1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Klienci Cinkciarz.pl mogą odzyskać tylko 10 proc. wpłat. Wyjaśniamy, skąd ta granica

Klienci Cinkciarz.pl mogą odzyskać tylko 10 proc. wpłat. Wyjaśniamy, skąd ta granica

Po upadłości Cinkciarz.pl tysiące klientów wciąż czeka na odpowiedź na najważniejsze pytanie: ile swoich pieniędzy uda się im odzyskać. W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się szacunki mówiące o zwrocie wynoszącym zaledwie kilka lub kilkanaście procent utraconych środków. Dla wielu osób brzmi to wręcz niewiarygodnie. Jak to możliwe, że klienci mogą stracić większość własnych pieniędzy?

Piotr Janus28.06.2026 13:42
Finanse

Prawnicy podkreślają jednak, że w postępowaniu upadłościowym nie liczy się wysokość wpłaconych środków, lecz wartość majątku, który uda się odnaleźć i przeznaczyć na spłatę wierzycieli. Właśnie to jest kluczowe dla odpowiedzi, ile pieniędzy ostatecznie wróci do poszkodowanych.

Skąd wzięła się granica 10 proc.?

W ostatnich miesiącach media wielokrotnie informowały o obawach części wierzycieli, że poziom zaspokojenia roszczeń może być bardzo niski. Nie oznacza to jednak, że istnieje jakakolwiek oficjalna prognoza mówiąca o zwrocie dokładnie 10 proc. środków. Źródłem takich szacunków są doświadczenia z innych postępowań upadłościowych. W wielu przypadkach wierzyciele niezabezpieczeni odzyskiwali jedynie niewielką część swoich pieniędzy. Wszystko zależało od tego, jaki majątek pozostał w spółce oraz ilu wierzycieli zgłosiło swoje roszczenia. Pokazują to choćby głośne afery z rynku finansowego — wystarczy przypomnieć sprawę, w której syndyk SKOK Wołomin żądał dopłat od tysięcy członków upadłej kasy.

Adwokat Paweł Grzebień, reprezentujący część poszkodowanych klientów, zwracał uwagę w wypowiedziach medialnych, że kluczowe znaczenie będzie miało ustalenie rzeczywistej wartości majątku spółki oraz skuteczność działań syndyka. Dopiero wtedy będzie można mówić o realnych szansach na odzyskanie środków.

Upadłość nie oznacza automatycznego zwrotu pieniędzy

Dla wielu klientów największym zaskoczeniem okazał się fakt, że po ogłoszeniu upadłości nie dochodzi do automatycznej wypłaty środków. Postępowanie upadłościowe ma swoją kolejność. Najpierw syndyk musi ustalić skład majątku spółki, zabezpieczyć aktywa, zweryfikować zgłoszone wierzytelności, a następnie sprzedać majątek i podzielić uzyskane środki pomiędzy wierzycieli. Proces ten może trwać miesiące, a w bardziej skomplikowanych sprawach nawet kilka lat. Oznacza to, że klienci nie tylko nie wiedzą jeszcze, ile odzyskają, ale często muszą również uzbroić się w cierpliwość.

Z tym samym mechanizmem zetknęli się wcześniej gracze, których dotyczy sprawa Cyberpunk 2077 syndyk — zamiast zamówionej w przedsprzedaży gry otrzymali pismo z informacją, że są teraz wierzycielami upadłej spółki i muszą zgłosić swoje roszczenie.

Klienci nie są chronieni jak deponenci banków

Sprawa Cinkciarz.pl ukazała również problem, którego wielu konsumentów nie było świadomych. Pieniądze przekazane do internetowego kantoru nie są objęte taką samą ochroną jak środki zgromadzone w bankach. W przypadku banków działa system gwarancji depozytów realizowany przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Jeżeli bank upadnie, klienci mogą liczyć na zwrot środków do określonego limitu — inaczej niż w głośnej upadłości Getin Noble Banku, gdzie dla części klientów sytuacja okazała się znacznie bardziej skomplikowana. W przypadku Cinkciarz.pl taki mechanizm w ogóle nie funkcjonował. Klienci stali się więc wierzycielami spółki i muszą dochodzić swoich pieniędzy w ramach postępowania upadłościowego. Właśnie dlatego wielu ekspertów wskazuje, że sprawa może stać się ważną lekcją dla rynku usług finansowych oraz samych konsumentów.

Czy można dochodzić roszczeń od zarządu?

Prawnicy przypominają, że upadłość spółki nie zawsze oznacza koniec możliwości dochodzenia roszczeń. W określonych sytuacjach analizowana może być odpowiedzialność osób zarządzających przedsiębiorstwem. Dotyczy to zwłaszcza przypadków, gdy pojawiają się pytania o sposób prowadzenia działalności lub termin złożenia wniosku o upadłość.

Nie oznacza to jednak automatycznej odpowiedzialności członków zarządu. Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny i odrębnych postępowań sądowych. Część poszkodowanych być może będzie musiała skorzystać z tej ścieżki dochodzenia swoich praw, jeśli majątek spółki okaże się niewystarczający do pokrycia wszystkich zobowiązań.

Duże znaczenie ma śledztwo

Równolegle do postępowania upadłościowego prowadzone są działania prokuratury. Dla wierzycieli kluczowe znaczenie mają zabezpieczenia majątkowe oraz ewentualne odnalezienie dodatkowych aktywów. Każdy taki składnik majątku może zwiększyć pulę środków przeznaczonych na spłatę poszkodowanych. Problem znikającego majątku nie jest w polskich realiach nowy — wystarczy przypomnieć kontrowersje wokół spółki LOT Polish Airlines, gdzie pojawiły się pytania, czy aktywa nie są wyprowadzane poza zasięg wierzycieli.

O jakie pieniądze toczy się gra?

Skala sprawy jest ogromna. Według informacji pojawiających się w toku postępowania upadłościowego i karnego wartość roszczeń zgłaszanych przez klientów przekracza 125 mln zł. Poszkodowanych może być od 7 do nawet 8 tys. osób oraz firm. Liczby te sprawiają, że nawet stosunkowo duży majątek spółki może okazać się niewystarczający do pełnego zaspokojenia wierzycieli. Gdyby do podziału pozostało przykładowo 12–15 mln zł, oznaczałoby to zwrot rzędu około 10 proc. zgłoszonych roszczeń. Jeśli jednak syndykowi uda się odzyskać znacznie więcej aktywów, poziom spłat również może wzrosnąć.

Problem polega na tym, że pełna wartość majątku Cinkciarz.pl nadal nie jest publicznie znana. Syndyk prowadzi inwentaryzację aktywów, a równolegle organy ścigania analizują przepływy finansowe i zabezpieczony majątek. W praktyce oznacza to, że obecnie bardziej znana jest skala zobowiązań niż rzeczywista wartość majątku przeznaczonego do podziału. Dlatego też eksperci prawa upadłościowego studzą nastroje. Dopóki nie będzie wiadomo, jakimi aktywami faktycznie dysponuje spółka, wszelkie prognozy dotyczące poziomu zwrotów pozostają jedynie szacunkami.

Czy odzyskanie więcej niż 10 proc. jest możliwe?

Teoretycznie oczywiście jest to wykonalne. Nie ma dziś żadnego dokumentu ani decyzji syndyka, która wskazywałaby, że klienci odzyskają wyłącznie 10 proc. swoich pieniędzy. Jednocześnie równie trudno znaleźć argumenty pozwalające zakładać pełny zwrot środków. Skala zgłoszonych roszczeń jest bardzo duża, a rzeczywista wartość majątku przeznaczonego do podziału nadal pozostaje przedmiotem ustaleń. Dlatego eksperci radzą zachować ostrożność zarówno wobec czarnych scenariuszy, jak i nadmiernego optymizmu.

Walka o pieniądze dopiero się zaczyna

Dla tysięcy klientów Cinkciarz.pl najbliższe miesiące będą okresem oczekiwania na pierwsze konkretne informacje od syndyka. Dopiero wtedy będzie można ocenić, jaka część utraconych środków ma szansę wrócić do właścicieli. Dziś nikt nie jest w stanie odpowiedzialnie wskazać, jaki procent pieniędzy odzyskają klienci. Ostateczny wynik zależy od wartości majątku, który uda się odzyskać, oraz od efektów działań syndyka i prokuratury. Dopiero wówczas okaże się, czy pesymistyczne prognozy o zwrocie na poziomie 10 proc. były uzasadnione.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Najnowsze
Warte Uwagi