- Bezprawnik -
- Praca -
- Programistów po szybkich kursach online już nie ma. I dobrze, bo byli irytujący
Programistów po szybkich kursach online już nie ma. I dobrze, bo byli irytujący
Eldorado wśród programistów się skończyło – przynajmniej dla początkujących. Czas więc spojrzeć krytycznie na przedstawicieli tego zawodu. A właściwie na niektórych z nich.
Czy w czasach prosperity młody człowiek mógł być kimś innym niż programistą?
Gdy kilkanaście lat temu kończyłam szkołę średnią, kierunek dla wielu moich kolegów i koleżanek był oczywisty. Często szli oni w stronę programowania, a studia miały z tym luźny związek.
Gros moich znajomych rzeczywiście sporo w tym osiągnęło. Ale niemało z nich zostało przeciętnymi przedstawicielami zawodu, przez lata na stanowiskach juniorskich. Jak na tamte czasy mieli jednak całkiem dobrą pracę, bo taka była wtedy koniunktura.
Pamiętam poczucie wyższości niektórych z nich – chwalenie się zarobkami, ale też uśmieszki politowania towarzyszące im w kontakcie z osobami po studiach humanistycznych.
Część moich znajomych programistów nie mogła wręcz zrozumieć, że ich koledzy robią w życiu co innego. Dziwili się np. temu, że oto ktoś chce zostać prawnikiem albo geodetą i latami zdobywać kwalifikacje. Niemało z nich już po kilku kursach zaczynało bowiem utrzymywanie się z programowania. Ale to za nami.
Ci, którzy 10-15 lat temu patrzyli na rzeczywistość szerzej, wiedzieli, że raj dla szeregowych programistów nie będzie trwać wiecznie
Warto dodać, że nawet w czasach hossy na ponadprzeciętne zarobki mogli liczyć tylko wybrani z nich, a opowieści na ich temat w indywidualnych przypadkach często były przekłamane.
Jeszcze kilka lat temu złoty standard czy wręcz wymóg wśród wielu młodych programistów stanowiło miesięczne wynagrodzenie rzędu 10 tys. zł.
Opowiadając o nim z dumą, gros z nich nie wspominało jednak o tym, że mowa o kontrakcie B2B - i z kwoty tej muszą odprowadzić składki ZUS, podatki, opłacić księgowość, nie mając przy tym przywilejów etatowców. Efektywnie oznaczało to wypracowywanie mniej więcej połowy tej sumy.
Zderzenie z AI dla programistów, którzy się nie rozwijali, okazało się bolesne
Wielu z nich straciło pracę, znajdując zatrudnienie w innych zawodach. Brak pogłębionego specjalistycznego wykształcenia sprawia, że często nie są to ciekawe zajęcia. Problem pogłębiają kłopoty komunikacyjne i nawyki związane ze stylem życia na miarę wysokich zarobków.
Dziś aura prestiżu zawodu programisty odchodzi w przeszłość, a ściśle rzecz biorąc, staje się zarezerwowana dla wąskiego grona specjalistów (którzy z przedstawionym zjawiskiem nie mają nic wspólnego).
Szeregowi przedstawiciele branży IT stracili uprzywilejowany status. Jeśli zachowali zatrudnienie, to są zwykłymi pracownikami, których zarozumiałość nie jest tolerowana. A tę namiastkę stabilizacji mogą wkrótce stracić.
Za dłuższy czas z pewnością będziemy mogli mówić o nowym standardzie: programistach z wysoką kulturą, którzy wykonują skomplikowane technicznie zadania, a nie pracują w IT jako absolwenci krótkiego kursu online.










