1. Home -
  2. Prywatność i bezpieczeństwo -
  3. Ponad 2 miliony razy służby sięgały po nasze dane. Bez naszej zgody i wbrew prawu

Ponad 2 miliony razy służby sięgały po nasze dane. Bez naszej zgody i wbrew prawu

W ubiegłym roku polskie służby państwowe skorzystały z możliwości wglądu w billingi obywateli ponad 2 miliony razy – najwięcej od 8 lat. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, służby mogą sięgnąć po informacje nawet z całego ostatniego roku. Dane pochodzące z Ministerstwa Sprawiedliwości obrazują skalę, w jakiej państwo sięga po narzędzia inwigilacyjne.

Liczba 2 milionów zapytań niekoniecznie oznacza 2 miliony osób, ponieważ jedna osoba mogła być sprawdzana wielokrotnie. Każda z operacji dotyczy konkretnego zestawu danych o obywatelu. Według dostępnych informacji to funkcjonariusze różnych służb decydowali o sięgnięciu po dane billingowe, bez uzyskiwania zgody sądu.

Wcale nie musisz być przestępcą, żeby służby zaczęły cię prześwietlać

Polskie przepisy umożliwiają służbom dostęp do danych telekomunikacyjnych „zza biurka” – bez decyzji sądu, bez kontroli zewnętrznej i informowania obywatela o tym, że będzie lub że był sprawdzany.

Taki stan prawny jest sprzeczny ze stanowiskiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Trybunał wielokrotnie podkreślał, że masowe i niekontrolowane gromadzenie danych narusza prawo do prywatności oraz Europejską Konwencję Praw Człowieka.

W opinii TSUE każdy dostęp do danych takich jak lokalizacja telefonu czy historia połączeń powinien być proporcjonalny, uzasadniony i podlegać niezależnemu nadzorowi – najlepiej sądowemu. Tymczasem w Polsce obowiązuje model, który można określić jako „systemową inwigilację”, bo nawet jeśli nie ma podejrzenia popełnienia przestępstwa, nie da się wykluczyć, że służby nie sięgają prewencyjnie po dane obywatela.

Wiele służb ma dostęp do danych billingowych

Dostęp do danych telekomunikacyjnych mają m.in. policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Straż Graniczna. Każda z tych instytucji może złożyć zapytanie do operatora telekomunikacyjnego o dane konkretnego użytkownika i to bez nakazu.

W praktyce oznacza to, że służby mogą uzyskać informacje o tym, z kim obywatel się kontaktował, w jakich godzinach, z jakiej lokalizacji logował się jego telefon, a także gdzie przebywał w określonych dniach. Operatorzy są zobowiązani do przechowywania takich danych przez rok.

Rozpoczęto prace nad dostosowaniem prawa do unijnych wymogów

Dotychczasowy minister sprawiedliwości Adam Bodnar rozpoczął działania mające na celu dostosowanie polskich przepisów do standardów unijnych. Jak wynika z raportu podpisanego przez Bodnara, Ministerstwo Sprawiedliwości oraz MSWiA analizują orzecznictwo TSUE i planują zmiany legislacyjne, które ograniczyłyby masowy dostęp służb do danych obywateli.

Nie wiadomo jednak, w jakim kierunku pójdą te zmiany, ponieważ dalsze prace legislacyjne będą zależały od nowego kierownictwa resortu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi