1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. UOKiK z policją wszedł do BIK i trzech banków. Chodzi o scoring milionów Polaków

UOKiK z policją wszedł do BIK i trzech banków. Chodzi o scoring milionów Polaków

Czy klient, który porównuje oferty kilku banków, powinien mieć niższą ocenę punktową tylko dlatego, że chce znaleźć najtańszy kredyt? Właśnie to pytanie stało się osią jednego z najważniejszych postępowań prowadzonych obecnie przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W lipcu pracownicy UOKiK, za zgodą sądu i w asyście policji, przeszukali siedziby Biura Informacji Kredytowej (BIK), ING Banku Śląskiego, mBanku oraz mBanku Hipotecznego. Celem działań było zabezpieczenie materiału dowodowego w postępowaniu dotyczącym zasad oceny zdolności kredytowej.

Piotr Janus09.08.2026 12:39
Finanse

Sprawa ma znaczenie nie tylko dla sektora bankowego, ale również dla milionów Polaków ubiegających się o kredyt, zwłaszcza hipoteczny. Jeśli podejrzenia UOKiK się potwierdzą, może się okazać, że mechanizm stosowany przez lata zniechęcał klientów do porównywania ofert różnych banków, a tym samym ograniczał konkurencję na rynku.

Co bada UOKiK w sprawie BIK i banków?

Postępowanie wyjaśniające dotyczy sposobu oceny zdolności kredytowej z wykorzystaniem danych gromadzonych przez BIK. Urząd analizuje, czy przekazywanie bankom informacji o liczbie zapytań kredytowych składanych przez klienta było rzeczywiście niezbędne do oceny ryzyka kredytowego. Temat zapytań do BIK a scoringu powracał zresztą w debacie publicznej wielokrotnie, jeszcze zanim urząd sięgnął po tak zdecydowane środki.

W praktyce osoba, która składała wnioski o kredyt w kilku bankach, mogła otrzymać niższy scoring niż klient korzystający wyłącznie z oferty jednego banku. Zdaniem prezesa UOKiK świadomy konsument nie powinien być „karany” za poszukiwanie najkorzystniejszej oferty. Jeżeli taki mechanizm rzeczywiście zniechęcał do porównywania propozycji banków, mógł ograniczać konkurencję na rynku kredytowym.

Urząd sprawdza również, czy sposób wymiany informacji pomiędzy BIK a bankami oraz wykorzystywanie danych przez podmioty uczestniczące w systemie nie prowadziło do naruszenia przepisów o ochronie konkurencji.

Przeszukanie UOKiK to jeszcze nie zarzuty

Samo przeszukanie nie oznacza, że BIK lub banki dopuściły się naruszenia prawa. Jest to narzędzie wykorzystywane przez UOKiK do zabezpieczenia dokumentów i danych mogących stanowić dowód w postępowaniu. Dopiero po ich analizie urząd zdecyduje, czy istnieją podstawy do wszczęcia formalnego postępowania antymonopolowego. Jeżeli jednak doszłoby do potwierdzenia naruszeń, przedsiębiorcom mogą grozić kary finansowe sięgające nawet 10 proc. rocznego obrotu. Urząd nie waha się zresztą korzystać z tego instrumentu – w przeszłości nakładał m.in. kary za handel opiniami w internecie.

BIK zmienił zasady scoringu od 1 lipca 2026 r.

Niedługo przed ujawnieniem informacji o przeszukaniach BIK zmodyfikował model scoringowy. Od 1 lipca 2026 r. zapytania kredytowe, które nie zakończyły się zawarciem umowy kredytowej, po upływie 14 dni nie są już przekazywane bankom i co do zasady nie wpływają na ocenę punktową klienta. BIK podkreśla, że zmiany były przygotowywane wcześniej i wynikały z rozwoju metod oceny ryzyka oraz analizy orzecznictwa. Z kolei część komentatorów wskazuje, że mogły mieć związek z prowadzonym przez UOKiK postępowaniem. Sam urząd nie przesądza tej kwestii.

Od lat trwa spór o rolę BIK

Obecne postępowanie wpisuje się w znacznie szerszą dyskusję dotyczącą pozycji Biura Informacji Kredytowej. BIK jest spółką należącą do sektora bankowego i odgrywa kluczową rolę w ocenie wiarygodności kredytowej milionów Polaków. W praktyce jego scoring stał się jednym z najważniejszych elementów wpływających na decyzję o przyznaniu kredytu. Warto przy tym rozumieć, co to jest punktacja kredytowa i jak wpływa na zdolność kredytową – to właśnie ten mechanizm znalazł się w centrum sprawy.

Od lat pojawiają się jednak zasadnicze pytania, czy prywatna spółka nie uzyskała zbyt silnej pozycji na rynku informacji kredytowej. Krytycy wskazują, że banki w ogromnym stopniu opierają swoje decyzje na modelach scoringowych BIK, a konsumenci mają ograniczony wpływ na sposób oceny swojej wiarygodności.

Przejrzystość algorytmów scoringowych budzi kontrowersje

Dodatkowe kontrowersje budzi niewielka przejrzystość algorytmów. Klient może poznać swoją ocenę punktową, ale nie zawsze jest w stanie ustalić, które elementy i w jakim stopniu zdecydowały o jej wysokości. Na wynik wpływają zresztą coraz to nowe czynniki – nawet płatności odroczone mogą storpedować nasz scoring BIK, o czym wielu konsumentów nie ma pojęcia.

Nie oznacza to jednak, że działalność BIK jest niezgodna z prawem. Wręcz przeciwnie, system wymiany informacji kredytowej od lat uznawany jest za jeden z filarów bezpieczeństwa sektora finansowego, ograniczający ryzyko nadmiernego zadłużenia oraz wyłudzeń. Pytanie brzmi jednak, gdzie kończy się uzasadniona ocena ryzyka, a zaczyna praktyka mogąca wpływać na konkurencję między bankami.

Czy Polsce potrzebna jest konkurencja dla BIK?

Postępowanie UOKiK może stać się impulsem do szerszej dyskusji o modelu funkcjonowania rynku informacji kredytowej w Polsce. Choć Biuro Informacji Kredytowej nie posiada prawnego monopolu, w praktyce odgrywa dominującą rolę w sektorze bankowym. Właśnie z jego danych i scoringu korzysta zdecydowana większość banków przy ocenie zdolności kredytowej klientów, co sprawia, że dla wielu osób wynik oceny tej jednej instytucji ma kluczowe znaczenie dla dostępu do finansowania.

Jak działają rejestry kredytowe w innych krajach Europy

W innych krajach Europy funkcjonują różne modele. W Czechach obok bankowego rejestru klientów (BRKI) działa również rejestr instytucji pozabankowych (NRKI), a obsługę obu zapewnia międzynarodowa grupa CRIF. Dzięki temu informacje o historii kredytowej pochodzą z kilku źródeł, a rynek nie jest oparty na jednym modelu scoringowym.

W Niemczech dominującą pozycję zajmuje wprawdzie SCHUFA, jednak na rynku działają także inni dostawcy informacji kredytowej i gospodarczej, tacy jak Creditreform Boniversum czy CRIF Deutschland. Również w Rumunii, obok krajowego biura informacji kredytowej, aktywne są międzynarodowe firmy specjalizujące się w analizie ryzyka i informacji gospodarczej. Z kolei na Węgrzech funkcjonuje scentralizowany system KHR, jednak również tam działalność prowadzą komercyjni dostawcy danych wykorzystywanych przy ocenie wiarygodności przedsiębiorców i części klientów.

Eksperci zwracają uwagę, że większa konkurencja mogłaby zwiększyć przejrzystość rynku, pobudzić rozwój nowych modeli oceny zdolności kredytowej oraz ograniczyć uzależnienie banków od jednego systemu scoringowego. Z drugiej strony zwolennicy obecnego modelu podkreślają, że koncentracja danych w jednym miejscu ułatwia ocenę ryzyka kredytowego, ogranicza koszty funkcjonowania systemu i zwiększa skuteczność wykrywania prób wyłudzeń.

Niezależnie od wyniku postępowania UOKiK, sprawa może rozpocząć debatę nie tylko o zasadach działania BIK, lecz także o tym, czy polski rynek informacji kredytowej powinien pozostać oparty na jednym dominującym podmiocie, czy też wzorem części państw europejskich warto stworzyć warunki do rozwoju konkurencyjnych biur informacji kredytowej i alternatywnych modeli scoringowych.

Co dalej z postępowaniem UOKiK?

Na razie postępowanie pozostaje na etapie wyjaśniającym i nikomu nie postawiono zarzutów. O tym, czy doszło do naruszenia przepisów o ochronie konkurencji, zdecyduje analiza materiału zgromadzonego przez UOKiK. Niezależnie od ostatecznego wyniku sprawa już dziś wywołała debatę znacznie wykraczającą poza sam model scoringowy BIK. Dotyczy ona granic wykorzystywania algorytmów przy podejmowaniu decyzji kredytowych, przejrzystości zasad oceny klientów oraz roli podmiotów gromadzących dane finansowe. Coraz częściej pojawiają się również pytania, czy obecny model rynku, oparty w praktyce na jednym dominującym źródle informacji kredytowej, najlepiej odpowiada potrzebom konsumentów i banków, czy też warto rozważyć stworzenie warunków do większej konkurencji.

Bez względu na to, jaki będzie finał postępowania, decyzje UOKiK mogą wpłynąć nie tylko na sposób działania BIK i banków, ale również na przyszły kształt całego systemu oceny zdolności kredytowej w Polsce. Dla milionów osób ubiegających się o kredyt może to oznaczać zmiany równie istotne, jak wysokość oprocentowania, wymagany wkład własny czy koszty transakcyjne przy zakupie mieszkania.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover