- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Nawet 10 tys. zł więcej za ogrzewanie. ETS2 uderzy w miliony Polaków
Nawet 10 tys. zł więcej za ogrzewanie. ETS2 uderzy w miliony Polaków
Tankowanie samochodu, ogrzewanie domu czy codzienne zakupy mogą w najbliższych latach stać się droższe. Wszystko za sprawą ETS2 — nowego unijnego systemu handlu emisjami obejmującego transport drogowy i budynki. Choć jego wejście w życie przesunięto na 2028 r., eksperci nie mają wątpliwości, że nowe regulacje dotkną miliony gospodarstw domowych w całej Europie, a Polska może należeć do państw, które skutki reformy odczują najmocniej.
To już nie projekt. ETS2 jest obowiązującym prawem UE
W debacie publicznej często można usłyszeć, że unijny system ETS2 jest dopiero planowany albo znajduje się na etapie negocjacji, co jest nieprawdą. Rozszerzenie systemu handlu emisjami na budynki i transport drogowy zostało przyjęte przez Unię Europejską jako element pakietu klimatycznego „Fit for 55". Warto pamiętać, że już sama reforma systemu handlu emisjami była zapowiedzią dużo szerszych zmian niż tylko koniec tanich lotów.
Oznacza to, że państwa członkowskie, w tym Polska, nie dyskutują już o tym, czy system zostanie wprowadzony, lecz w jaki sposób przygotować się do jego wdrożenia i złagodzić jego skutki społeczne. Co istotne, ETS2 nie jest klasycznym podatkiem uchwalanym przez krajowe parlamenty, ale systemem handlu uprawnieniami do emisji CO₂, w którym obowiązek zakupu uprawnień spocznie na dostawcach paliw. Ekonomiści są jednak zgodni, że znacząca część tych kosztów zostanie przeniesiona na odbiorców końcowych. Dla przeciętnego obywatela różnica między podatkiem a systemem opłat emisyjnych może okazać się przede wszystkim teoretyczna, ponieważ niezależnie od nazwy, wyższe koszty najprawdopodobniej pojawią się na rachunku za ogrzewanie i paragonie ze stacji benzynowej.
ETS2 jednak później. Unia nacisnęła hamulec
Pierwotnie nowy system miał ruszyć 1 stycznia 2027 r. Jednak po miesiącach sporów, w listopadzie 2025 r. ministrowie środowiska państw UE opowiedzieli się za przesunięciem jego uruchomienia na 2028 r. Decyzja ta stała się częścią szerszego porozumienia, w ramach którego Unia przyjęła nowy cel redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r. (względem poziomu z 1990 r.).
Oficjalnie powodem odroczenia było zapewnienie państwom większej ilości czasu na przygotowanie programów osłonowych oraz ograniczenie ryzyka gwałtownego wzrostu cen energii. W unijnych dokumentach podkreślano konieczność ochrony gospodarstw domowych przed nadmiernymi kosztami transformacji klimatycznej. Polska zabiegała o znacznie dłuższe przesunięcie i wynegocjowała dodatkowo zapowiedź rewizji systemu ETS — w scenariuszu wyjątkowo wysokich cen energii możliwe jest przesunięcie startu o kolejny rok.
Polityczne tło decyzji o odroczeniu
Nieoficjalnie wielu analityków zwracało uwagę na polityczny kontekst decyzji. W ostatnich latach wybory odbywały się lub mają odbywać się m.in. we Francji, Polsce i innych państwach członkowskich. Rządy obawiały się, że nagły wzrost cen paliw i ogrzewania mógłby wywołać społeczne niezadowolenie i nasilić nastroje antyunijne. W tle pozostawała również pamięć o protestach francuskich „żółtych kamizelek", które wybuchły po podwyżkach związanych z polityką klimatyczną.
Ile zapłaci przeciętny Polak?
Pytanie to budzi największe emocje, a przedstawione liczby mogą przyprawić o zawrót głowy. Według analiz przygotowanych przez ekspertów rynku energii, w tym Wandę Buk i Marcina Izdebskiego, skutki ETS2 mogą być szczególnie dotkliwe dla Polski ze względu na wysokie wykorzystanie paliw kopalnych w gospodarstwach domowych. Z przedstawionych wyliczeń wynika, że w pierwszych czterech latach funkcjonowania systemu dodatkowe koszty dla gospodarstwa domowego ogrzewanego gazem mogą wynieść około 6 tys. zł, a dla domu ogrzewanego węglem nawet ponad 10 tys. zł.
Podane kwoty dotyczą jedynie przeciętnego zużycia w gospodarstwie domowym — w rodzinach o wysokim zużyciu energii w ciągu pierwszych czterech lat koszt ogrzewania gazem przekroczy 12 tys. zł, a przy wysokim zużyciu węgla ponad 20 tys. zł. Należy zaznaczyć, że wyliczenia te powstały przy pierwotnym założeniu startu systemu, a ostateczna wysokość opłat będzie zależeć od rynkowych cen uprawnień do emisji CO₂.
Mechanizm stabilizujący ceny uprawnień
Co istotne, system został wyposażony w mechanizm stabilizujący ceny. Jeśli cena uprawnień przekroczy poziom około 45 euro za tonę CO₂ przez określony czas, na rynek trafią dodatkowe uprawnienia, co ma ograniczać gwałtowne wzrosty. Eksperci zastrzegają jednak, że jest to założenie i nie ma pewności, jak rynek zachowa się w praktyce.
