- Bezprawnik -
- Państwo -
- Dostała skierowanie „na cito”. Operację ma zaplanowaną na 2035 rok
Dostała skierowanie „na cito”. Operację ma zaplanowaną na 2035 rok
Przyznam, że historie osób, które miały styczność z polskim systemem ochrony zdrowia, nigdy nie przestaną mnie zadziwiać. Nie inaczej jest w przypadku mieszkanki wielkopolskiej Piły, która otrzymała skierowanie w trybie pilnym, jednak operacji może się spodziewać dopiero za kilka ładnych lat. Trzeba przyznać, że tego typu historie niestety potwierdzają, że polska służba zdrowia znajduje się obecnie w opłakanym stanie.
Ile trzeba czekać na zabieg „na cito” w Polsce? Jak widać, nawet ponad 9 lat
Jak podaje „Głos Wielkopolski”, 52-letnia pani Agnieszka z Piły miała w sierpniu ubiegłego roku poważny wypadek – upadła i doznała otwartego złamania ręki. Po operacji początkowo wydawało się, że ręka będzie sprawna, ale z czasem palce zaczęły sztywnieć. Obecnie dwa palce są praktycznie niesprawne.
Lekarz ze Szpitala im. Wiktora Degi w Poznaniu zalecił rekonstrukcję palców. Okazuje się jednak, że w polskich warunkach tego typu skierowanie, oznaczone jako „cito”, wcale nie oznacza „pilnie” – podobnie zresztą jest z diagnostyką, bo nawet zlecone w trybie pilnym badanie rezonansem magnetycznym oznacza miesiące oczekiwania. Na liście oczekujących pacjentka dostała numer 3214, a lista miała liczyć 6738 osób. Na operację może liczyć dopiero w roku 2035.
„Głos Wielkopolski” zwrócił się o wyjaśnienia do szpitala Degi i NFZ. Szpital nie chciał komentować konkretnego przypadku, a NFZ w momencie publikacji materiału jeszcze nie odpowiedział. Pacjentom w takiej sytuacji pozostaje niewiele, bo skarga na lekarza czy placówkę raczej kolejki nie skróci.
Ze względu na problemy z ręką kobieta nie może wykonywać codziennych obowiązków i pracować zawodowo
Problem z ręką, jak nietrudno się domyślić, jest na tyle poważny, że już teraz utrudnia kobiecie zwykłe czynności – czesanie się, mycie okien, trzymanie talerza czy pracę przy komputerze. Z powodu problemów z ręką obecnie także nie pracuje ona zawodowo.
Kobieta przyznaje także, że nie może wykonywać np. czynności związanych z pracą na komputerze ani z segregowaniem dokumentów.
Pilna rehabilitacja na NFZ? Kolejka nawet na trzy lata
Nic dziwnego, że mieszkanka Piły już teraz mówi wprost – za 9 lat tego typu operacja może nie być potrzebna. Co dodatkowo absurdalne, usłyszała również, że na pilną rehabilitację może czekać nawet 3 lata. A przecież długie oczekiwanie u lekarza bywa nie tylko uciążliwe, ale i sprzeczne z prawami pacjenta. Wielu chorych ucieka więc do prywatnych gabinetów, choć zwykła konsultacja lekarska potrafi kosztować 300–400 zł.
Kolejki na operacje w Polsce to nie wyjątek. Przykłady z Wielkopolski i województwa lubuskiego
Gdy czytamy o tego typu sprawach, które miały miejsce kilkanaście lat temu, dochodzimy do wniosku, że od tego czasu polska ochrona zdrowia nie zrobiła żadnego postępu.
Na przykład pani Anna Żerko z Poznania musiała przejść skomplikowaną operację ręki, której kość źle się zrosła po złamaniu. Rzecz działa się w roku 2013, a w poznańskim szpitalu dostała termin operacji na 12 października 2022 r.
Portal zielonagora.naszemiasto.pl opisywał z kolei przypadek 30-letniej kobiety z zespołem ogona końskiego, spowodowanym dużą przepukliną dyskową. Według jej relacji w szpitalu w Zielonej Górze usłyszała, że na pilną operację musiałaby czekać 10 lat. Kobieta poszukała innej placówki i okazało się, że w szpitalu w Kaliszu wykonano jej operację na NFZ w ciągu tygodnia. Ta historia dobrze pokazuje, jak przyspieszyć wizytę u lekarza specjalisty na NFZ – czasem wystarczy sprawdzić terminy poza własnym województwem.










