1. Home -
  2. Finanse -
  3. Kredytobiorcy mogą stracić na ważnej reformie. I to mimo zapewnień ministra finansów

Kredytobiorcy mogą stracić na ważnej reformie. I to mimo zapewnień ministra finansów

Planowana na 2028 r. likwidacja wskaźnika WIBOR (zastąpić ma go wskaźnik POLSTR), choć przedstawiana przez rząd jako zmiana neutralna dla kredytobiorców, w rzeczywistości może wiązać się dla nich z dodatkowymi kosztami. W całym okresie spłaty przeciętnego kredytu hipotecznego, dodatkowy koszt dla kredytobiorcy może wynieść nawet 25 tys. zł.

Polacy jednak mogą stracić przez nowy wskaźnik. Choć minister finansów twierdzi co innego

Nadchodząca reforma polega na zastąpieniu w umowach kredytowych wskaźnika WIBOR, który opiera się na deklaracjach banków co do przyszłego kosztu pieniądza, nowym wskaźnikiem POLSTR, bazującym na realnych, jednodniowych transakcjach.

Ze względu na to, że oba wskaźniki mają inną konstrukcję i historycznie notowane są na różnych poziomach (WIBOR jest zazwyczaj wyższy), konieczne jest zastosowanie mechanizmu, który wyrówna tę różnicę. Tym mechanizmem ma być spread korygujący - stała wartość, która zostanie na stałe doliczona do wskaźnika POLSTR w istniejących umowach kredytowych.

Minister finansów Andrzej Domański zapewniał, że dzięki temu mechanizmowi Polacy nie stracą na nowym wskaźniku. Analizy pokazują jednak, że może być inaczej.

Kiedy kredytobiorca zyska, a kiedy straci? Możliwe scenariusze

Jak wynika z symulacji przeprowadzonej przez money.pl, wysokość spreadu korygującego, w zależności od metodyki, wyniesie od 0,25 do 0,34 p. p. Jego doliczenie do oprocentowania sprawi, że w niemal wszystkich analizowanych scenariuszach makroekonomicznych rata kredytu po przejściu na POLSTR wzrośnie.

W przypadku modelowego kredytu na 300 tys. zł zaciągniętego na 25 lat, w zależności od wariantu, wzrost miesięcznej raty może wynieść od 20 zł do nawet 140 zł. W skali całego okresu kredytowania przekłada się to na dodatkowy koszt dla kredytobiorcy w wysokości od 18 do 25 tys. zł.

Jedynym scenariuszem, w którym kredytobiorca mógłby nieznacznie zyskać, jest sytuacja bardzo wysokich i stabilnych stóp procentowych. Zysk ten jest jednak minimalny (od kilku do 20 zł miesięcznie) i krótkotrwały. W każdym innym, bardziej prawdopodobnym scenariuszu (w tym w przypadku spadających stóp procentowych) reforma oznacza dla kredytobiorców realną stratę.

Na ten moment ostateczny kształt i koszt reformy wciąż nie są przesądzone. Kluczowa będzie decyzja ministra finansów co do metody obliczania spreadu korygującego. Jak wskazują źródła rynkowe, rozważane są dwa główne warianty - jeden preferowany przez sektor bankowy, drugi przez Ministerstwo Finansów, oparty na rozwiązaniach europejskich.

Eksperci, tacy jak ekonomista Marek Zuber, poddają w wątpliwość, czy w ogóle możliwe jest stworzenie w pełni neutralnego mechanizmu. W jego ocenie, aby reforma była sprawiedliwa, spread korygujący musiałby być aktualizowany na bieżąco - to wymagałoby natomiast dalszego publikowania wskaźnika WIBOR, którego reforma ma przecież zlikwidować.

Pytanie brzmi zatem, który wariant wygra - i czy będzie to rozwiązanie, które chroni przede wszystkim interesy polskich kredytobiorców, czy może jednak sektora bankowego.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi