- Bezprawnik -
- Codzienne -
- Odmrożone pieczywo z Lidla i Biedronki jest przedmiotem wielu sensacji. Prawda bywa zaskakująca
Odmrożone pieczywo z Lidla i Biedronki jest przedmiotem wielu sensacji. Prawda bywa zaskakująca
Czego nie kupujemy w dyskontach? W odpowiedzi na to pytanie wiele osób wspomina o pieczywie i motywuje się tym, że jest ono odmrożone. Ale akurat tego nie należy się obawiać.
Pieczywo dostępne w supermarketach przygotowywane jest na masową skalę, mrożone i przeznaczone do odmrożenia na miejscu
Taka praktyka ułatwia dużym sklepom organizację sprzedaży chlebów czy bułek. Wszystko posiadają one w sporych ilościach w chłodniach na zapleczu i odmrażają pieczywo na bieżąco, stopniowo dokładając je na półki. Dzięki temu nic się nie marnuje.
Wiele osób obawia się kupowania w marketach chlebów i bułek. Zamiast tego nabywa te produkty w piekarni. Jednak taka decyzja konsumencka wcale nie oznacza, że chleb od rzemieślnika będzie lepszy. A ściśle rzecz biorąc, kwestię tę należy rozpatrywać indywidualnie.
Samo mrożenie pieczywa, a następnie odmrażanie go nie jest bowiem niczym szkodliwym. Obróbka termiczna wskazanego rodzaju stanowi powszechną praktykę w przemyśle spożywczym.
W dodatku uważana jest ona za całkowicie bezpieczną, gdyż pozwala na zachowanie większości wartości odżywczych artykułów (w przeciwieństwie np. do pasteryzacji czy sterylizacji).
Jasne, że w idealnym świecie każdy z nas powinien spożywać wyłącznie świeżą żywność. Jednak w porównaniu do innych technologii mrożenia naprawdę trudno się czepiać.
W przypadku pieczywa kluczową kwestią nie jest proces przygotowania go do sprzedaży, tylko skład
Możemy kupić świeżą bułkę w rzemieślniczej piekarni z dodatkiem cukru, konserwantów, stabilizatorów i emulgatorów. I jednocześnie nabyć odmrożony chleb w Biedronce lub Lidlu z całkowicie czystym składem.
Niezależnie od miejsca zakupu warto to weryfikować. W tradycyjnych piekarniach lista składników produktów zawsze musi być dostępna na życzenie klienta. Te same zasady obowiązują markety. O to często nie musimy jednak pytać.
Dla przykładu w Biedronce skoroszyty z etykietami dotyczącymi sprzedawanego luzem pieczywa możemy znaleźć w jego pobliżu. Z kolei w Lidlu skład dostępny jest na wywieszkach znajdujących się obok działu.
Choć niemal nikt tego nie robi, warto zapoznawać się z takimi informacjami. Zwłaszcza w marketach, w których w gąszczu licznych produktów czasami można znaleźć prawdziwe perełki.
Jako przykład wskażmy tu BIO bułki owsiane z Lidla. Jedynym zbożem, z którego powstały, jest owies i jego pochodne, co w sumie tworzy 58% składu produktu. Wspomniane bułki, biorąc pod uwagę ich wartości odżywcze, nie kosztują dużo, bo zapłacimy za nie ok. 2 zł.
Z tego powodu możemy je uznać za atrakcyjnie wyceniony artykuł premium. Wszystko za sprawą wysokiej jakości mąki, unikalnej w przemyśle spożywczym, zwłaszcza wśród towarów dostępnych dla przeciętnego Kowalskiego.
Niestety, w rzemieślniczych piekarniach często zdarza się, że bułka owsiana jest znacznie droższa, a zawiera znikomą ilość tego zboża.
