- Bezprawnik -
- Prawo -
- Chciałem kupić guacamole w Lidlu. Zrezygnowałem, bo producent zrobił coś, czego nie powinien
Chciałem kupić guacamole w Lidlu. Zrezygnowałem, bo producent zrobił coś, czego nie powinien
Wartość odżywcza produktów spożywczych powinna być podana na opakowaniu. Zakupy w Lidlu przypomniały mi, że nie wszyscy producenci i sprzedawcy chętnie dzielą się tymi informacjami z konsumentem.
Tabela składników odżywczych pod wiekiem to cios poniżej pasa
Wybrałem się niedawno do Lidla na zakupy. Tak się akurat złożyło, że przyszło mi do głowy kupić zapas guacamole marki własnej sieci Chef Select. Zapewne bym to zrobił, gdyby nie jeden detal. Na opakowaniu zabrakło tabeli z wartością odżywczą produktu.
Jak to możliwe, skoro podawanie takich informacji jest teoretycznie obowiązkowe? Kiedy wielce zdziwiony sprawdzałem dno i wieko opakowania, znalazłem rozwiązanie zagadki. Tabela jest pod folią. Problem w tym, że musiałbym najpierw tę folię oderwać. Tym samym powinienem kupić guacamole, żeby móc sprawdzić na przykład jego wartość energetyczną oraz zawartość interesujących mnie składników odżywczych.
Kupowanie kota w worku zazwyczaj nie należy do najlepszych pomysłów, więc zrezygnowałem z tego konkretnego zakupu. Niby nic strasznego się nie stało. Z głodu nie umrę, a Lidl coś tam i tak zarobił. Pytanie jednak brzmi: jak się ma ukrywanie wartości odżywczych przed konsumentem do treści obowiązujących przepisów?
Producent nie może sobie wybrać, które obowiązkowe informacje umieści na opakowaniu
Interesującym nas aktem prawnym jest unijne rozporządzenie nr 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Jest to podstawowy akt prawny określający obowiązki producentów i sprzedawców w zakresie informowania konsumentów o tym, co znajduje się w żywności, którą im sprzedają. Warto przy tym pamiętać, że niekiedy producenci ściemniają na etykietach produktów, eksponując te cechy, które klienci uważają za ważne.
Tym razem mamy do czynienia ze stosunkowo jasnymi nakazami. Zgodnie z art. 9 przywołanego rozporządzenia, podanie na opakowaniu produktu spożywczego określonych danych jest obowiązkowe. Producent nie może sam z siebie stwierdzić, że czegoś nie poda. Zdarzają się za to wskazane w rozporządzeniu wyjątki.
Ust. 1 pkt l) wskazuje zaś, że wartość odżywcza jak najbardziej należy do listy informacji, które mają się na opakowaniu znaleźć. Oprócz tego znajdziemy na niej między innymi listę składników, nazwę żywności, jej ilość netto, termin przydatności do spożycia.
Informacje muszą być łatwo dostępne
Ktoś mógłby w tym momencie zauważyć, że przecież guacamole z Lidla zawierało te wszystkie informacje. Po prostu były dobrze schowane. Właśnie dlatego powinniśmy jeszcze zwrócić uwagę na art. 12 ust. 1 i 2 rozporządzenia.
Można śmiało postawić tezę, że informacje ukryte przed konsumentem i wymagające uprzedniego kupienia produktu nie są łatwo dostępne. Przez zwrot „na opakowaniu” powinniśmy zaś rozumieć jego zewnętrzną stronę, na której można coś w ogóle zobaczyć. Przy czym muszę przyznać, że rozporządzenie nie wskazuje tego wprost, choć dla unijnego prawodawcy zapewne wydawało się to oczywistością.
Sprzedawcy popełniają nagminnie poważniejszy błąd niż Lidl
W powyższym wywodzie wcale nie chodzi mi o to, żeby czepiać się Lidla. Jedno kłopotliwe opakowanie jednego produktu można przecież wybaczyć. Sieci handlowe stosują bowiem powszechnie dużo bardziej irytującą praktykę. Mam na myśli zaklejanie kluczowych informacji na etykiecie informacją o promocyjnej cenie. To właśnie dlatego sklepy powinny uważać, czy w trakcie promocji nie zaklejają czegoś ważnego na etykiecie towaru.
Z pewnością każdemu z nas przydarzyło się przynajmniej raz w życiu trzymać w ręku opakowanie, na którym zamiast składu produktu, tabeli wartości odżywczej albo nawet terminu przydatności do spożycia znajdowała się naklejka z promocyjną ceną.
Zaklejanie daty ważności produktu to wykroczenie
Zajrzeć pod spód łatwo się nie da. Odklejanie promocyjnych cen zapewne byłoby niemile widziane przez sklep. Przede wszystkim jednak uzyskanie informacji utrudnia klej. Tym samym znowu mamy do czynienia z utrudnionym dostępem do niej.
To jednak nie koniec złych wieści. Usuwanie z opakowania niektórych konkretnych informacji może zostać uznane za popełnienie wykroczenia z art. 136 kodeksu wykroczeń:
§ 1. Kto z towarów przeznaczonych do sprzedaży umyślnie usuwa utrwalone na nich oznaczenie określające ich cenę, termin przydatności do spożycia lub datę produkcji, jakość lub ilość nominalną, gatunek lub pochodzenie, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Kto przeznacza do sprzedaży towary z usuniętym trwałym oznaczeniem ich ceny, terminu przydatności do spożycia lub daty produkcji, jakości, gatunku lub pochodzenia albo towary niewłaściwie oznaczone, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych.
§ 3. Usiłowanie wykroczenia określonego w § 1 oraz podżeganie do niego i pomocnictwo są karalne.
Ogólna zasada wydaje się bardzo prosta: jeżeli klej nie chce zejść albo schodzi razem z informacjami znajdującymi się pod nim, to mamy do czynienia z usuwaniem oznaczeń. Wykroczenie wskazane w § 1 popełnia kasjer, który nakleja produkty w niewłaściwym miejscu. Wynikające z § 2 popełnia sklep, który sprzedaje niepoprawnie oznaczone produkty. Sam termin przydatności do spożycia jest przy tym wskaźnikiem bezpieczeństwa, którego ukrywanie przed konsumentem trudno uznać za błahostkę.
Poradzimy sobie bez ładnego obrazka z „propozycją podania” na opakowaniu
Jak w takim razie oznaczać produkty w promocyjnej cenie? To bardzo proste: wystarczy naklejać nową cenę w miejscach, gdzie nie znajdują się żadne ważne informacje. Przykładem może być zwyczajowa wizualizacja „przykładowej propozycji podania”.
W przypadku tabeli składników odżywczych znajdującej się pod wiekiem nie mam niestety żadnych dobrych rad. Czcionki nie da się zmniejszać w nieskończoność. Dodatkowego wolnego miejsca na istniejącym opakowaniu nie da się wyczarować. Dotyczy to zwłaszcza stosunkowo niewielkich produktów. Niekiedy więc nie zostaje nic innego, jak ponownie przemyśleć wygląd i rozmiary opakowania.
A jeśli mimo wszystko trafi nam się wadliwy towar, warto wiedzieć, że reklamacja zakupów spożywczych bywa jak najbardziej możliwa. Przy okazji warto też przypomnieć, że sama marka Chef Select bywa obejmowana dodatkowymi rabatami dla wybranych grup klientów.
