- Bezprawnik -
- Edukacja -
- Darmowe przedszkole publiczne to mit. Kilkaset złotych opłat co miesiąc jest normą
Darmowe przedszkole publiczne to mit. Kilkaset złotych opłat co miesiąc jest normą
Od lat regularnie przekonujemy się, że "darmowa edukacja publiczna" to pojęcie, które ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Widać to szczególnie na starcie roku szkolnego w samorządowych przedszkolach, w których wydatki w pierwszym miesiącu nauki potrafią skumulować się w sposób zupełnie nieoczekiwany. A co równie istotne, wiele osób niekoniecznie jest w stanie wkalkulować je do swojego budżetu domowego.
Pierwsze tygodnie w przedszkolu – rewolucja w rytmie dnia całej rodziny
Wysłanie dziecka do przedszkola to spory przewrót dla życia rodzinnego - zwłaszcza wtedy, gdy rodzice nie zdecydowali się wcześniej na zapewnienie opieki dla swojej pociechy w żłobku. Ktoś, kto był obecny w życiu mamy i taty praktycznie przez 24 godziny na dobę, właśnie znika na kilka godzin i wraca do domu w godzinach popołudniowych. To zmiana, która dla wielu rodziców jest początkowo trudna do ogarnięcia.
Koniec „babciowego” po 3. urodzinach dziecka – wyrwa w domowym budżecie
Wiele dzieje się jednak także pod kątem finansowym. Wraz z osiągnięciem 3. roku życia i rozpoczęciem nauki przedszkolnej wygasają bowiem wprowadzone przez obecną koalicję rządową benefity pod postacią "babciowego". Nawet jeżeli rodzice pobierali tylko podstawowy wariant wsparcia wynoszący 500 złotych, to i tak mówimy o wyrwie w domowym budżecie, którą praktycznie każdy rodzic (poza najbardziej zamożnymi jednostkami) zauważy. Warto przy tym wiedzieć, że program Aktywny Rodzic, potocznie zwany "babciowym", to w rzeczywistości trzy odrębne warianty świadczenia, a wszystkie z nich przysługują wyłącznie na dziecko w wieku od 12. do 35. miesiąca życia - po ukończeniu 3 lat prawo do świadczenia wygasa niezależnie od tego, z którego wariantu korzystała rodzina. A rozpoczęcie nauki przedszkolnej to przecież także spore wydatki.
Ile kosztuje przedszkole publiczne? Opłaty ustalane przez gminę
Opłata za godziny ponad bezpłatne 5 godzin dziennie
O niektórych rodzice mają świadomość jeszcze przed rozpoczęciem edukacji, bowiem niektóre kwestie reguluje Prawo oświatowe oraz ustawa o finansowaniu zadań oświatowych. Zgodnie z nimi gmina ma obowiązek zapewnić bezpłatne nauczanie, wychowanie i opiekę w wymiarze co najmniej 5 godzin dziennie. Za każdą kolejną godzinę pobytu dziecka w placówce gmina może pobierać opłatę - jej wysokość ustala rada gminy w drodze uchwały, jednak nie może ona przekroczyć maksymalnej stawki określonej centralnie przez ministerstwo edukacji i corocznie waloryzowanej. W roku szkolnym 2026/2027 wynosi ona 1,44 zł za godzinę i szczerze powiedziawszy bardzo rzadko spotyka się sytuacje, w których gminy decydują się na wprowadzenie opłat poniżej maksymalnej stawki.
Przy założeniu, że w miesiącu mamy średnio 20 dni szkolnych, dziecko nie choruje, a rodzice zostawiają dziecko w placówce na 8 godzin, dodatkowy wydatek w skali miesiąca to 86,40 złotych. Oczywiście to tylko przykładowe kalkulacje, bowiem w sytuacjach, w których obydwoje rodziców pracuje na pełny etat w standardowych godzinach 8-16, a w okolicy nie mieszkają dziadkowie, opłaty będą zapewne wyższe o kilkadziesiąt złotych. Warto mieć też z tyłu głowy, że część samorządów od dłuższego czasu apeluje o możliwość podniesienia opłat za przedszkole publiczne ponad obecne limity - kierunek zmian w najbliższych latach może więc być tylko jeden.
Opłata za wyżywienie w przedszkolu – często większy koszt niż godziny pobytu
Osobną pozycją w rachunku jest opłata za posiłki. W odróżnieniu od opłaty za godziny pobytu, koszt wyżywienia nie jest ograniczony żadnym ustawowym limitem procentowym czy kwotowym - gmina (a właściwie dyrektor przedszkola w porozumieniu z organem prowadzącym) ustala go na poziomie odpowiadającym rzeczywistemu kosztowi produktów, tzw. "wsadowi do kotła". Nie zalicza się do niego wynagrodzeń kucharek, kosztów energii czy amortyzacji sprzętu kuchennego - tylko sam koszt surowców na posiłki. W praktyce opłata za pełne wyżywienie (śniadanie, obiad, podwieczorek) w wielu miastach oscyluje wokół 200-300 zł miesięcznie, choć kwoty te bywają znacznie wyższe w większych ośrodkach.
Co istotne, różnice mogą być naprawdę solidne - w przypadku jednego z publicznych przedszkoli w mojej okolicy koszt dziennego wyżywienia dziecka to 12,50 zł (placówka wyposażona we własną kuchnię), z kolei w innym przedszkolu niepublicznym, choć posiadającym umowę z miastem i pobierającym dotację, to aż 24 zł (koszt cateringu). Te opłaty zdecydowanie warto poznać przed wyborem miejsca, do którego dziecko będzie uczęszczało.
Zwolnienie z opłat za przedszkole – kto może z niego skorzystać?
Warto pamiętać, że część rodziców może być częściowo lub całkowicie zwolniona z tych opłat. Dotyczy to najczęściej rodzin wielodzietnych, korzystających z Karty Dużej Rodziny, o niskich dochodach kwalifikujących do pomocy społecznej lub w innych szczególnych sytuacjach życiowych określonych w lokalnej uchwale. Organ prowadzący może w tym zakresie upoważnić dyrektora placówki do samodzielnego przyznawania takich zwolnień. Warto sprawdzić uchwałę własnej gminy - zasady różnią się lokalnie i nie każdy rodzic wie, że mu takie zwolnienie przysługuje.
Dobrowolne wydatki, które i tak płaci większość rodziców
Składki na radę rodziców i „kredkowe” – czy trzeba płacić?
Oprócz tych opłat istnieją jednak inne, dodatkowe wydatki. Mowa tutaj o składkach na radę rodziców oraz popularnym "kredkowym", czyli pieniądzach zbieranych na materiały plastyczne, pomoce dydaktyczne, wyprawki czy drobne akcesoria używane na co dzień w grupie.
Co ważne, żadna z tych składek nie jest opłatą obowiązkową w sensie prawnym. Prawo oświatowe wprost przewiduje, że wpłaty na radę rodziców mają charakter dobrowolny, a rada rodziców to organ społeczny działający na podstawie statutu przedszkola i uchwalanego przez siebie regulaminu. Fundusz, którym dysponuje, pochodzi z kolei z dobrowolnych wpłat rodziców. Dyrektor placówki ani wychowawca nie mogą uzależniać przyjęcia dziecka do przedszkola, jego udziału w zajęciach czy jakichkolwiek świadczeń od wniesienia takiej składki - co więcej, dziecko rodzica, który nie zapłacił składki, nie może być w żaden sposób wykluczane z korzystania z tego, co za zgromadzone środki zostało kupione.
W praktyce jednak presja społeczna bywa duża, a rodzice najczęściej decydują się wpłacić środki do grupowego skarbnika. Warto też pamiętać, że środki z rady rodziców powinny być rozliczane transparentnie, zgodnie z przyjętym planem finansowym, a rodzice mają prawo wglądu w to, na co faktycznie są wydawane.
Ubezpieczenie NNW w przedszkolu – dobrowolne, ale powszechne
Na start roku szkolnego rodzice spotykają się także z propozycją wykupienia ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW). Podobnie jak składki na radę rodziców czy "kredkowe", ubezpieczenie to ma charakter całkowicie dobrowolny - w praktyce jednak wiele placówek co roku organizuje grupowe ubezpieczenie NNW za pośrednictwem wybranego przez radę rodziców lub dyrekcję towarzystwa ubezpieczeniowego. Na szczęście roczna składka zazwyczaj nie jest duża i wynosi kilkadziesiąt złotych za rok, a wypadki w szkołach i przedszkolach wcale nie należą do rzadkości. Warto jednak zawczasu poznać zakres takiej ochrony i sytuacje, w których polisa może nam pomóc finansowo - tyczy się to zwłaszcza odpowiedzialności towarzystwa ubezpieczeniowego za sytuacje powstałe poza placówką edukacyjną.
zobacz więcej:










