1. Home -
  2. Nieruchomości -
  3. Młodzi lokatorzy mieszkań komunalnych nie płacą czynszu. Bo mogą, a windykacja nie działa

Młodzi lokatorzy mieszkań komunalnych nie płacą czynszu. Bo mogą, a windykacja nie działa

Dziura w budżetach samorządów powiększa się w zastraszającym tempie. Zaległości czynszowe w mieszkaniach komunalnych przebiły barierę 4,5 mld złotych i wciąż rosną. Wbrew stereotypom, dłużnikami nie są ubodzy emeryci, lecz osoby w wieku produkcyjnym, które cynicznie wykorzystują przepisy o kwocie wolnej od potrąceń.

Mit biednego seniora upada. To młodsze osoby nie płacą czynszu

Dane płynące z samorządów są alarmujące. System mieszkalnictwa komunalnego, który w założeniu ma wspierać najsłabszych, stał się ofiarą własnej konstrukcji prawnej i zmieniającej się mentalności lokatorów. Przedstawiciele miast i powiatów wskazują, że obecne narzędzia windykacyjne nie są skuteczne.

Jak opisuje biznes.interia.pl, podczas posiedzenia sejmowej podkomisji Marek Wójcik ze Związku Miast i Powiatów obalił dodatkowo powszechne przekonanie o profilu typowego dłużnika. Największym problemem dla gmin nie są seniorzy z niskimi emeryturami, lecz osoby w wieku od 30 do 50 lat. To ludzie aktywni zawodowo, często zarobkujący w szarej strefie, dla których niepłacenie czynszu stało się elementem strategii finansowej, a nie koniecznością życiową.

Zaległości sięgają już kwoty 4,5 mld zł. Na to złożyło się kilka czynników - od skutków pandemii, przez trwający blisko 2,5 roku zakaz eksmisji, aż po malejącą skuteczność "miękkich" metod windykacji, takich jak propozycja zamiany lokalu na mniejszy.

Największą barierą są jednak przepisy związane z płacą minimalną.

Pensja minimalna barierą dla komornika

Resort sprawiedliwości dostrzega, że przepisy, które miały chronić godną egzystencję pracowników, stały się furtką do unikania odpowiedzialności. Urban Szota z Departamentu Wykonania Orzeczeń i Probacji w MS przytoczył niepokojące statystyki - skuteczność egzekucji z wynagrodzenia za pracę spadła z poziomu 31 proc. w 2019 r. do zaledwie 17 proc. w 2024 r.

Powód jest prozaiczny - rosnąca płaca minimalna jest w całości wolna od egzekucji komorniczej (w przypadku długów innych niż alimentacyjne). Dla około 3,5 miliona Polaków oficjalnie zarabiających najniższą krajową oznacza to w praktyce bezkarność. Samorządowcy wskazują, że obecny stan prawny zachęca do patologii - dłużnikom opłaca się "dogadać" z pracodawcą, by na umowie widniała tylko kwota minimalna, a reszta była wypłacana "pod stołem".

Koniec taryfy ulgowej? Resort chce zmian

W odpowiedzi na apele samorządów, Ministerstwo Sprawiedliwości opowiedziało się za zaostrzeniem kursu. Anna Marczak, zastępca dyrektora Departamentu Prawa Cywilnego i Gospodarczego, poinformowała o przekazaniu do Ministerstwa Rodziny postulatu legislacyjnego. Zakłada on możliwość prowadzenia egzekucji do wysokości 25 proc. minimalnego wynagrodzenia.

Byłaby to rewolucja, zrównująca zasady egzekucji z pensji z tymi, które obowiązują przy emeryturach i rentach (tam ochrona nie obejmuje całej kwoty świadczenia). Zwolennicy zmian, tacy jak Kamil Wnuk z Polski 2050, podkreślają konieczność wprowadzenia mechanizmów dyscyplinujących, czyli przysłowiowego "kija".

Bez tego zjawisko pokoleniowego dziedziczenia długów i brak rotacji w zasobie komunalnym będą się tylko pogłębiać, blokując dostęp do mieszkań tym, którzy naprawdę ich potrzebują i są gotowi za nie płacić.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi