich miesiącach odnotowano nawet jej niewielką redukcję. Zjawisko to, w połączeniu z wyhamowaniem dynamiki upadłości konsumenckich, mogłoby sugerować poprawę kondycji płatniczej społeczeństwa. Analiza strukturalna oszczędności pokazuje jednak obraz znacznie mniej optymistyczny: stabilizacja długu odbywa się przy skrajnie niskiej odporności na wstrząsy finansowe. 

Marek Śmigielski06.01.2026 14:11
Finanse

21 proc. Polaków nie posiada żadnych oszczędności 

Choć globalna kwota długu w rejestrach zmalała, średnie zadłużenie przypadające na jednego dłużnika wzrosło do poziomu 21 767 zł. Oznacza to, że portfel przeciętnego dłużnika jest o 160 zł bardziej obciążony niż w roku ubiegłym.  

Ważnym czynnikiem ryzyka dla stabilności systemu kredytowego w 2026 roku nie jest jednak sama wysokość rat, lecz deficyt kapitału zapasowego w gospodarstwach domowych. Z badania „Portfele Polaków u progu 2026 roku” wynika, że 21 proc. konsumentów nie posiada żadnych oszczędności, a kolejne 8 proc. byłoby w stanie utrzymać się po utracie głównego źródła dochodów najwyżej przez dwa tygodnie. 17 proc. badanych byłoby w stanie utrzymać się miesiąc, natomiast 22 proc. - przez trzy miesiące.  

Taka struktura oszczędności oznacza, że niemal co drugi Polak operuje w warunkach bezpośredniego zagrożenia płynności. W przypadku wystąpienia nagłego wydatku lub utraty źródła utrzymania, grupa ta niemal natychmiast zasili statystyki dłużników, co może gwałtownie przerwać obecny trend stabilizacji zadłużenia. 

Analizując zgromadzone dane, można też dostrzec głębokie rozwarstwienie społeczne. Brak jakiejkolwiek poduszki finansowej deklaruje aż 41 proc. osób zarabiających poniżej 2 tys. zł netto, podczas gdy w grupie o dochodach powyżej 7,5 tys. zł problem ten dotyczy zaledwie 9 proc. respondentów.  

Mechanizm przetrwania. Życie na krawędzi wypłacalności 

Pragmatyczne podejście do domowego budżetu deklaruje tylko 30 proc. konsumentów – to osoby, których dochody pozwalają na jednoczesne pokrywanie opłat i systematyczne odkładanie środków. Pozostała część społeczeństwa funkcjonuje w modelu znacznie bardziej ryzykownym.  

Ponad jedna trzecia badanych reguluje zobowiązania terminowo, ale musi w tym celu naruszać zgromadzone wcześniej zasoby. Z kolei 28 proc. deklaruje konieczność drastycznego ograniczania konsumpcji, aby uniknąć opóźnień w płatnościach czynszu czy rat kredytowych. 

Z perspektywy instytucji finansowych najbardziej alarmujący jest odsetek osób znajdujących się w sytuacji krytycznej. Łącznie 7 proc. Polaków przyznaje, że ich dochody nie wystarczają na zaspokojenie bieżących potrzeb lub stałych opłat, co generuje bezpośrednie zaległości. W grupie o najniższych dochodach wskaźnik ten rośnie do 20 proc. Jest to segment rynku o najwyższym ryzyku kredytowym, gdzie proces wychodzenia z zadłużenia bez zewnętrznej pomocy staje się praktycznie niemożliwy. 

Dla konsumentów ważne powinno być zatem ustalenie sensownych priorytetów wydatkowych. W dobie niepewności rynkowej budowa choćby minimalnej poduszki finansowej jest nie tylko dobrą praktyką, ale koniecznością.  

Bez tego zabezpieczenia, życie „od pierwszego do pierwszego” jest skrajnie ryzykowne i w każdej chwili może zakończyć się wpisem do rejestru długów i utratą wiarygodności finansowej na lata. 

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi