- Bezprawnik -
- Praca -
- Szef nęka cię przez maila, Slacka lub Teams? Po ponad 20 latach będą zmiany w prawie
Szef nęka cię przez maila, Slacka lub Teams? Po ponad 20 latach będą zmiany w prawie
Sejm uchwalił nową ustawę o przeciwdziałaniu mobbingowi — pierwszą poważną zmianę przepisów w tym obszarze od ponad dwóch dekad. Dotychczasowa definicja, obowiązująca od 2004 roku, była na tyle skomplikowana, że w praktyce utrudniała dochodzenie swoich praw zarówno pracownikom, jak i samym sądom. Nowe przepisy mają to zmienić.
Dlaczego stara definicja mobbingu nie działała?
Stara definicja mobbingu wymagała od pracownika udowodnienia kilku warunków jednocześnie: że nękanie było długotrwałe, uporczywe i że doprowadziło do rozstroju zdrowia lub zaniżenia oceny zawodowej. W praktyce oznaczało to, że osoba, która przez miesiące była szykanowana przez przełożonego, ale nie trafiła do psychiatry z zaświadczeniem, miała nikłe szanse w sądzie.
Do tego przez 20 lat rynek pracy zmienił się nie do poznania. Praca zdalna, komunikatory, Teams, Slack — dziś szef może nękać pracownika o każdej porze dnia i nocy, nie wychodząc z własnego pokoju. Stare przepisy nie nadążały za tą rzeczywistością, w której okazjonalna praca zdalna i komunikacja przez ekran stały się codziennością.
Nowa definicja oparta na orzecznictwie
Nowa definicja opiera się na orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów apelacyjnych — czyli na tym, jak mobbing był faktycznie rozumiany i opisywany przez sędziów przez ostatnie dwie dekady. To istotne: przepisy nie zostały wymyślone od nowa, lecz skodyfikowane na podstawie praktyki. Kluczowe jest pojęcie „racjonalnej oceny sytuacji", które ma oddzielić rzeczywiste nękanie od zwykłego konfliktu lub nieporozumienia między pracownikiem a przełożonym.
Ważna zmiana dotyczy też skutków: nowe przepisy mają obejmować mobbing niezależnie od tego, czy doprowadził już do uszczerbku na zdrowiu. Złe zachowanie ma być kwalifikowane jako mobbing już na etapie samego nękania — nie dopiero wtedy, gdy ofiara znajdzie się na zwolnieniu lekarskim.
Wyższe odszkodowania i odpowiedzialność sprawcy
Dotychczasowe minimalne zadośćuczynienia były często oceniane jako symboliczne i nieadekwatne do skali krzywdy. Nowe przepisy mają to zmienić, choć konkretne kwoty minimów zostaną doprecyzowane w dalszym procesie legislacyjnym. Warto przy tym pamiętać, że pochopne oskarżenie o mobbing również może mieć konsekwencje — i to dla samego oskarżającego.
Istotna nowość dotyczy też pracodawców: ustawa daje im możliwość dochodzenia zwrotu kosztów od osoby, która faktycznie dopuściła się mobbingu. To próba przeniesienia choćby części finansowej odpowiedzialności na bezpośredniego sprawcę, a nie wyłącznie na firmę jako podmiot. Dotąd bowiem to ty odpowiadasz za ich mobbing — odpowiedzialność spoczywała na pracodawcy nawet wtedy, gdy mobberem był wyznaczony przez niego kierownik.
Obowiązek procedur antymobbingowych od 9 pracowników
Pracodawcy zatrudniający co najmniej dziewięć osób będą zobowiązani do wprowadzenia wewnętrznych procedur antymobbingowych w formie dokumentu zakładowego. Mniejsze firmy formalnego regulaminu mieć nie muszą, ale i tak pozostają zobowiązane do przeciwdziałania mobbingowi i reagowania, gdy do niego dojdzie. Bywa zresztą, że ofiarą prześladowania pada sam przełożony — staffing wcale nie jest rzadkim zjawiskiem.
Ustawa trafia teraz do Senatu. Jej wejście w życie będzie oznaczać, że miliony pracowników po raz pierwszy zyskają przepisy skrojone pod współczesne warunki pracy — a nie pod realia sprzed dwóch dekad.
zobacz więcej:
