- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Zarabiają grosze i słuchają wyzwisk. Tak wygląda praca w usługach
Zarabiają grosze i słuchają wyzwisk. Tak wygląda praca w usługach
Popularna – zwłaszcza w Krakowie i Warszawie – sieć lodziarni Good Lood wystartowała z inicjatywą „#NieBądźOblechem", która ma zwrócić uwagę na problem braku kultury klientów w stosunku do osób pracujących w usługach. A jest to kwestia, którą miał okazję zaobserwować praktycznie każdy z nas.
Good Lood to dynamicznie rozwijająca się sieć lodziarni, która posiada już kilkadziesiąt lokali w Krakowie i Warszawie. Co więcej, niedawno do sklepów Biedronka trafiły lody stworzone we współpracy z Good Lood, a sieć od lat znana jest z bardzo bezkompromisowej, acz skutecznej komunikacji marketingowej. Potwierdza to najnowsza akcja, która niesie się szerokim echem, zwłaszcza na Facebooku i Instagramie.
„#NieBądźOblechem" – pracownicy usług mają dość braku kultury klientów
„#NieBądźOblechem" to inicjatywa, która ma na celu zwrócić uwagę na niezwykle istotny problem, z którym codziennie mierzą się osoby pracujące w usługach. Mowa tutaj o zwykłym braku kultury, ogłady i taktu ze strony klientów, którzy odnoszą się do osób ich obsługujących w sposób zwyczajnie nieprzyzwoity. A w takich lokalach, jak lodziarnie (zwłaszcza że Polska jest w tej branży potęgą), takie sytuacje są wręcz na porządku dziennym – z powodu, którego raczej nie trzeba tłumaczyć.
Wulgarne teksty to codzienność w lodziarniach
Jak czytamy na oficjalnym profilu Good Lood na Facebooku: „Najbardziej zadziwia nas, jak można do obcej osoby pracującej w lodziarni mówić teksty o „robieniu loda" (...) Nasz Team praktycznie codziennie słyszy zdania, które nigdy nie powinny paść. Marzy nam się, aby kolejne lato upłynęło bez tekstów, które mrożą".
Jednocześnie pojawiają się przykłady tekstów, które raczej nie nadają się do cytowania – zawierają one masę nieprzyjemnych podtekstów. Podtekstów, z którymi codziennie muszą mierzyć się pracownicy nie tylko lodziarni Good Lood, ale tego typu lokali w całym kraju.
Obelgi i wyzwiska słyszą też pracownicy sklepów
Nie jest to jednak zjawisko, które dotyczy tylko i wyłącznie gastronomii (choć akurat w tym segmencie jest ono wyjątkowo częste). Klienci często mieszają z błotem pracowników sklepów, zarzucając im brak kompetencji, złą wolę lub zbyt wolną obsługę. I choć czasami widok kolejek do kas w popularnych dyskontach może przyprawić o ból głowy, to najczęściej ma on jedną, podstawową przyczynę – niedobory kadrowe. A pracownik nie zawsze może po prostu takiego klienta spławić – odmowa obsługi klienta musi być bowiem prawnie uzasadniona. ⟵ dodane zdanie
Niskie płace w handlu i gastronomii – płaca minimalna i zerowy PIT
Warto także wziąć pod uwagę fakt, że pracownicy sektorów: handlowego i usługowego należą do najniżej opłacanych grup pracowniczych w Polsce. W przypadku kasjerów w sklepach płace najczęściej w nieznaczny sposób przekraczają płacę minimalną 2026, wynoszącą 4806 złotych brutto. Z kolei w usługach – zwłaszcza w sezonowej gastronomii – najczęściej zatrudniani są studenci lub osoby do 26. roku życia, którzy korzystają z tzw. „zerowego PIT-u", czyli zwolnienia z PIT dla młodych, i nie odprowadzają podatku dochodowego.
Nocna prohibicja szansą na uspokojenie „podchmielonych" klientów?
Problem wątpliwej kultury ze strony klientów jest znany także pracownikom sklepów monopolowych. Często trafiają tam osoby w stanie wskazującym na spożycie, którym w wielu przypadkach trudno zrozumieć, że kolejna butelka piwa czy wódki nie trafi w ich ręce. Między innymi takim właśnie sytuacjom mają zapobiegać pojawiające się coraz częściej w dużych miastach nocne zakazy sprzedaży alkoholu, przykładowo: w Krakowie i w Warszawie nie kupimy już napojów alkoholowych w godzinach od 22:00 do 6:00, poza lokalami gastronomicznymi. To oczywiście w znaczący sposób wpłynęło na redukcję ilości sklepów otwartych całodobowo.
Good Lood dostaje rykoszetem. Niskie oceny w Google
Akcja odbija się w sieci bardzo szerokim echem – jak twierdzą przedstawiciele Good Lood, tylko w mediach społecznościowych wygenerowała ona 9 milionów wyświetleń. Wydarzenie ma jednak swoją drugą, mniej przyjemną stronę – trwa bowiem szeroko zakrojona akcja obniżania poszczególnym lokalom tej sieci oceny w Google, którą przecież przy codziennych wyborach kieruje się wielu z nas. To zjawisko żywcem przypominające fałszywe opinie w internecie wystawiane masowo, znane jako review bombing. ⟵ dodane zdanie Jak jednak twierdzą przedstawiciele tej sieci: „Możecie próbować zniszczyć nam ocenę loodspotów w Google, ale jeśli choć jedna osoba przestanie słownie napastować innych, bo dojdzie do niej, że to jest złe, to nasz cel będzie zrealizowany".
Pozostaje mieć nadzieję, że akurat w tym wypadku faktycznie cel uświęca środki.
zobacz więcej:










