- Bezprawnik -
- ecommerce -
- Empik mógł być potęgą. Stał się jednak sklepem ze wszystkim i niczym
Empik mógł być potęgą. Stał się jednak sklepem ze wszystkim i niczym
Empik to szczególna sieć sklepów na mapie Polski. Jej historia bynajmniej nie wywodzi się z czasów transformacji gospodarczej po 1989 roku, ale sięga jeszcze czasów powojennych, a dokładnie 1948 roku. Jednak obecnie Empik według mnie zatracił gdzieś swój paradygmat i zaczął prowadzić działalność, która z kulturą ma coraz mniej wspólnego. A może mogło być inaczej?
Empik miał wszystko, czego potrzeba było do zbudowania polskiego giganta kultury
Rozmycie się działalności kulturalnej sklepów Empik doprowadziło do tego, że dzisiejsze Empiki są często tylko na papierze księgarniami i salonami z prasą. Ta funkcja ma coraz mniejsze znaczenie.
Zamiast polskiego giganta kultury powstały sklepy z asortymentem do wszystkiego i do niczego, które oferują książki obok kabli, zabawek, kosmetyków i elektroniki. Podobne wrażenie robi zresztą sklep internetowy Empiku, który dziś jest przede wszystkim wielkim marketplace'em zewnętrznych sprzedawców. Pytanie, czy poszerzanie asortymentu nie rozmyło DNA marki? Moim zdaniem jak najbardziej tak.
Sukcesy finansowe Grupy Empik oparte coraz mniej na kulturze
Nie zrozummy się źle – wyniki finansowe Empiku są nadal bardzo dobre. Jego oferta przekroczyła niedawno 20 mln produktów. W 2025 r. całkowita wartość GMV (Gross Merchandise Value) zwiększyła się o 16 proc. rok do roku, osiągając poziom blisko 4,9 mld zł.
Jak podają przedstawiciele sieci w informacjach prasowych, grupa odnotowała wzrosty za rok 2025 w takich kategoriach, jak:
- zabawki (+25 proc. rok do roku);
- dom i ogród (+19 proc. rok do roku);
- elektronika (+30 proc. rok do roku);
- sport (+23 proc. rok do roku);
- zdrowie i uroda (+39 proc. rok do roku).
Widzimy więc jak na dłoni, że sukces finansowy Grupy Empik jest oparty coraz bardziej nie na książkach, prasie i muzyce, a na artykułach, które z powodzeniem możemy kupić w innych sieciach, które bynajmniej nie kojarzą się z promocją kultury w Polsce.
Fizyczne nośniki nie umarły, ale stały się niszą kolekcjonerską
I to mimo że firma informowała także o wzrostach w podstawowych kategoriach (książki, prasa i muzyka). Nic dziwnego – płyta CD, a szczególnie płyty winylowe, ale także książki papierowe nie umarły całkowicie, lecz stały się produktem bardziej kolekcjonerskim i fanowskim. To zjawisko widać nie tylko u nas – wystarczy zobaczyć, jak radzi sobie z tym Media Markt w Niemczech, gdzie stoiska z płytami wciąż należą do największych w sklepie.
Dlaczego Empik postawił na marketplace zamiast na kulturze
Zdaję sobie sprawę, że Empik musiał rozszerzyć swoją ofertę, gdyż tylko w taki sposób mógł zrekompensować sobie spadające zainteresowanie fizycznymi nośnikami muzycznymi. Tradycyjne kategorie Empiku znalazły się pod silną presją cyfryzacji – dziś książki w internecie kupujemy chętniej i taniej niż w tradycyjnym salonie.
Grupa Empik musiała więc podjąć pewnie niełatwą decyzję, która poskutkowała nie tylko oferowaniem fizycznych produktów, których nigdy w tych sklepach nie było, ale także stworzeniem marketplace'u, w którym są one sprzedawane. Bez tego sieć nie mogłaby mieć także ponad 300 punktów w całym kraju.
Tym sposobem Empik pojawia się regularnie w mojej wyszukiwarce, gdy chcę kupić np. części do swoich rowerów, co już jest naprawdę pewnym kuriozum.
Ze swojej strony muszę jednak pochwalić funkcję Empik Premium, która według mnie jest bardzo atrakcyjna. Sieć potrafi też zaskoczyć technologicznie – to właśnie w Empikach ruszyły pilotażowe płatności okiem, których Polacy używali jako pierwsi na świecie.
Czy Empik mógł mocniej postawić na sprzedawanie kultury
Według mnie sieć mogła pójść w pewnym momencie w bardziej klarowną ścieżkę, bez konieczności rozmieniania swojego funkcjonowania na drobne.
Jak to można było zrobić? Przede wszystkim wątpię w to, czy marketplace Empiku musiał być rozrośnięty do tak niebotycznych rozmiarów, co w dużej mierze sprawiło, że Empiki dziś zbytnio nie różnią się od innych marketplace'ów (np. Kauflandu).
Wydaje mi się, że w pewnym momencie warto było skupić się na przyciąganiu klientów do salonów nie gadżetami, zabawkami i prezentami, a bardziej trzonem działalności, którym powinny być e-booki, audiobooki, podcasty, muzyka, książki papierowe, spotkania z artystami, a nawet ich występy na żywo. Mit, że ebooki tańsze niż książki muszą być zawsze, jeszcze bardziej utrudnia budowanie wartości wokół treści cyfrowych.
Dawny Empik miał klimat, którego dziś próżno szukać
Sklepy Empik mają swoje plusy – są ładne, czyste, zadbane, a wizyta w nich zawsze jest przyjemnym przeżyciem. Jednak dla mnie coraz bardziej odchodzą od tego, czym były nie tylko w latach 90., ale nawet w PRL-u.
Dawny Empik miał w sobie coś, czego trudno szukać w dzisiejszym handlu. Był miejscem nie tyle elitarnym, ile nastawionym na konkretną grupę klientów, którzy nie przychodzą tam po kwiatka czy pluszowego misia. Mówiąc wprost – miał klimat, czego coraz bardziej mu brakuje w obecnych czasach.










