1. Bezprawnik -
  2. Prywatność i bezpieczeństwo -
  3. Meta zapłaci 1,68 mld dolarów i przeprojektuje Instagrama. Twoje dziecko odczuje to najszybciej

Meta zapłaci 1,68 mld dolarów i przeprojektuje Instagrama. Twoje dziecko odczuje to najszybciej

Nie tylko Polska ma problemy z firmą Meta. Amerykańskie stany pozywają koncern za celowe uzależnianie dzieci od Instagrama i Facebooka. W Kalifornii zawarto ugodę na 1,68 mld dolarów. Mogło być gorzej — Meta szacowała koszty spełnienia stanowych żądań na 1,4 biliona dolarów.

Meta w Polsce zarabia na reklamach służących do popełniania przestępstw i niespecjalnie garnie się do rozwiązania problemu

Nie od dziś wiadomo, że Big Techy zachowują się, jakby były absolutnie nietykalne nawet dla poszczególnych państw. Przykładem z naszego podwórka jest rozczarowująca reakcja firmy Meta na oszustwa, które rozpanoszyły się na Facebooku i Instagramie. Mam na myśli fałszywe reklamy na Facebooku i Instagramie — rzekome „inwestycje”, które zawierają przerobione przez AI wizerunki, imiona i nazwiska znanych osób.

Brzoska, Lewandowski, Glapiński — kto padł ofiarą deepfake'ów

Chyba najsłynniejszą ofiarą tego przestępstwa w Polsce jest przedsiębiorca Rafał Brzoska, który jako pierwszy w naszym kraju zdecydowanie postawił się Mecie. W kolejnych postępowaniach Rafał Brzoska wygrywa z Meta, choć sam proceder wcale nie ustaje. Przestępcy wplątywali w takie reklamy także między innymi Roberta Lewandowskiego, Adama Glapińskiego, Mateusza Morawieckiego, Daniela Obajtka czy Karola Nawrockiego.

Nasze państwo powoli zaczyna mówić „dość”. Odpowiedź firmy Meta na wezwanie do złożenia wyjaśnień ze strony wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego była rozczarowująca. Rafał Brzoska słusznie określił ją jako będącą „na zasadzie spadaj na drzewo”.

Aż 29 amerykańskich stanów wytoczyło pozew przeciwko właścicielowi Facebooka i Instagrama

Cóż jednak możemy zrobić globalnemu gigantowi technologicznemu? Nasz redaktor naczelny uważa, że moglibyśmy wyłączać Facebooka i Instagrama — najpierw ostrzegawczo na godzinę — aż Meta pójdzie po rozum do głowy. Ja jestem zdania, że należałoby przyjrzeć się możliwym konsekwencjom karno-prawnym zarabiania ogromnych pieniędzy na umożliwianiu popełniania przestępstwa. Problem w tym, że Google i Meta wiedzą, że emitują scam, a mimo to inkasują za niego kolejne miliony. Obydwie metody można oczywiście ze sobą połączyć.

Tak naprawdę jednak jest tylko jeden sprawdzony sposób na zmuszenie wielkiej korporacji do wprowadzenia faktycznej zmiany. Mam na myśli możliwie bolesne uderzenie w źródła dochodów. Przykład, jak należy to robić, płynie z ojczyzny Mety, a więc ze Stanów Zjednoczonych.

Koncern boryka się tam z całą serią procesów wytaczanych mu przez kolejne stany. Razem zebrało ich się aż 29. Powód? Celowe projektowanie Facebooka i Instagrama w taki sposób, by uzależniać użytkowników, w tym przede wszystkim dzieci. Dodajmy do tego nielegalne gromadzenie danych nieletnich oraz wprowadzanie użytkowników w błąd co do bezpieczeństwa. Teraz Meta została zmuszona do zawarcia ugody przed federalnym sądem w mieście Oakland w Kalifornii.

Ugoda wymusza na Mecie przeprojektowanie mediów społecznościowych

Na pierwszy rzut oka moglibyśmy dojść do wniosku, że mamy do czynienia z kompletną katastrofą dla koncernu. W ramach ugody Meta zobowiązała się do zapłaty 1,68 miliarda dolarów. Dodatkowo musi wprowadzić specjalne zabezpieczenia mające chronić dzieci przed negatywnym wpływem ciągłego korzystania z mediów społecznościowych.

Dwie godziny dziennie, blokada w nocy, koniec z filtrami upiększającymi

W grę wchodzi rozbudowany mechanizm „ochrony rodzicielskiej”, w tym ograniczenie czasu przeglądania Facebooka i Instagrama nieletnim do nawet dwóch godzin dziennie, zablokowanie im obydwu serwisów w nocy, ograniczenie powiadomień w godzinach szkolnych oraz restrykcje w dostępie do polubień oraz filtrów upiększających. To o tyle istotne, że nastolatki i social media są dziś jednym z najpoważniejszych problemów zdrowia psychicznego młodych ludzi.

Jakby tego było mało, Meta zgodziła się ograniczyć czas dostępu nieletnich do swoich mediów społecznościowych do jednej godziny dziennie, jeśli konkurencja zgodzi się wprowadzić podobne restrykcje.

Przegrany proces oznaczałby dla Mety katastrofę

Warto w tym momencie wspomnieć, że ugodę musi jeszcze zaakceptować sędzia. W teorii nad jej wykonaniem ma czuwać niezależny audytor, a Meta będzie miała kilka miesięcy na wywiązanie się z zobowiązań.

Z informacji pozyskanych przez agencję Bloomberga wynika, że „to porozumienie zostało zawarte wyłącznie w celu zakończenia sporu i nie stanowi przyznania się przez Metę do odpowiedzialności, naruszenia lub złamania jakiegokolwiek prawa”. Nie powinno nas to dziwić. Między innymi po to zawiera się w Stanach Zjednoczonych ugody. Właściciel Facebooka miał zaś bardzo dużo do stracenia.

1,4 biliona dolarów, czyli ile mógł kosztować model reklamowy

Przed zawarciem porozumienia Meta przyznawała, że uczynienie zadość oczekiwaniom skarżących się stanów mogłoby wywrócić do góry nogami model reklamowy obydwu portali. Według telewizji CNBC firma miała wręcz szacować, że mogłaby na tym stracić nawet 1,2–1,4 biliona dolarów (licząc w sposób europejski; w krótkiej skali stosowanej w USA byłyby to tryliony).

Transformacja internetu jest powolna, ale posuwa się do przodu z każdym kolejnym ograniczeniem

Czy proces przyniesie jakąś radykalną zmianę w sposobie, w jakim korzystamy z serwisów społecznościowych? Zazwyczaj w takich przypadkach jestem sceptykiem, ale tym razem mamy do czynienia z rozwiązaniem sporu, którego stroną był macierzysty stan Mety — Kalifornia. Nie sposób także nie zauważyć, że 29 skarżących się stanów to już większość USA. Można się spodziewać, że koncern w końcu wypełni swoje zobowiązania wynikające z ugody.

Big Techy w kontaktach z rządami potrafią być wyjątkowo aroganckie dzięki poczuciu bezkarności, które wcale nie jest nieuzasadnione. Nie są jednak gotowe zaryzykować poważnych perturbacji na swoim macierzystym rynku albo w którymś z kluczowych regionów świata. Europa wbrew pozorom odpowiada za ok. 23 proc. rocznych przychodów Mety. Komisja Europejska już prowadzi „dialog” z koncernem w bliźniaczej sprawie.

Wniosek nasuwa się sam. Jeżeli chcemy doprowadzić do zmiany, powinniśmy zacząć dialog od przedstawienia, jak bolesne konsekwencje finansowe grożą firmie, która nie chce stosować obowiązujących w danym miejscu zasad. Wtedy znajdą się zarówno ograniczenia dla nieletnich, jak i walka z dezinformacją oraz fałszywymi reklamami.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover