1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Meble, kawa i czekolada mogą zdrożeć. Wszystko przez unijną walkę z wylesianiem

Meble, kawa i czekolada mogą zdrożeć. Wszystko przez unijną walkę z wylesianiem

Bruksela po raz kolejny dokłada przedsiębiorcom nowe obowiązki w imię ekologicznych celów. Tym razem Unia walczy z wylesianiem. Od 30 grudnia 2026 r. duże i średnie firmy będą musiały spełniać wymagania rozporządzenia EUDR, dokumentować pochodzenie surowców i kontrolować łańcuchy dostaw. Polska nie ma jednak jeszcze gotowego systemu kontroli i kar. Co więcej, dwa ministerstwa przygotowały różne sankcje za podobne naruszenia – od wysokich kar finansowych po nawet pięć lat więzienia. Za nowe regulacje zapłacą nie tylko przedsiębiorcy, ale ostatecznie również konsumenci.

Piotr Janus02.11.2026 13:27
Firma

Co obejmuje EUDR? Kawa, czekolada, opony i meble pod lupą urzędników

Zakres regulacji jest bardzo szeroki. EUDR obejmuje aż siedem grup surowców: bydło, kakao, kawę, palmę olejową, kauczuk, soję i drewno. Przepisy dotyczą również wielu produktów pochodnych, które są wytwarzane z tych materiałów. Na liście znajdziemy między innymi czekoladę, meble, opony, wyroby skórzane, papier i produkty z drewna. Wbrew wcześniejszym alarmom nie oznacza to jednak, że grozi nam zakaz kawy.

Dane geolokalizacyjne i należyta staranność – nowe obowiązki firm

Sprawę jeszcze bardziej komplikuje to, że w unijnym rozporządzeniu nie chodzi wyłącznie o zakaz sprowadzania towarów pochodzących z terenów objętych wylesianiem. Przedsiębiorstwa będą musiały udowodnić, skąd pochodzi surowiec, na jakiej działce został wyprodukowany i czy jego pozyskanie nie naruszało przepisów. Wymaga to gromadzenia danych geolokalizacyjnych, sprawdzania dostawców, dokumentowania łańcucha dostaw i składania oświadczeń o należytej staranności w unijnym systemie informatycznym.

W praktyce oznacza to kolejną warstwę administracyjnych obowiązków. Firma sprowadzająca kauczuk, producent mebli czy importer kawy będą musieli pozyskać i zweryfikować informacje, które często pochodzą od zagranicznych dostawców działających na zupełnie innych rynkach i w odmiennych warunkach prawnych. Wystarczy problem z dokumentacją, niekompletne dane albo błąd w ocenie pochodzenia surowca, aby przedsiębiorca znalazł się w poważnych tarapatach. Co istotne, odpowiedzialność za wykazanie zgodności produktu z wymaganiami spada w dużej mierze na podmioty uczestniczące w łańcuchu dostaw.

Kary za naruszenie EUDR: dwa ministerstwa, dwa pomysły na karanie

Szczególnie niepokojący jest sposób, w jaki polski rząd przygotowuje krajowe przepisy. Ministerstwo Klimatu i Środowiska opracowało projekt UC101, który ma określać zasady kontroli i sankcje za naruszenia EUDR. Równolegle Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt UC148 dotyczący przestępstw przeciwko środowisku.

Kary pieniężne do 6 proc. obrotu w projekcie resortu klimatu

Problem w tym, że oba projekty mogą obejmować podobne zachowania, ale przewidują zupełnie inne konsekwencje. Projekt resortu klimatu zakłada między innymi grzywny oraz administracyjne kary pieniężne sięgające 1 lub 4 proc. rocznego obrotu przedsiębiorstwa w Unii Europejskiej. W przypadku określonych naruszeń przez podmioty zbiorowe sankcje mogą wynosić od 4 do 6 proc. obrotu. Skala potencjalnych sankcji jest zdumiewająca i moim zdaniem niewspółmierna do czynu. Narusza tym samym jedną z fundamentalnych zasad prawa, jaką jest zasada proporcjonalności (zwana też zasadą współmierności kar).

Przy rocznym obrocie wynoszącym 10 mln zł kara na poziomie 6 proc. oznacza 600 tys. zł, a przy obrocie 50 mln zł to już 3 mln zł. Warto szczególnie podkreślić, że podstawą obliczenia jest obrót, a nie zysk przedsiębiorstwa. Oznacza to, że nawet firma działająca na niskiej marży może otrzymać karę zagrażającą jej dalszemu funkcjonowaniu. Trudno się dziwić, że przedsiębiorcy obawiają się kolejnego regulacyjnego obciążenia.

Nawet pięć lat więzienia w projekcie Ministerstwa Sprawiedliwości

Ministerstwo Sprawiedliwości idzie dalej i przygotowuje jeszcze bardziej surowe kary dla przedsiębiorców. W projekcie nowelizacji kodeksu karnego za obrót towarami z naruszeniem zakazu wynikającego z EUDR, jeśli ich ilość jest większa niż znikoma, przewidziano karę od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Za czyn nieumyślny może grozić grzywna, ograniczenie wolności albo do dwóch lat więzienia.

Warto zatem postawić zasadnicze pytanie: co się stanie, jeśli jedno zachowanie przedsiębiorcy będzie jednocześnie naruszeniem przepisów administracyjnych i karnych? Nie oznacza to automatycznie podwójnego ukarania, ale brak spójności między projektami tworzy niebezpieczną niepewność prawną.

Kontrowersje budzi również odpowiedzialność za błędy nieumyślne. Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców zwracał uwagę, że unijna dyrektywa odnosi się w tym kontekście do rażącego niedbalstwa, podczas gdy polski projekt może obejmować szerszy zakres nieumyślnych naruszeń. Dodatkowym problemem jest nieprecyzyjne określenie, jaka ilość towaru jest większa niż „znikoma”. Przedsiębiorca nie otrzymuje zatem jednoznacznej granicy, od której jego działanie może zostać uznane za przestępstwo.

Koszty EUDR zapłaci konsument. Meble, kawa i czekolada mogą zdrożeć

Opisywane rozporządzenie będzie generowało dla przedsiębiorstw nowe, i to znaczące, koszty. Weryfikacja dostawców, pozyskiwanie danych o pochodzeniu surowców, dokumentowanie łańcucha dostaw, obsługa systemów informatycznych, audyty i dodatkowa obsługa prawna oznaczają kolejne wydatki. Poniosą je nie tylko producenci, ale również dostawcy, importerzy, dystrybutorzy i firmy handlowe. Każde kolejne ogniwo łańcucha dostaw będzie musiało poświęcić czas i pieniądze na spełnienie nowych wymagań.

A na kogo przedsiębiorcy zazwyczaj przerzucają rosnące koszty działalności? Na klientów. Trudno oczekiwać, że firmy będą bez końca finansować kolejne unijne obowiązki z własnych, coraz bardziej ograniczonych marż. W praktyce oznacza to ryzyko wzrostu cen kolejnej grupy produktów: mebli, podłóg, papieru, opakowań, wyrobów drewnianych, opon czy czekolady, a także dalszy wzrost cen kawy. Koszty regulacji mogą więc ostatecznie znaleźć odzwierciedlenie w codziennych wydatkach gospodarstw domowych, które już teraz są pod ogromną presją kosztową, chociażby ze względu na drożejącą energię i gaz.

Przemysł drzewny i meblarski w kryzysie – długi, zwolnienia i chińska konkurencja

Szczególnie nieodpowiedni, a wręcz niebezpieczny jest moment wprowadzania tych obciążeń. Polski przemysł drzewny i meblarski przeżywa dramatycznie trudny okres. Według danych Krajowego Rejestru Długów z czerwca 2026 r. zadłużenie firm z obu sektorów wynosiło łącznie około 352 mln zł, z czego 216,3 mln zł przypadało na przedsiębiorstwa drzewne, a 135,7 mln zł na producentów i sprzedawców mebli.

Problemy nie ograniczają się jedynie do zadłużenia. Spada rentowność, ograniczana jest produkcja, część zakładów wstrzymuje działalność, a inne redukują zatrudnienie. W maju 2026 r. opisywano kolejne problemy polskich producentów przegrywających cenową konkurencję z importem z Azji. Z kolei dane przedstawione we wrześniowej interpelacji poselskiej wskazywały na utratę około 29 tys. miejsc pracy w meblarstwie i 16 tys. w przemyśle drzewnym. Nie można też pomijać problemu dostępności i cen krajowego surowca. Polscy producenci już teraz alarmują, że mają trudności z pozyskaniem odpowiedniej ilości drewna po konkurencyjnych cenach. Tymczasem konkurencja z Chin i innych państw azjatyckich nie musi mierzyć się z identycznymi kosztami prowadzenia działalności. To zaledwie przykład z jednej branży. Podobne rozważania można by prowadzić na przykład o rolnictwie czy producentach pelletu – zwłaszcza że pellet drożeje już teraz.

Zamiast więc pomagać krajowym przedsiębiorstwom odbudować konkurencyjność, państwo dokłada im następne obowiązki. Będzie to szczególnie niebezpieczne dla mniejszych tartaków i zakładów przetwórczych, które nie dysponują zapleczem administracyjnym wielkich koncernów. Dla części z nich nowe regulacje mogą być kolejnym argumentem za ograniczeniem produkcji albo zamknięciem działalności.

Powstaje zatem kolejny paradoks, z jakim ostatnio mamy do czynienia coraz częściej. W imię ochrony środowiska Unia Europejska wprowadza rozwiązania, które mogą dodatkowo osłabić europejskich producentów, zwiększyć przewagę konkurentów spoza UE i podnieść ceny produktów dla własnych konsumentów. Ochrona lasów nie powinna oznaczać ochrony biurokracji kosztem miejsc pracy i krajowego przemysłu.

Polska znów nie jest przygotowana na EUDR. Legislacyjny chaos uderzy w firmy

O nowych regulacjach wiadomo od 2023 r., a termin ich stosowania był już przesuwany. Mimo to Polska nadal nie ma kompletnego systemu kontroli i egzekwowania nowych obowiązków. Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowały odrębne projekty, które nie tworzą jeszcze spójnego systemu odpowiedzialności przedsiębiorców. Problem dotyczy również podziału kompetencji między inspekcjami i zasad przeprowadzania kontroli. Przedsiębiorcy mają więc przygotowywać się do kosztownych obowiązków, nie mając pewności, jak dokładnie będzie wyglądało ich egzekwowanie.

Mamy zatem kolejny przykład legislacyjnego chaosu. Unia wyznacza terminy i nakłada obowiązki, a polska administracja nie potrafi na czas przygotować przejrzystych i spójnych przepisów. Koszty tej nieudolności poniosą przede wszystkim firmy, a pośrednio również ich klienci.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover