Kodeks pracy i jeszcze raz kodeks pracy
Czy naprawdę można dostać za to zwolnienie dyscyplinarne? Krótka odpowiedź brzmi: tak.
W pewnych sytuacjach można zwolnić pracownika dyscyplinarnie za to, co publikuje na Facebooku, ale tylko wtedy, gdy spełnione są konkretne warunki z Kodeksu pracy. Podstawą jest art. 52 § 1, który pozwala na rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie "ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych".
I właśnie o to może toczyć się spór – czy wpis na Facebooku był tylko prywatną opinią, czy już ciężkim naruszeniem obowiązków.
§ 1. Pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie:
1) ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych;
2) popełnienia przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem;
3) zawinionej przez pracownika utraty uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku.
Czasami sprawa kończy się w sądzie – jakie są jego wyroki w tej sprawie?
Każda sprawa jest inna i każda jest (a przynajmniej powinna być) indywidualnie rozpatrywana. Co wtedy, gdy spór między pracodawcą a pracownikiem znajdzie swój finał w sądzie pracy?
Wiele zależy od tego, co napisałeś na Facebooku lub w innym miejscu w internecie. Jeśli publicznie obrażałeś szefa, swoich przełożonych lub współpracowników, ujawniałeś dane firmy (np. dane klientów czy informacje poufne) i/lub nawoływałeś do działań szkodzących pracodawcy, to nawet nie masz po co iść do sądu pracy. Ten prawie na pewno potwierdzi słuszność pracodawcy w kwestii nałożenia zwolnienia dyscyplinarnego. Warto wiedzieć, że pracodawca ma na wręczenie dyscyplinarki tylko miesiąc od uzyskania informacji o danym wpisie – jeśli się spóźni, traci taką możliwość.
Możesz też dostać dyscyplinarkę nie tylko za agresywne wpisy, ale też za zdjęcia. Jesteś na L4? To odpoczywaj w łóżku i się kuruj, a nie idź na imprezy i nie wrzucaj z nich zdjęć pokazujących, jak dobrze się bawisz.
Z drugiej strony mamy wolność słowa, o czym mówi art. 54 Konstytucji RP:
Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Nie każda krytyka w mediach społecznościowych uzasadnia zwolnienie dyscyplinarne. Pracownik ma prawo do wyrażania opinii i korzystania z wyżej wymienionej wolności słowa. Jeżeli wpis jest prywatny, nie zawiera danych poufnych, nie jest wulgarny ani zniesławiający – dyscyplinarka może zostać uznana przez sąd pracy za bezpodstawną.
Trzeba przy tym pamiętać, że zwolnienie dyscyplinarne nie zawsze jest legalne, a pracownik może podważyć je w sądzie – pracodawca musi udowodnić winę umyślną lub rażące niedbalstwo po stronie pracownika.
Sądy pracy biorą też pod uwagę inne elementy, w tym m.in. to, czy profil pracownika był publiczny, czy prywatny, ilu odbiorców miał dany post, a także to, czy zwolniony oznaczył pracodawcę. Nie bez znaczenia jest też jego dotychczasowa postawa w pracy. Co istotne, samo korzystanie z Facebooka w godzinach pracy – jeśli jest nagminne i łamie regulamin – może stanowić odrębną podstawę do dyscyplinarki, niezależnie od treści wpisów.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj