- Bezprawnik -
- Nieruchomości -
- Właściciele ogródków działkowych z kłopotami. Mogą płacić dodatkowe kilka tysięcy złotych rocznie
Właściciele ogródków działkowych z kłopotami. Mogą płacić dodatkowe kilka tysięcy złotych rocznie
Przez dziesięciolecia działkowcy nie płacili gminom za grunt pod swoimi ogrodami ani złotówki. Teraz do części okręgów zaczęły przychodzić pisma z opłatą roczną w stawce 3 proc. wartości gruntu — najwyższej, jaką zna prawo. Polski Związek Działkowców żąda w liście do premiera, by ustawa ograniczyła ją do 0,1 proc. Rzecz w tym, że tak niskiej stawki ustawa o gospodarce nieruchomościami w ogóle nie przewiduje; najniższa wynosi 0,3 proc.
Opłata, o której przez lata nikt nie mówił, bo prawie nikt jej nie płacił
Jak przypomina "Rz", Rodzinne Ogrody Działkowe są zlokalizowane na "cudzej" ziemi — gminnej albo państwowej. Sam Polski Związek Działkowców szacuje, że 2/3 terenów zajmowanych przez ogrody to grunty w użytkowaniu wieczystym, czyli w formule, w której właściciel może naliczyć roczną opłatę stanowiącą procent wartości działki. Przez lata nikt tego jednak nie robił; ogrody dostawały ziemię nieodpłatnie, w zamian nie wolno im było tym prawem obracać.
Wysokość stawki opłaty za grunty zależy od celu, na jaki grunt oddano — 0,3 proc. dla obronnych, sakralnych czy leczniczych, 1 proc. dla rolnych i mieszkaniowych, 3 proc. dla pozostałych. Ogrody nie zostały wyszczególnione w konkretnej kategorii, stąd z automatu obowiązuje w ich przypadku stawka 3 proc. Warto przy tym pamiętać, że to zupełnie inna należność niż ta, o którą pyta się urząd skarbowy, gdy rozstrzyga, kto musi zapłacić podatek gruntowy.
Dlaczego urzędnicy sięgnęli po najwyższą stawkę?
Urzędnicy, którzy naliczają opłaty, w większości nie mieli więc wyboru. Kiedy grunt oddawano w użytkowanie wieczyste kilkadziesiąt lat temu, często nie określano stawki, a ustawa nakazuje ustalić ją później; orzecznictwo sądów ten obowiązek potwierdzało. Starostwo Powiatowe w Toruniu opisało to wprost: nie wiedząc, co zastosować, spytało wojewodę i usłyszało, że właściwe jest 3 proc. Podobne sygnały płyną z Grudziądza, Wołomina, Wieliczki i Brzezin.
O ile PZD mówi o samorządach szukających pieniędzy, o tyle dane resortu pokazują co innego
Jak podaje "Rz", Ministerstwo Rozwoju i Technologii zleciło wojewodom sprawdzenie, ile ROD-osów faktycznie uiszcza opłatę. Okazało się, że zdecydowana większość ROD nie płaci nic, a przypadki stawki 3 proc. okazały się jednostkowe. Toruń oddał działkowcom 277 ha bezpłatnie; w Grudziądzu jeden ogród dostał 3 proc., ale z bonifikatą 90 proc., a Brzeziny ustaliły 1 proc. z bonifikatą 99 proc. Relacja gmina–ROD nie sprowadza się zresztą do samych rachunków: w wielu miejscach działają programy, z których do stowarzyszeń trafia nawet 50 000 zł dla działkowców ROD.
Postulat, który przy złym zapisie uderzy w większość ogrodów
Wpisanie stawki dla ROD do ustawy oznacza zarazem potwierdzenie, że opłata w ogóle się należy — a ogrody, które dziś nie płacą złotówki, dostałyby podstawę do naliczenia. Zyskałaby garstka płacąca 3 proc., straciłaby reszta; wydaje się, że PZD to widzi, skoro schodzi z żądaniem poniżej ustawowego progu.
Rachunek trafia do stowarzyszenia, nie do pojedynczego działkowca
Należy przy tym wszystkim zaznaczyć, że opłaty nie wnosi pojedynczy działkowiec, tylko stowarzyszenie ogrodowe jako użytkownik wieczysty; dopiero ono może przenieść ten koszt na działkowców jako czynsz dzierżawny doliczony do opłaty ogrodowej. Rachunek dociera więc do nich przez uchwałę walnego zebrania, zwykle długo po tym, jak minie termin na zakwestionowanie stawki.
Ile wyniesie opłata roczna? Wyliczenie dla działki 300 mkw.
Załóżmy, że działka ROD ma 300 mkw., a grunt został wyceniony przez rzeczoznawcę na 400 zł za metr, czyli 120 tys. zł. Przy stawce 3 proc. opłata roczna wynosi 3600 zł, przy 1 proc. — 1200 zł, przy 0,3 proc. — 360 zł, przy postulowanym 0,1 proc. — 120 zł. W wariancie brzezińskim, czyli 1 proc. z bonifikatą 99 proc., zostaje 12 zł. O wyniku decyduje jednak nie stawka, lecz operat — grunt pod ogrodem, którego nie wolno zabudować ani sprzedać, powinien być wyceniony znacznie niżej niż sąsiednia działka budowlana. Nie ma to zresztą wiele wspólnego z kwotami, jakie pochłania sam zakup działki ROD — tam płaci się za nasadzenia, altanę i infrastrukturę, a nie za ziemię.
Wiele wskazuje na to, że pisma z opłatą roczną zaczną przychodzić do ROD-osów w całym kraju; działkowcy muszą więc przygotować się na to, że będą ponosić dodatkowe koszty w związku z dzierżawą działki. Pytanie brzmi natomiast, czy rząd zdecyduje się na maksymalną obniżkę opłaty - czy może, co bardziej prawdopodobne, pozostawi ostateczną decyzję samorządowcom.










