1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Karol Nawrocki podpisał dziewięć ustaw, a dwie zawetował. Frankowicze i ofiary patostreamerów mogą mówić o dobrym dniu

Karol Nawrocki podpisał dziewięć ustaw, a dwie zawetował. Frankowicze i ofiary patostreamerów mogą mówić o dobrym dniu

Karol Nawrocki podjął decyzję o dalszym losie kilku ważnych ustaw. Prezydenckiego podpisu doczekały się między innymi: ustawa frankowa, zakaz patostreamingu, zmiany w systemie e–TOLL, bon senioralny oraz ustawa o danych wynagrodzeń personelu medycznego.

Nie trzeba być Nostradamusem, by przewidzieć zawetowanie ustawy o statusie osoby najbliższej

Jednym z głośniejszych piątkowych wydarzeń okazało się prezydenckie weto pod ustawą o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Ściślej mówiąc, były to dwie zawetowane ustawy: "główny" akt prawny oraz przepisy, które go wprowadzają do systemu prawnego.

Prawdę mówiąc, absolutnie nie jestem tym wetem zaskoczony. Wydaje się wręcz, że taka decyzja otwarcie konserwatywnego prezydenta była wręcz oczywistością. Na uwagę zasługuje tak naprawdę bezpośredni powód weta, który Karol Nawrocki wskazał w swoim wystąpieniu:

Niestety, to, co do mnie trafiło, to nie są to wyłącznie techniczne ustawy, które pomagają ludziom w dostępie do informacji medycznej, reprezentowaniu bliskiej osoby czy załatwianiu spraw w urzędzie. Te projekty tworzą nową, sformalizowaną instytucję prawa rodzinnego, wyposażoną w szeroki katalog uprawnień zbliżonych do uprawnień małżeńskich.

Zwracałem już uwagę na łamach Bezprawnika, że pomysł wciśnięcia do statusu osoby najbliższej także najważniejszego podatkowego przywileju małżeństw w postaci prawa do wspólnego rozliczania dochodu to proszenie się o weto.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że o wiele ważniejsze wydają się te ustawy, które doczekały się prezydenckiego podpisu. Jest ich aż dziewięć.

Ustawa frankowa ma przede wszystkim odetkać sądy

Zacznijmy od ustawy frankowej. Przypomnijmy: nowy projekt ustawy frankowej Rada Ministrów przyjęła jeszcze jesienią 2025 r. Podstawowym celem nowych przepisów jest przyspieszenie rozpoznawania spraw, których masowy charakter dramatycznie obciążył polskie sądy cywilne. Równocześnie jej rozwiązania w założeniu powinny wzmacniać pozycję konsumenta względem banków. Zwracał na to uwagę prezydent Nawrocki:

Setki tysięcy obywateli od lat czekają na rozstrzygnięcie sporów z instytucjami finansowymi. Sprawy frankowe stały się jednym z głównych źródeł przeciążenia sądów cywilnych. Ustawa ma przyspieszyć procesy i ograniczyć energię sił między konsumentem a dużą instytucją finansową.

Nie jest to zresztą diagnoza przesadzona — sprawy frankowe w sądach od lat blokują pracę wydziałów cywilnych sądów okręgowych.

Frankowicze w pewnym sensie skorzystają nawet na tym jednym rozwiązaniu idącym po myśli banków

Najważniejszą zmianą wydaje się wstrzymanie obowiązku spłaty rat kredytu z chwilą doręczenia pozwu bankowi do momentu wydania prawomocnego rozstrzygnięcia przez sąd.

Równocześnie możemy liczyć na kilka usprawnień procesowych. Rozszerzono możliwość prowadzenia rozpraw niejawnych, umożliwiono przesłuchiwanie świadków zdalnie oraz składania zeznań przez strony na piśmie.

Umorzenie postępowania w przypadku cofnięcia pozwu albo apelacji nie będzie już wymagało angażowania "pełnoprawnego" sędziego. Stosowną decyzję będą mogli wydać referendarze.

Sąd Najwyższy będzie mógł pozostawiać bez rozpoznania skargi kasacyjne banków, gdy w sprawie nie występuje już istotne zagadnienie prawne lub nie istnieje potrzeba wykładni przepisów prawa.

Na uwagę zasługuje także dość kontrowersyjne wydłużenie terminu na wniesienie przez banki powództwa wzajemnego. Teraz będą miały czas aż do zakończenia postępowania w pierwszej instancji. Brzmi niekorzystnie dla konsumentów, ale w praktyce chodzi o to, by obydwa aspekty tego samego sporu móc rozpoznawać w ramach jednego postępowania.

Nareszcie państwo dostanie narzędzie pozwalające posyłać patostreamerów do więzienia

Drugą głośną ustawą jest zakaz patostreamingu. Warto przypomnieć, że pierwsza ustawa zakazująca patostreamów trafiła do Sejmu już w 2023 r., ale nigdy nie została uchwalona. Obecna regulacja sprowadza się przede wszystkim do wprowadzenia nowego przepisu kodeksu karnego w postaci art. 255b. Zakaz obejmuje publikowanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej określonych treści, które możemy podzielić na trzy kategorie:

  • popełnienie czynu zabronionego karą więzienia, gdy przedmiotem zamachu jest czyjeś dobro osobiste;
  • przemoc wobec zwierzęcia z naruszeniem przepisów dowolnej ustawy;
  • poniżające traktowanie innej osoby, w tym także za jej zgodą.

Sprawcę czeka kara do 3 lat pozbawienia wolności. Wystarczy nawet sprawianie wrażenia, że dana audycja wypełnia którąś ze wskazanych przed chwilą przesłanek. Jeżeli "bohaterem" patostreamingu jest małoletni, to zagrożenie karą rośnie do poziomu od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Prezydenckie zastrzeżenia są już właściwie rozwiązane przez obowiązujące od lat przepisy

Karol Nawrocki podpisał ustawę, ale równocześnie wytknął jej kilka ważnych mankamentów. Zdaniem prezydenta "brakuje w niej dostatecznie precyzyjnej definicji patostreamingu". Zwrócił także uwagę na potencjalne problemy interpretacyjne co do jurysdykcji.

Powstają też wątpliwości co do egzekwowania prawa wobec transmisji prowadzonych spoza granic Rzeczpospolitej. Te zastrzeżenia są poważne i powinny zostać uwzględnione w przyszłych pracach legislacyjnych.

Na szczęście problem rozwiązują art. 109 i 110 kodeksu karnego:

Ustawę karną polską stosuje się do obywatela polskiego, który popełnił przestępstwo za granicą.

§ 1. Ustawę karną polską stosuje się do cudzoziemca, który popełnił za granicą czyn zabroniony skierowany przeciwko interesom Rzeczypospolitej Polskiej, obywatela polskiego, polskiej osoby prawnej lub polskiej jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej oraz do cudzoziemca, który popełnił za granicą przestępstwo o charakterze terrorystycznym. § 2. Ustawę karną polską stosuje się w razie popełnienia przez cudzoziemca za granicą czynu zabronionego innego niż wymieniony w § 1, jeżeli czyn zabroniony jest w ustawie karnej polskiej zagrożony karą przekraczającą 2 lata pozbawienia wolności, a sprawca przebywa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i nie postanowiono go wydać.

Pojawią się narzędzia pozwalające śledzić zarobki medyków niczym faktury w KSeF

Trzecią z podpisanych ustaw, które zasługują na szersze omówienie, jest ustawa o danych wynagrodzeń personelu medycznego. Nie da się ukryć, że jej powstanie jest pokłosiem serii afer, którą zapoczątkował przypadek Szpitala Południowego w Warszawie. Skala problemu okazała się zresztą znacznie szersza — media ujawniły później rachunki opiewające na nawet 26 000 zł za godzinę pracy lekarzy.

Tym samym nie ma się co dziwić Karolowi Nawrockiemu, że postanowił wytknąć rządzącym nie tylko pośpiech i brak konsultacji społecznych, ale także genezę całej ustawy:

To wynik ujawnionych w ostatnim czasie przez media skandalicznych praktyk i nadużyć w służbie zdrowia, na czele z tą najgłośniejszą w Szpitalu Południowym w Warszawie.

Równocześnie jednak zdecydował o jej podpisaniu, gdyż uznał, że w obecnej sytuacji większym zagrożeniem od ewentualnego ujawnienia danych o zarobkach lekarzy jest pozostawienie systemu bez dostatecznych mechanizmów kontroli.

Naczelna Izba Lekarska apelowała do prezydenta o weto

Co dokładnie zmienia ustawa? Dane o wynagrodzeniach lekarzy, pielęgniarek oraz pozostałego niemedycznego personelu szpitali będą raportowane do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w powiązaniu z numerem PESEL lub prawa wykonywania zawodu. Fiskus w podobny sposób patrzy już na ręce przedsiębiorcom — obowiązkowy KSeF od kwietnia 2026 r. daje mu wgląd w faktury w czasie rzeczywistym.

Naczelna Izba Lekarska apelowała do prezydenta o weto. Argumentowała przy tym z jednej strony wspomniane już zagrożenie dla ochrony ich danych osobowych, z drugiej zaś Naczelna Izba Lekarska sugerowała, że dane o wynagrodzeniach lekarskich służyć będą rządowi do wybierania skrajnych przypadków, by móc odrzucać wszelkie żądania płacowe medyków.

Koniec z absurdem uznawania za ciężarówkę osobówki z przyczepą kempingową

Czwarta podpisana ustawa to nowelizacja ustawy o drogach publicznych, która racjonalizuje sposób działania systemu e-TOLL. Wprowadza ona rozwiązanie pozwalające na zwolnienie z opłat samochodów osobowych z przyczepami kempingowymi albo przewożącymi w ten sposób łódź.

Samo zwolnienie sprowadza się do zmiany definicji "pojazdu o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony". Nowe brzmienie art. 13 ust. 1 wyraźnie wskazuje, że w przypadku zespołu pojazdów interesuje nas wyłącznie masa całkowita samego pojazdu samochodowego. Na uwagę zasługuje komentarz prezydenta co do skutków poprzedniego brzmienia przepisów:

Samochód osobowy ciągnący przyczepę kempingową nie jest ciężarówką, dlatego polska rodzina jadąca na wakacje nie powinna być traktowana przez system opłat drogowych tak samo jak wielka firma transportowa realizująca przewozy towarowe. Dotychczasowe rozwiązanie było przykładem prawa oderwanego od zdrowego rozsądku. Te przepisy przywracają proporcję pomiędzy charakterem pojazdu a nakładanymi na niego obciążeniami.

Bon senioralny wejdzie w życie pomimo obiekcji prezydenta

Prezydent podpisał także ustawę o bonie senioralnym. Przypomnijmy: za pomocą takiego bonu państwo opłaci profesjonalne usługi, które pomogą osobie starszej w codziennym funkcjonowaniu we własnym domu.

Karol Nawrocki wytknął jednak priorytet dla gmin, które dotychczas nie rozwijały usług opiekuńczych, kosztem samorządów od lat inwestujących we wsparcie dla seniorów, oraz ograniczenie skali wsparcia względem wcześniejszych zapowiedzi rządu:

Wsparcie osób starszych nie może być jałmużną ani zbędnym kosztem. Jest wyrazem solidarności i spłatą długu wdzięczności wobec pokolenia, które budowało fundamenty współczesnej Polski. Ustawa jest jednak znacznie skromniejsza niż wcześniejsze zapowiedzi rządu.

Pozostałe podpisane ustawy to przede wszystkim racjonalizacja już istniejących rozwiązań

Karol Nawrocki podpisał także ustawę o cyfryzacji Pracowniczych Planów Kapitałowych, która wprowadza zdroworozsądkowe zmiany, mające jednak charakter czysto techniczny i sprowadzające się do ograniczenia "tradycyjnego" obiegu papierowych dokumentów. Ot, ZUS będzie mógł wysyłać pracodawcom dokumenty za pomocą swojej Platformy Usług Elektronicznych.

Siódma ustawa z prezydenckim podpisem to "ratunkowa" ustawa, która dotyczy ewaluacji jednostek naukowych. W gruncie rzeczy chodzi w niej o to, by zapewnić doktorantom uczelni, które wypadły słabo, możliwość dalszego kontynuowania kształcenia w tym samym miejscu z zachowaniem prawa do ubezpieczeń oraz faktycznego uzyskania tytułu zawodowego doktora.

Podpisu doczekała się także ustawa dotycząca ubezpieczeń rolnych. Kluczowym założeniem tego aktu prawnego jest uniezależnienie wysokości dopłat do składek ubezpieczeniowych od klasy bonitacyjnej gruntów. Równocześnie nowa ustawa upraszcza zasady ich naliczania oraz rozszerza katalog upraw, które obejmują, o wierzbę do wyplatania i trawy nasienne.

Nowelizacja ustawy o pomocy społecznej trafi do TK

Na koniec należy wspomnieć o nowelizacji ustawy o pomocy społecznej. Prezydent ją podpisał, ale równocześnie skierował w formie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego.

Teoretycznie chodzi o uporządkowanie i ujednolicenie zasad świadczenia usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania osoby potrzebującej. Głowa państwa zgadza się z kierunkiem zmian.

Nie podoba mu się jednak skala potencjalnej ingerencji w samodzielność jednostek samorządu terytorialnego. W tym kontekście zwrócił uwagę na wymóg organizowania opieki od rana do nocy 7 dni w tygodniu, w tym także w święta. Nie chodzi o to, że sam pomysł jest zły. Po prostu nowelizacja nie uwzględnia, że dany samorząd może nie mieć ku temu możliwości.

Nakładanie nowych, kosztownych obowiązków bez zapewnienia realnego źródła ich finansowania nie jest wyłącznie błędem technicznym; może stanowić ingerencję w istotę polskiej samorządności.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover