- Bezprawnik -
- Firma -
- Płacą za stoisko właścicielowi bazaru, a potem jeszcze gminie. Rzecznik MŚP chce skończyć z opłatą targową na prywatnych targowiskach
Płacą za stoisko właścicielowi bazaru, a potem jeszcze gminie. Rzecznik MŚP chce skończyć z opłatą targową na prywatnych targowiskach
Handlowiec, który rozkłada stragan na prywatnym bazarze, zwykle płaci dwa razy. Najpierw właścicielowi terenu za miejsce, prąd i sprzątanie, potem gminie, bo przepisy każą mu uiścić opłatę targową dokładnie tak samo jak na placu miejskim. Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Agnieszka Majewska uważa, że to niesprawiedliwe, i zwróciła się do ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego o zmianę przepisów.
Wniosek Rzeczniczki MŚP ma dwa warianty. Pierwszy, dalej idący, to nowelizacja, która pozwoliłaby wyłączyć sprzedaż na targowiskach prywatnych z obowiązku płacenia opłaty targowej. Drugi, łagodniejszy, zakłada, że gminy dostałyby możliwość różnicowania maksymalnych stawek w zależności od tego, z jakim targowiskiem mają do czynienia. Rzecznik powołuje się na sygnały od samych przedsiębiorców, którzy skarżą się, że prawo traktuje ich identycznie bez względu na to, kto zbudował i kto utrzymuje plac, na którym handlują.
Kto płaci opłatę targową i gdzie przepisy jej nie przewidują
Opłatę targową reguluje ustawa o podatkach i opłatach lokalnych. Płacą ją osoby fizyczne, osoby prawne i jednostki organizacyjne bez osobowości prawnej, które sprzedają na targowiskach. Kluczowa jest tu definicja, bo według art. 15 ustawy targowiskiem są wszelkie miejsca, w których prowadzona jest sprzedaż. Własność terenu nie ma więc znaczenia. Bazar należący do spółki czy spółdzielni jest dla fiskusa takim samym targowiskiem jak plac zarządzany przez urząd miasta. Sądy czytają to szeroko. W sprawie opisywanej przez Bezprawnik opłata targowa objęła nawet sklep wystawiający towar na chodniku.
Są też wyjątki. Opłaty nie płaci się od sprzedaży prowadzonej w budynkach lub ich częściach. Zwolnieni są również ci, którzy płacą podatek od nieruchomości od obiektów położonych na targowisku. To zwolnienie najczęściej obejmuje właściciela prywatnego bazaru, ale już nie najemcę straganu. Najemca ponosi koszt infrastruktury w czynszu, a do tego dochodzi danina na rzecz gminy. Opłatę pobierają zazwyczaj inkasenci wyznaczeni przez radę gminy, a dowodem zapłaty jest pokwitowanie.
Opłata targowa 2026 i 2027: ile maksymalnie
Stawki ustala rada gminy w uchwale, ale nie może przekroczyć górnego limitu, który co roku jest waloryzowany o wskaźnik inflacji. W 2026 r. maksymalna opłata targowa wynosi 1176,67 zł dziennie. Zgodnie z obwieszczeniem Ministra Finansów i Gospodarki z 23 lipca 2026 r. w 2027 r. limit wzrośnie o 2,7 proc., do 1208,44 zł dziennie. To ten sam mechanizm, przez który rośnie także podatek od nieruchomości w 2027.
W praktyce samorządy rzadko zbliżają się do górnej granicy, a realne stawki dzienne liczy się zwykle w dziesiątkach złotych, często w zależności od powierzchni stoiska albo rodzaju towaru. Dla drobnego sprzedawcy, który handluje kilka dni w tygodniu, przez cały rok uzbiera się z tego jednak całkiem konkretna kwota. Do tego dochodzą składki, księgowość, a nierzadko także kasa fiskalna.
Rzecznik MŚP: jednakowe obciążenie w różnych warunkach
Argumentacja Rzeczniczki MŚP sprowadza się do tego, że opłata publiczna powinna mieć jakiś związek z tym, co dana osoba od gminy dostaje. Na targowisku miejskim samorząd przynajmniej utrzymuje plac. Na prywatnym ten koszt spada na właściciela, który przerzuca go na kupców.
Agnieszka Majewska zwraca uwagę, że „Przedsiębiorcy prowadzący sprzedaż na targowiskach prywatnych ponoszą koszty związane z korzystaniem z infrastruktury finansowanej i utrzymywanej przez jej właścicieli. Jednocześnie mogą być zobowiązani do uiszczania opłaty targowej na zasadach obowiązujących również na targowiskach publicznych”. Jak dodaje: „Powstaje zatem pytanie o zasadność jednakowego obciążania podmiotów funkcjonujących w odmiennych warunkach organizacyjnych i finansowych”.
Rzeczniczka odwołuje się też do zasady proporcjonalności. W jej ocenie: „System opłat publicznych powinien uwzględniać rzeczywiste warunki prowadzenia działalności gospodarczej oraz zasadę proporcjonalności nakładanych obciążeń”. Trzeba przy tym pamiętać, że Rzecznik MŚP z ustawy stoi po stronie przedsiębiorców. Jego wniosek to głos jednej ze stron, a nie bezstronna analiza skutków dla budżetów samorządów. Temat nie jest jednak niszowy, bo zwolnieniem handlu na prywatnych targowiskach z opłaty zajęła się już sejmowa Komisja do Spraw Deregulacji.
Opłata targowa w budżetach gmin
Dla samorządów to pieniądze wpływające bezpośrednio do lokalnej kasy, więc każda zmiana oznacza ubytek dochodów. Skala bywa różna. W 2015 r. Bezprawnik zwracał uwagę, że Warszawa zebrała z tego tytułu w 2014 r. około 5 mln zł, a w mniejszych miejscowościach z dużymi targami, takich jak Sandomierz, opłata stanowi znaczącą pozycję w budżecie.
Gminy już dziś mają sporą swobodę. Opłata targowa jest fakultatywna, bo rada gminy może ją wprowadzić, ale nie musi. Od 2016 r. gminy mogą znieść opłaty targowe i wiele już to robi. Mogą też wprowadzać w uchwale własne zwolnienia i obniżać stawki. Problem w tym, że różnicowanie ich ze względu na charakter targowiska, prywatnego albo publicznego, dziś trudno obronić przy tak szerokiej definicji. Drugi wariant wniosku Rzeczniczki dałby radnym narzędzie wprost zapisane w ustawie.
Jest też precedens pokazujący, że państwo potrafi rekompensować gminom utracone wpływy. W 2021 r. w ramach przepisów covidowych opłaty targowej w ogóle nie pobierano, a samorządy dostały za to zwrot z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Ewentualne trwałe wyłączenie prywatnych bazarów rodziłoby podobne pytanie: kto pokryje lukę w budżetach gmin, w których targowiska prywatne dominują.
Co zmiana oznaczałaby dla kupujących na bazarach
Klienci bazarów nie płacą opłaty targowej bezpośrednio, ale koszty sprzedawcy prędzej czy później znajdują odzwierciedlenie w cenach. Trudno o twarde dane, jaka część ceny warzyw czy odzieży na straganie wynika z daniny dla gminy, i nie ma gwarancji, że zniesienie opłaty przełoży się na tańsze zakupy. Może za to ulżyć drobnym handlowcom.
Opłata targowa od dawna ma zresztą krytyków. Rafał Chabasiński pisał na łamach Bezprawnika, że podatki lokalne poza podatkiem od nieruchomości w dużej mierze straciły sens, a opłata targowa uderza w najmniejszych sprzedawców, choć samorząd mógłby po prostu pobierać czynsz za swoje place. Wniosek Rzeczniczki MŚP jest skromniejszy, bo dotyczy tylko bazarów prywatnych. Teraz ruch należy do Ministerstwa Finansów i Gospodarki, które nie przedstawiło jeszcze stanowiska w tej sprawie.










