1. Home -
  2. Zagranica -
  3. W Japonii wielkość brzucha pracownika to sprawa służbowa

W Japonii wielkość brzucha pracownika to sprawa służbowa

Najdziwniejsze podatki na świecie umieją rozbudzić wyobraźnię. Japonia podniosła tę poprzeczkę wyjątkowo wysoko. W kraju słynącym z długowieczności, dyscypliny i kultury dbania o zdrowie państwo stara się mocno wpływać na styl życia obywateli. Mowa o zjawisku od lat funkcjonującym w ramach systemu publicznego i traktowanym z powagą.

Miłosz Magrzyk05.02.2026 21:19
Zagranica

Japońskie podejście do „dziwnych” podatków nie jest kaprysem, lecz elementem szerszej strategii społecznej, w której liczby, statystyki i profilaktyka odgrywają pierwszoplanową rolę.

Japonia nie chce mieć u siebie epidemii otyłości

Podatki nie służą w Japonii wyłącznie do zasilania budżetu. Często przy okazji pełnią funkcję miękkiego regulatora codziennych nawyków. W kraju, w którym ponad jedna czwarta społeczeństwa ma więcej niż 65 lat, koszty opieki zdrowotnej są potężnym wyzwaniem systemowym. Nic więc dziwnego, że państwo sięga po nietypowe rozwiązania, by ograniczać wydatki, i walczy chociażby z otyłością.

Zamiast reagować na skutki chorób cywilizacyjnych, próbuje im zapobiegać poprzez rozwiązania z zewnątrz wyglądające jak ciekawostka. W rzeczywistości to precyzyjnie zaprojektowany mechanizm oparty na długofalowych prognozach demograficznych.

Metabo Law, matematyka zdrowia i talia pod kontrolą

Mowa o tzw. Metabo Law, wprowadzonym w 2008 roku. Prawo to koncentruje się na otyłości brzusznej, uznawanej za jeden z głównych czynników ryzyka chorób serca i cukrzycy typu 2. Osoby w wieku od 40 do 74 lat podlegają regularnym, corocznym profilaktycznym pomiarom obwodu talii. Ustalono limity 85 cm albo 90 cm w zależności od płci.

Dla porównania w Polsce przyjmuje się, że jeżeli obwód talii u kobiety zawarty jest pomiędzy 80 a 88 cm, a u mężczyzny pomiędzy 94 a 102 cm, to mamy do czynienia z dużym prawdopodobieństwem rozwoju otyłości brzusznej.

Jeśli populacja pracowników firm mocno przekracza narzucone przez Japonię normy, można obciążyć przedsiębiorstwa swego rodzaju podatkiem w postaci dodatkowych kosztów w systemie ubezpieczeń i ochrony zdrowia, a pracownicy z brzuszkiem przechodzą zajęcia odchudzające połączone ze wsparciem motywacyjnym.

Trudno na ulicy spotkać otyłego Japończyka

Japońskie władze nie chcą karać, lecz zmienić trendy na prozdrowotne i chyba im się to udaje. Japonia od lat utrzymuje jeden z najniższych wskaźników otyłości w krajach wysoko rozwiniętych – około 4–5 proc. dorosłej populacji, podczas gdy w USA przekracza on 40 proc. Japończycy zawdzięczają szczupłą sylwetkę diecie opartej na ryżu, rybach i warzywach oraz filozofii hara hachi bu, czyli nasycania się w maksymalnie 80 proc.

Po wprowadzeniu Metabo Law zaobserwowano spadek liczby osób z zespołem metabolicznym oraz wolniejszy wzrost kosztów leczenia chorób dietozależnych, a firmy zaczęły chętniej inwestować w programy typu wellness, konsultacje dietetyczne i promowanie aktywności fizycznej. Jednakże trudno ocenić skuteczność samego Metabo z uwagi na fakt, że obwód talii nie jest jedynym doskonałym wskaźnikiem kondycji człowieka.

Na tle świata japońskie „dziwne” podatki przestają być dziwne, gdy spojrzymy na nie jak na element stylu życia. To podejście, w którym państwo nie tyle moralizuje co liczy. Centymetry, procenty, prognozy wydatków na dekady do przodu – wszystko się zgadza. W kulturze z silnie zakorzenioną odpowiedzialnością zbiorową takie rozwiązania mają szansę zadziałać.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi