- Bezprawnik -
- Moto -
- Nie zgadzaj się od razu na odszkodowanie z OC. Pierwsza oferta ubezpieczyciela może być zaniżona
Nie zgadzaj się od razu na odszkodowanie z OC. Pierwsza oferta ubezpieczyciela może być zaniżona
Panuje przekonanie, że towarzystwa ubezpieczeniowe chętnie sprzedają polisy, ale już mniej chętnie wypłacają odszkodowania. Nie zawsze jest to prawda, jednak poszkodowany może sam nieświadomie przyczynić się do zaniżenia należnego mu świadczenia.
Ucierpiałeś w kolizji nie ze swojej winy? Możesz dochodzić odszkodowania z OC sprawcy
Przypomina mi się historia dobrego kolegi, który jakiś czas temu miał niegroźną kolizję nie z jego winy. W jego samochód wjechał nieuważny kierowca, ale skończyło się tylko na wymianie zderzaka i jednego reflektora. Kierowcy obu pojazdów spisali stosowne oświadczenie sprawcy kolizji i nie trzeba było dzwonić na policję.
Ostatecznie nie zostało wezwane także pogotowie ratunkowe, choć od samego początku kolega narzekał na sztywność karku. Dla pewności udał się na SOR na własną rękę, a badania wykazały pewien uraz szyi. Skończyło się na tygodniowym gorsecie i zwolnieniu lekarskim L4, ale nie tylko. W takiej sytuacji poszkodowany może dochodzić świadczenia z OC sprawcy nie tylko za szkody w samochodzie (na mieniu), ale również za doznaną krzywdę i uszczerbek związany z urazem. Warto przy tym wiedzieć, czym różni się odszkodowanie od zadośćuczynienia, bo są to dwa odrębne roszczenia.
Tak też się stało, ale kolega zaliczył fatalny w skutkach błąd taktyczny.
Odszkodowanie przyszło szybko i sprawnie, ale było stosunkowo niskie
Muszę przyznać, że cały proces odszkodowawczy (przynajmniej w tym konkretnym przypadku) przebiegł bardzo sprawnie i niezwykle szybko. Znajomy niemalże afiszował się tym, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie robiło żadnych problemów. Nie było zresztą do tego żadnych powodów, gdyż otrzymało od niego:
- oświadczenie o zawinieniu jego klienta z tytułu OC,
- wypis ze szpitala o nabytym urazie kilka godzin po zdarzeniu.
Kosztorys zamiast naprawy w ASO
W niemal ekspresowym tempie ubezpieczyciel zaproponował mu kwotę odszkodowania nie tylko za uszkodzone części pojazdu, ale też za uraz szyi. Co prawda miał prawo domagać się nawet naprawy w ASO na oryginalnych częściach, bo koszty naprawy auta powinny zostać pokryte w pełnej wysokości, ale miał stosunkowo stary samochód i nie zależało mu tak bardzo na „luksusowej” naprawie, przez co zgodził się na kosztorys.
Jednocześnie zgodził się również na wysokość świadczenia za uraz karku. Pamiętam tę kwotę – było to 700 złotych.
Nie zgadzaj się na pierwszą wycenę szkody przez ubezpieczyciela
Oczywiście 700 złotych kilka lat temu było więcej warte niż obecnie, ale już wtedy kwota ta wydawała mi się podejrzanie niska. Gdy zapytałem o szczegóły, dowiedziałem się, że taka propozycja od ubezpieczyciela wpłynęła do niego drogą mailową, na co praktycznie od razu się zgodził.
I właśnie w tym tkwił zasadniczy błąd: nierzadko pierwsze takie propozycje odszkodowania są zaniżone. Wystarczy złożyć odwołanie od decyzji ubezpieczyciela, aby mieć szansę otrzymać z tytułu OC sprawcy wyższą kwotę, często już realnie odpowiadającą wyrządzonym szkodom.
Zgoda na pierwszą propozycję potrafi zamknąć drogę do wyższej kwoty
Niestety kolega zbyt optymistycznie przystał na zaproponowane 700 zł. Z czasem zorientował się, że przy skali doznanego urazu mógł próbować dochodzić znacznie wyższej kwoty, nawet rzędu 2000–3000 zł, bo wysokość zadośćuczynienia zależy przede wszystkim od rozmiaru cierpienia i okoliczności sprawy. Już po otrzymaniu przelewu, kilka dni później, próbował negocjować z towarzystwem.
Ubezpieczyciel odmówił jednak zwiększenia wypłaty, powołując się na to, że wcześniej zaakceptował zaproponowaną kwotę. Nie oznacza to oczywiście, że w każdym przypadku przyjęcie pierwszej wypłaty automatycznie zamyka drogę do dalszego dochodzenia roszczeń. Wiele zależy od okoliczności sprawy i dokumentów, które poszkodowany zaakceptował. Lepiej jednak nie spieszyć się z decyzją.
Znam też kilka innych osób, które znalazły się w podobnej sytuacji i po odwołaniu otrzymały od ubezpieczyciela wyższe świadczenie. Zawsze warto spróbować i poczekać trochę dłużej na drugą, ale często lepszą decyzję.










