W obszernym wywiadzie dla GamesIndustry.biz Kiciński wraz z dyrektorem zarządzającym Maciejem Gołębiewskim opowiedzieli o kulisach transakcji i planach na przyszłość.
Dlaczego CD Projekt sprzedał, a Kiciński kupił?
Gołębiewski potwierdza, że to CD Projekt zainicjował sprzedaż, ale dodaje, że nie było to dla niego zaskoczeniem. Obie firmy mają po prostu różne strategie i w pewnym momencie rozdzielenie stało się naturalne. Sam proces sprzedaży był bardzo konkurencyjny – Kiciński przyznaje, że do samego końca nie wiedział, czy wygra. Podejrzewa, że konkurentem była jakaś amerykańska firma, ale nazwy - jak twierdzi - nie zna.
Patrząc na liczby, GOG nigdy nie był dla CD Projektu kurą znoszącą złote jaja. W pierwszej połowie 2025 roku platforma zanotowała rentowność netto na poziomie -0,9%, podczas gdy cała grupa CD Projekt osiągnęła 35%. Kiciński uważa jednak, że to nie słabe wyniki finansowe były głównym powodem sprzedaży. To raczej typowa sytuacja biznesowa – gdy jeden biznes jest znacznie mniejszy od drugiego, zasoby naturalnie płyną tam, gdzie marże są większe.
80% rynku Steam? To szansa, nie przeszkoda
Kiciński nie ukrywa, że widzi w GOG ogromny potencjał wzrostu. Na pytanie o dominację Steam odpowiada przewrotnie: posiadanie konkurenta z 80% udziałem w rynku to dla niego atut. Trudniej jest bronić tak dużego udziału, niż go zdobywać – łatwiej więc powinno być odbierać kawałki tortu.
Ale są też powody emocjonalne. Kiciński wciąż czuje przywiązanie do firmy, mimo że nie był w biurze od 2012 roku. Odszedł z CD Projektu dokładnie w dniu publikacji pierwszego teasera Cyberpunka 2077. Chciał też uniknąć sytuacji, w której GOG zostałby wchłonięty przez wielką korporację, baza użytkowników przeniesiona, a firma zamknięta lub zespół zwolniony. Trend konsolidacji w branży gier jest bardzo widoczny i zdaniem Kicińskiego niekoniecznie pozytywny.
Nie walczyć z Goliatem, tylko znaleźć własną drogę
Jak konkurować ze Steam? Kiciński stawia na wzmacnianie tego, w czym GOG jest już dobry, zamiast próbować naśladować innych. Platforma ma własną tożsamość i unikalność, którą gracze cenią.
Co do stawek prowizji – Gołębiewski wyjaśnia, że GOG ustala je indywidualnie, przypadek po przypadku. Standard branżowy to 70/30, ale w zależności od treści i relacji biznesowej platforma jest elastyczna. Coraz więcej niezależnych studiów chce współpracować z niezależnymi sklepami. Na GOG można znaleźć takie tytuły jak Kingdom Come: Deliverance II, Clair Obscur czy Hollow Knight: Silksong.
Co istotne - katalog CD Projektu RED pozostaje na GOG przez co najmniej sześć lat, na preferencyjnych warunkach. Fundamentem GOG od początku jest sprzedaż gier bez DRM i Kiciński jest nieugięty: to się nie zmieni.
Jeden z najbardziej intrygujących wątków to potencjalne wejście GOG w model biznesowy Nightdive Studios – firmy specjalizującej się w odzyskiwaniu praw do zapomnianych gier, przystosowywaniu ich do współczesnych systemów i tworzeniu remake'ów jak System Shock.
Na Gamescom w sierpniu 2025 roku Bartosz Kwietniewski, szef rozwoju biznesowego GOG, mówił wprost: gdyby GOG był właścicielem tych IP, nie tylko naprawiałby je i przywracał, ale pewnie też remasterował. Nightdive to idealny przykład tego, co GOG chciałby robić – przejmować IP, przenosić na własny silnik, tworzyć duchowych następców lub nawet nowe części serii.
Kiciński przyznaje, że to kierunek bliski jego myśleniu o rozwoju i wydawnictwie. W Polsce jest duży zasób talentów w tej dziedzinie. Rozwój w tę stronę wydaje się naturalny, ale to zbyt wcześnie na konkrety. Dodaje też w rozmowie z GamesIndustry, że pieniądze nie będą głównym motywatorem. Najpierw dobra robota, dobre produkty i usługi – pieniądze przychodzą jako konsekwencja i nagroda. To oczywiste, ale wiele firm upada, stawiając arkusze kalkulacyjne na pierwszym miejscu.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj