- Bezprawnik -
- Praca -
- Po czwartym spotkaniu na Teamsie mózg się wyłącza. Tak przyznaje 93 proc. młodych Polaków
Po czwartym spotkaniu na Teamsie mózg się wyłącza. Tak przyznaje 93 proc. młodych Polaków
Kalendarz wypełniony wideorozmowami od rana do popołudnia to dla wielu biurowych pracowników codzienność. Z badania przeprowadzonego na zlecenie ClickMeeting wynika, że najmłodsi uczestnicy takich spotkań bardzo szybko tracą skupienie: 93 proc. osób w wieku 18-29 lat deklaruje spadek koncentracji najpóźniej po czwartej rozmowie danego dnia. Ankietowani nie oczekują przy tym cudów technologii. Chcą krótszych spotkań i normalnych przerw między nimi, a te ostatnie częściowo gwarantuje im zresztą prawo pracy.
Przeciążenie spotkaniami w liczbach z badania ClickMeeting
Zacznijmy od zastrzeżenia. Badanie zleciła firma, która sprzedaje platformę do webinarów i spotkań online, więc ma oczywisty interes w tym, by rozmawiać o tym, jak spotkania organizować, a nie o tym, czy w ogóle są potrzebne. Ankietę przeprowadziła agencja Quantify metodą CAWI w 2026 r., na próbie 1000 osób, którą autorzy określają jako reprezentatywną dla Polaków. To deklaracje respondentów, a nie pomiar ich faktycznej wydajności.
Same wyniki są jednak dość wyraziste. Wśród uczestników spotkań online z pokolenia Z 44 proc. przyznaje, że skupienie i efektywność spadają u nich już po pierwszym lub drugim spotkaniu. Najpóźniej po czwartym taki spadek odczuwa 93 proc. tej grupy, 81 proc. osób w wieku 30-46 lat i 76 proc. respondentów w wieku 47-61 lat. Problem dotyczy więc wszystkich, ale najmłodsi zgłaszają go najczęściej.
Ile powinno trwać spotkanie online
Z badania wynika też, że Polacy mają dość konkretne wyobrażenie o idealnej długości wideorozmowy. 47 proc. uważa, że powinna ona zamknąć się w 15-20 minutach. Na 30-45 minut godzi się 21 proc., a 29 proc. dopuszcza nawet rozmowy dłuższe niż godzina, jeśli wymaga tego temat. Krótsze spotkania jako sposób na lepszą koncentrację wskazuje połowa osób w wieku 18-29 lat i 31 proc. badanych, którzy skończyli 62 lata.
Do tego dochodzi szum, który towarzyszy pracy przy komputerze. ClickMeeting powołuje się na dane, według których najbardziej obciążeni komunikacją użytkownicy dostają średnio 275 powiadomień dziennie, a w podstawowych godzinach pracy kolejny mail, wiadomość na czacie albo zaproszenie na spotkanie spada na nich średnio co dwie minuty. Autor tych danych nie został jednak jasno wskazany, więc warto traktować je jako ilustrację, a nie twardą statystykę.
Przerwy ważniejsze niż notatki generowane przez AI
Najciekawsze jest to, czego respondenci faktycznie potrzebują. Na pierwszym miejscu znalazły się odpowiednie przerwy między spotkaniami (43 proc.), dalej krótsze rozmowy (39 proc.), podsumowania wysyłane mailem (35 proc.), agenda przesłana z wyprzedzeniem (29 proc.) i jasne ustalenie, kto i co ma zrobić po spotkaniu (28 proc.). Notatki tworzone przez sztuczną inteligencję wybrało zaledwie 11 proc. badanych. Wśród najmłodszych odsetek ten jest wyższy (23 proc.), ale wciąż wyraźnie przegrywa z krótszymi spotkaniami (50 proc.) i mailowymi podsumowaniami (47 proc.).
Młodsi pracownicy w ogóle częściej oczekują porządku. W grupie 18-29 lat agendę przed spotkaniem chciałoby dostawać 39 proc., a ustalenia dalszych kroków 38 proc. Wśród osób powyżej 62. roku życia te wskaźniki wynoszą odpowiednio 24 i 22 proc.
Martyna Grzegorczyk, Marketing Manager ClickMeeting, komentując wyniki, zauważa: „Nie każda prezentacja czy aktualizacja firmowa wymaga zorganizowania kolejnego spotkania na żywo. Jeśli celem jest wyłącznie przekazanie wiedzy, często wystarczy wcześniej przygotowany webinar, który pracownicy mogą obejrzeć w dogodnym momencie”. Trudno się z tym nie zgodzić, choć trzeba pamiętać, że nagrane webinary to akurat produkt, który firma oferuje.
Koszty niepotrzebnych spotkań dla firm
Firma przywołuje też zagraniczny raport z 2026 r., obejmujący siedem krajów, w tym Niemcy, USA i Wielką Brytanię. Według niego 58 proc. spotkań uczestnicy uznają za niepotrzebne, a na nieefektywnych spotkaniach pracownicy tracą równowartość 26 dni roboczych rocznie. W dużych przedsiębiorstwach łączny koszt zbędnych spotkań, problemów technicznych i dodatkowej pracy miałby przekraczać 130 mln dolarów rocznie. Autora raportu nie podano, dlatego tych szacunków nie da się samodzielnie zweryfikować.
Przerwa przy monitorze i art. 134 Kodeksu pracy
Z perspektywy prawa pracy przerwy, o które proszą ankietowani, nie są fanaberią. Art. 134 Kodeksu pracy przyznaje pracownikowi, którego dobowy wymiar czasu pracy wynosi co najmniej 6 godzin, prawo do przerwy trwającej minimum 15 minut, wliczanej do czasu pracy. Przy wymiarze dłuższym niż 9 godzin dochodzi kolejna, a powyżej 16 godzin jeszcze jedna przerwa.
Osobną kwestią jest praca przy komputerze. Rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy na stanowiskach wyposażonych w monitory ekranowe, w nowym brzmieniu obowiązującym od 17 listopada 2023 r., nakazuje pracodawcy albo przeplatać pracę przy ekranie innymi zajęciami, które nie obciążają wzroku (tak, by nieprzerwana praca przy monitorze nie przekraczała godziny), albo zapewnić co najmniej 5-minutową przerwę po każdej godzinie pracy przy monitorze. Ta przerwa również wlicza się do czasu pracy. Wideorozmowa to przecież nic innego jak praca przy ekranie, więc pięć minut przerwy w pracy przysługuje także w kalendarzu, w którym jedno połączenie goni drugie. Przy spotkaniach ustawionych jedno po drugim łatwo o tym zapomnieć.
Spotkania po godzinach a nadgodziny i odpoczynek dobowy
Kłopot zaczyna się wtedy, gdy rozmowy przestają mieścić się w grafiku. Spotkanie zwołane po zakończeniu dniówki to zwykła praca w godzinach nadliczbowych, za którą należy się dodatek do wynagrodzenia albo czas wolny. Do tego art. 132 Kodeksu pracy gwarantuje co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdej dobie, więc wieczorna „szybka synchronizacja” z zespołem w innej strefie czasowej może zwyczajnie naruszać przepisy.
Polskie prawo nie zna natomiast odrębnego prawa do bycia offline. Na poziomie unijnym trwały konsultacje Komisji Europejskiej z partnerami społecznymi, ale wiążących przepisów wciąż nie ma. Pozostaje ogólna zasada: poza czasem pracy, nadgodzinami zleconymi przez pracodawcę i dyżurem pracownik nie musi być dostępny.
Mniej spotkań, mniej ryzyka wypalenia
Natłok wideokonferencji ma też wymiar zdrowotny. Hasło „wypalenie zawodowe coraz częstsze” wraca w kolejnych badaniach rynku pracy, a dzień złożony z ciągłego reagowania na kolejne powiadomienia i zaproszenia raczej temu sprzyja. Z badania ClickMeeting wynika, że pracownicy oczekują rozwiązań prostych i tanich: krótszych rozmów, przerw, porządnej agendy i podsumowania na koniec. Same spotkania online nie są problemem, o ile ktoś zada sobie wcześniej pytanie, czy dana sprawa nie dałaby się załatwić jednym mailem.










