- Bezprawnik -
- Państwo -
- Rząd chce zlikwidować ubezwłasnowolnienie. Wystarczyłoby zmienić dwa zdania w kodeksie cywilnym
Rząd chce zlikwidować ubezwłasnowolnienie. Wystarczyłoby zmienić dwa zdania w kodeksie cywilnym
Rząd przygotował projekt ustawy o instrumentach wspieranego podejmowania decyzji. Chodzi o zastąpienie ubezwłasnowolnienia czymś bardziej humanitarnym. Jest długa, skomplikowana i zupełnie niepotrzebna.
Polska nie jest prawnie zobowiązana do zmiany przepisów dotyczących ubezwłasnowolnienia
Ubezwłasnowolnienie to instytucja prawa cywilnego, która pozwala sądownie pozbawić kogoś zdolności do czynności prawnych albo w przypadku ubezwłasnowolnienia częściowego drastycznie ją ograniczyć. Brzmi paskudnie, prawda? Być może właśnie dlatego Sejm proceduje teraz projekt ustawy o instrumentach wspieranego podejmowania decyzji, który wprowadza instytucje asystenta prawnego, kuratora wspierającego i kuratora reprezentującego jako zamienniki ubezwłasnowolnienia. Zapowiadany koniec ubezwłasnowolnienia miałby więc polegać na zastąpieniu jednej instytucji trzema nowymi.
Trzeba w tym momencie zaznaczyć, że zmiana jest podyktowana tym, że przepisy kodeksu cywilnego dotyczące ubezwłasnowolnienia stoją w sprzeczności z art. 12 konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, którą nasz kraj ratyfikował w 2012 roku. Jest w tym jednak małe "ale". Polska złożyła zastrzeżenie dotyczące interpretacji właśnie tego konkretnego artykułu:
Rzeczpospolita Polska oświadcza, że interpretuje art. 12 konwencji w sposób zezwalający na stosowanie ubezwłasnowolnienia, w okolicznościach i w sposób określony w prawie krajowym, jako środka, o którym mowa w art. 12 ust. 4, w sytuacji, gdy wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego lub innego rodzaju zaburzeń psychicznych osoba nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem.
Trzy zastrzeżenia interpretacyjne Polski do konwencji ONZ
Warto przy tym nadmienić, że złożyliśmy jeszcze dwa zastrzeżenia interpretacyjne. Pierwsze dotyczy zawierania małżeństw przez osoby niepełnosprawne, których niepełnosprawność wynika z choroby psychicznej albo niedorozwoju umysłowego. Drugie dotyczy – jakże by inaczej – aborcji.
Przepisy kodeksu cywilnego wykazują nieco elastyczności, ale nie da się ukryć, że to stanowczo za mało
Projekt ustawy o instrumentach wspieranego podejmowania decyzji to długi i dość skomplikowany akt, który uwzględnia nie tylko konieczność wprowadzenia nowych instytucji, ale także potrzebę zmiany całego mnóstwa przepisów, w których występuje instytucja ubezwłasnowolnienia.
Przyznaję przy tym, że autorzy projektu poszli w dobrym kierunku w dwóch kwestiach. Uzasadnienie do projektu zwraca uwagę między innymi na stosowanie ubezwłasnowolnienia na czas nieokreślony, co śmiało możemy nazwać absurdem. W niektórych przypadkach może przecież następować poprawa.
Ubezwłasnowolnienie całkowite i częściowe w art. 13 i 16 kodeksu cywilnego
Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na treść przepisów kodeksu cywilnego dotyczące obydwu wariantów ubezwłasnowolnienia w postaci art. 13 i 16:
§ 1. Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem.
§ 2. Dla ubezwłasnowolnionego całkowicie ustanawia się opiekę, chyba że pozostaje on jeszcze pod władzą rodzicielską.
§ 1. Osoba pełnoletnia może być ubezwłasnowolniona częściowo z powodu choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, jeżeli stan tej osoby nie uzasadnia ubezwłasnowolnienia całkowitego, lecz potrzebna jest pomoc do prowadzenia jej spraw.
§ 2. Dla osoby ubezwłasnowolnionej częściowo ustanawia się kuratelę.
Skutki tych przepisów sięgają dalej, niż mogłoby się wydawać: ubezwłasnowolnienie testament sporządzony przez taką osobę czyni nieważnym, i to niezależnie od tego, czy było całkowite, czy częściowe.
Co do jednego zgadzam się z autorami projektu: ubezwłasnowolnienie nie powinno być bezterminowe
Z całą pewnością z pijaństwa i narkomanii można się wyleczyć. Medycyna zna wiele przypadków skutecznej terapii. Także w przypadku poważniejszych chorób i zaburzeń psychicznych można odzyskać kontrolę nad swoim postępowaniem.
Żeby rozwiązać ten konkretny problem, wcale nie trzeba zastępować instytucji ubezwłasnowolnienia nowymi. Wystarczy uwzględnić w obowiązujących przepisach czasową weryfikację stanu ubezwłasnowolnienia przeprowadzaną z urzędu. Niech będzie to co 3 lata. Skoro ZUS może w razie potrzeby weryfikować dalszą zasadność przyznawania renty stałej, to sądy mogą sprawdzać, czy ubezwłasnowolnienie wciąż pozostaje potrzebne.
Wystarczy poprawić obowiązujące przepisy, zamiast tworzyć nowe instytucje
Drugim dobrym pomysłem autorów projektu jest uwzględnienie indywidualnych potrzeb osoby ubezwłasnowolnionej przy sprawowaniu nad nią opieki albo kurateli. Tylko czy przypadkiem nie rozróżniamy ubezwłasnowolnienia całkowitego i częściowego właśnie z tego powodu?
W razie potrzeby można dodać do treści obowiązujących przepisów dodatkowe nakazy dla osób sprawujących kuratelę nad ubezwłasnowolnionymi, by przy wykonywaniu czynności w ich imieniu brać poprawkę na indywidualny charakter ich przypadłości oraz nakazać sądom sprawować nadzór także nad tym elementem.
Zmiana nazwy to nie jest reforma
Bez tych dwóch kluczowych elementów zniesienie ubezwłasnowolnienia sprowadza się tak naprawdę do zmiany nazwy na łagodniej brzmiącą. Owszem, można to zrobić. Pytanie jednak brzmi: właściwie po co? "Kuratela" i "opieka" wcale nie brzmią źle. Zresztą nowe przepisy miałyby trzymać się tej pierwszej nazwy po jej wygładzeniu i rozdzieleniu na dwa przypadki.
Tak daleko idące zmiany, jak te zaproponowane przez projekt ustawy o instrumentach wspieranego podejmowania decyzji, nie są niezbędne. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby bazowanie na istniejących już instytucjach.










