- Bezprawnik -
- Biznes -
- Niemcy mówią UniCredit „nie”. To ważna wiadomość dla klientów mBanku
Niemcy mówią UniCredit „nie”. To ważna wiadomość dla klientów mBanku
Niemiecki rząd, który trzyma w Commerzbanku niemal 13 proc. akcji, oficjalnie odrzucił ofertę przejęcia złożoną przez UniCredit, uznając ją za finansowo nieopłacalną. Berlin argumentuje, że propozycja Włochów — przy rynkowej wycenie banku sięgającej blisko 39 mld euro — nie zawiera odpowiedniej premii ponad bieżący kurs akcji. To kolejna, ale wyjątkowo dobitna odsłona sporu ciągnącego się od niemal dwóch lat.
Państwo wchodzi do gry. Tym razem nie chodzi już tylko o liczby
Decyzję ogłosiła Niemiecka Agencja Finansowa, zarządzająca państwowym pakietem udziałów. W oświadczeniu padło stwierdzenie, że przyjęcie oferty nie wchodziło w grę z czysto ekonomicznego punktu widzenia — właśnie ze względu na brak premii. Trzeba jednak przyznać, że dla Berlina to nie tylko kwestia rachunku. Rząd otwarcie skrytykował „agresywne podejście” UniCredit i opowiedział się po stronie samodzielnej strategii niemieckiego pożyczkodawcy.
Skąd w ogóle bierze się rola państwa w tej sprawie
Warto przypomnieć, skąd w ogóle bierze się rola państwa w tej sprawie. Niemcy weszły do akcjonariatu Commerzbanku w czasach globalnego kryzysu z lat 2008–2009, gdy bank trzeba było ratować zastrzykiem kapitału. Dziś instytucja pozostaje kluczowym partnerem dla tamtejszego Mittelstandu — sektora małych i średnich firm, który stanowi core niemieckiej gospodarki.
Można się domyślać, że właśnie ten argument jest najistotniejszy; przejęcie banku przez podmiot z Mediolanu rodzi obawy, czy strategiczne decyzje kredytowe dla lokalnego biznesu nie zaczną zapadać poza granicami kraju. Do tego dochodzi kwestia miejsc pracy w siedzibie we Frankfurcie, którą władze traktują priorytetowo.
Matematyka po stronie Włochów, polityka po stronie Niemiec
Oferta UniCredit zakłada wymianę 0,485 własnej akcji za każdy walor Commerzbanku. We wtorek rano oznaczało to wartość około 37,33 euro za akcję — przy kursie niemieckiego banku na poziomie zbliżonym do 36,66 euro. Nie da się zatem ukryć, że dyskonto, które przez długi czas grało na niekorzyść Włochów, niemal się zatarło: według poniedziałkowego zamknięcia rynkowa wartość Commerzbanku wynosiła 39,14 mld euro, a wartość oferty — około 39,06 mld euro.
Reakcja parkietu i zaostrzenie sporu
Reakcja parkietu była natychmiastowa. Po komunikacie z Berlina akcje UniCredit zyskiwały w początkowej fazie handlu nawet 3 proc., podczas gdy notowania Commerzbanku zniżkowały o około 1,1 proc. Co ciekawe, walory niemieckiego banku zeszły tym samym poniżej ceny implikowanej przez ofertę — a od jej ogłoszenia konsekwentnie utrzymywały się powyżej tego poziomu.
Spór w ostatnich dniach wyraźnie się zaostrzył. UniCredit dość otwarcie zasygnalizował, że w razie uzyskania poparcia akcjonariuszy gotów jest wymienić zarząd i radę nadzorczą Commerzbanku. Ten z kolei zawiadomił nadzór finansowy BaFin, twierdząc, że zgłoszone do oferty akcje pochodzą głównie od banków powiązanych z Włochami transakcjami na instrumentach finansowych, a nie od niezależnych inwestorów — dla których oferta poniżej kursu byłaby po prostu stratą. UniCredit te zarzuty odrzuca.
Pierwotny termin przyjmowania oferty wygasał właśnie we wtorek, ale zgodnie z niemieckimi przepisami ma zostać wydłużony o dwa tygodnie — nowe okno potrwa do 3 lipca.
Co przejęcie Commerzbanku oznacza dla mBanku?
Dla polskiego czytelnika sprawa nie jest tak odległa, jak mogłoby się wydawać. Commerzbank jest głównym akcjonariuszem mBanku, więc rozstrzygnięcie tej batalii może z czasem wpłynąć na strategię jednego z większych banków nad Wisłą. To w jego przypadku ostatnio sporo się działo — mBank zmienił logowanie oraz wprowadził przycisk bezpieczeństwa. Na razie jednak polscy klienci mogą być spokojni i nie muszą się martwić o zmiany pokroju tych w Citi Handlowy.
W tle pozostaje też szersze pytanie o miejsce Polski w europejskim systemie finansowym. Dyskusja o tym, dlaczego o euro w Polsce głównie negatywnie, tylko czy prawdziwie mówi się tak często, wciąż wraca, a ostateczne przyjęcie euro zmieniłoby kontekst, w jakim takie transgraniczne przejęcia są oceniane.
Źródło: Reuters (16.06.2026), komunikat Niemieckiej Agencji Finansowej (Finanzagentur des Bundes), Der Spiegel (16.06.2026)