W praktyce oznacza to, że część rodzin może płacić za ogrzewanie od kilkuset do nawet ponad tysiąca złotych rocznie więcej niż obecnie. Rosnące koszty odczują również kierowcy. Szacunki wskazują, że cena benzyny i oleju napędowego może wzrosnąć o kilkadziesiąt groszy na litrze. Dla osoby pokonującej rocznie 15–20 tys. kilometrów może to oznaczać dodatkowe kilkaset złotych wydatków rocznie.
Tarcza ochronna. Społeczny Fundusz Klimatyczny
Wraz z ETS2 Unia powołała Społeczny Fundusz Klimatyczny, który ma łagodzić skutki reformy dla najbardziej wrażliwych grup. Polska będzie jednym z największych beneficjentów tego mechanizmu — według szacunków rządu do naszego kraju ma trafić około 11,4 mld euro do 2032 r. Środki te, rozdysponowane w ramach krajowego Społecznego Planu Klimatycznego, mają wesprzeć gospodarstwa domowe zagrożone ubóstwem energetycznym, mikroprzedsiębiorstwa oraz użytkowników transportu — m.in. poprzez dofinansowanie termomodernizacji, wymiany źródeł ciepła czy bezpośrednie wsparcie dochodowe.
Już dziś część kosztów takiej inwestycji można pokryć dzięki dofinansowaniu do pompy ciepła. Krytycy zwracają jednak uwagę, że realna skuteczność funduszu zależy od kształtu krajowego planu wdrożenia i tempa uruchamiania środków.
Dlaczego Polska odczuje ETS2 mocniej niż Zachód
Polska znajduje się w szczególnej sytuacji. W wielu krajach Europy Zachodniej transformacja energetyczna rozpoczęła się kilkanaście lat temu. Tymczasem w Polsce nadal miliony gospodarstw domowych wykorzystują gaz, węgiel lub inne paliwa kopalne do ogrzewania. Przez lata twierdzono, że gaz jest paliwem ekologicznym i dokonano gazyfikacji milionów gospodarstw domowych. Teraz, kiedy gaz nie jest już dostarczany poprzez Nord Stream, nagle stał się paliwem „szkodzącym planecie".
Problem z ETS2 będzie szczególnie dotkliwy dla mieszkańców mniejszych miejscowości i obszarów wiejskich, gdzie alternatywy dla samochodu i tradycyjnych źródeł ogrzewania są ograniczone. Skutki coraz bardziej restrykcyjnych unijnych regulacji odczują również właściciele nowych domów na przedmieściach dużych miast, gdzie w ostatnich latach intensywnie rozbudowywano sieć gazową. Nic dziwnego, że eksperci przekonują, iż pompa ciepła to najtańsze ogrzewanie domu — choć Polacy wciąż chętniej wybierają inne rozwiązania.
Nie tylko paliwo i rachunki. Eksperci ostrzegają przed wzrostem cen
Ekonomiści podkreślają, że wpływ ETS2 nie ograniczy się do stacji paliw i kotłowni. Droższy transport oznacza wyższe koszty dostaw żywności, usług i produktów przemysłowych. W efekcie wzrost cen paliw może przełożyć się na niemal cały koszyk zakupowy. Analitycy wskazują, że ETS2 może zwiększyć presję inflacyjną, zwłaszcza w pierwszych latach funkcjonowania systemu. W praktyce oznacza to, że wyższe ceny mogą pojawić się nie tylko na stacjach paliw, ale również w sklepach i punktach usługowych.
Czy grozi nam scenariusz „żółtych kamizelek"?
Historia pokazuje, że polityka klimatyczna może prowadzić do napięć społecznych. We Francji podwyżki związane z opłatami paliwowymi doprowadziły do masowych protestów ruchu „żółtych kamizelek". Demonstracje trwały miesiącami i stały się jednym z największych kryzysów społecznych ostatnich lat. Eksperci ostrzegają, że podobne napięcia mogą pojawić się również w innych państwach, jeśli koszty transformacji klimatycznej zostaną nierównomiernie rozłożone.
Rewolucja klimatyczna czy nowy podatek?
Zwolennicy ETS2 przekonują, że wyższe ceny paliw kopalnych mają zachęcić Europejczyków do inwestowania w pompy ciepła, termomodernizację budynków czy samochody elektryczne. Krytycy odpowiadają, że tempo zmian może okazać się zbyt szybkie dla biedniejszych państw i gospodarstw domowych. Poza tym gaz jeszcze kilka lat temu też był ekologiczny.
Niektórzy komentatorzy nie wykluczają zresztą, że ostatecznie wprowadzenie ETS2 w Polsce może napotkać poważne przeszkody polityczne. Jedno jest pewne — dla milionów Polaków ETS2 nie będzie techniczną regulacją z unijnych dokumentów. Będzie codziennym doświadczeniem odczuwalnym przy tankowaniu samochodu i opłacaniu rachunków za ogrzewanie. A wtedy spór o politykę klimatyczną przestanie być debatą ekspertów w Brukseli. Stanie się częścią domowego budżetu niemal każdej polskiej rodziny.
zobacz więcej:

