1. Home -
  2. Państwo -
  3. Bezkarność niektórych komendantów służb przeraża. A przecież to oni powinni świecić przykładem

Bezkarność niektórych komendantów służb przeraża. A przecież to oni powinni świecić przykładem

Mówi się, że ryba psuje się od głowy. I coś w tym jest. Panuje też powszechna opinia, że ze wszystkich polskich służb mundurowych najbardziej można zaufać straży pożarnej. Trudno się nie zgodzić, skoro nie tylko zwykli funkcjonariusze policji i straży miejskiej, ale i ich przełożeni systematycznie zaliczają medialne wpadki.

W życiu prywatnym jak wielu innych "Kowalskich"

A przecież komendanci policji i straży miejskiej powinni najbardziej świecić przykładem i nieposzlakowaną opinią. Ich różnego rodzaju "wpadki" są naturalnie bardziej medialne i nagłaśniane przez mass media.

Wystarczy wspomnieć Komendanta Głównego Policji, Jarosława Szymczyka, który odpalił na komisariacie granatnik, niszcząc część budynku. Na szczęście nikt wtedy mocno nie ucierpiał, co niemalże graniczy z cudem. W ostatnich latach głośno było też o komendancie Placówki Straży Granicznej w Bielsku-Białej, który oszukiwał na kasie samoobsługowej w jednym z dyskontów, nabijając tańszy towar. Do tego grona - które pewnie można jeszcze bardziej rozbudować - dołączył kolejny "upadły paladyn".

W nocy z 14 na 15 listopada br. zatrzymano kierującego osobowym Citroenem pod wpływem alkoholu. Badanie trzeźwości wykazało aż 2 promile. Jak pisze lokalny portal bielsko.biala.pl, kierowcą okazał się komendant straży miejskiej w Czechowicach-Dziedzicach, choć według serwisu czecho.pl są to "nieoficjalne informacje". Faktem jednak jest, że komendant złożył 17 listopada wypowiedzenie umowy o pracę ze skutkiem natychmiastowym, wskazując "przyczyny osobiste".

Czy i tym razem zawiniła osoba piastująca wysokie stanowisko w służbach mundurowych? Każdy taki pojedynczy przypadek to o jeden przypadek za dużo. Co jednak grozi np. komendantowi policji czy innych służb mundurowych, gdy rażąco przekroczy swoje uprawnienia lub prawo?

Brak immunitetu nie robi problemu

Praktyka wskazuje na to, że... całkiem niewiele. Nie pamiętam sytuacji, żeby doszło do degradacji stopnia czy innej dotkliwej kary. Komendant od granatnika pozostał na stanowisku i pewnie wciąż by je piastował, gdyby nie przegrana Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych z października 2023 roku.

Dopiero po przeszło 2 latach i po zmianie władzy, początkiem stycznia bieżącego roku oskarżono Jarosława Szymczyka o nielegalne posiadanie broni oraz o nieumyślnie sprowadzenie zdarzenia zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób. Jak komentuje Prokuratura Okręgowa w Warszawie:

Czyn pierwszy zarzucany oskarżonemu, zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8, czyn drugi zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Mógłbym się założyć, że gdyby nie zmiana władzy, to powyższe zarzuty nigdy nie zostałyby postawione. Czasami wystarczą więc szeroki plecy, a wysoko postawionym mundurowym nie jest potrzebny poselski immunitet.

A co z komendantami rejonowymi? I oni mają sposób na wykaraskanie się z problemów. Wspomniany komendant Placówki Straży Granicznej w Bielsku-Białej, który został przyłapany na "pomidorowym oszustwie" na kwotę 55 złotych, niemal od razu przeszedł na emeryturę. Także on tłumaczył się sprawami prywatnymi. Swego czasu na emeryturę udał się też "bohater" głośnej seksafery, były komendant policji w Opolu, który jakby nigdy nic otrzymał odprawę w wysokości 80 tys. złotych, a jego miesięczna emerytura to przeszło 10 tys.

Takich przykładów jest niestety całkiem sporo i nikt z tym nic nie robi. Z drugiej strony, za podobne przewinienia szeregowych mundurowych czekają nie tylko nagany, kary pieniężne czy degradacja, ale i zwolnienia dyscyplinarne.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi