1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Już liczył, że przestanie płacić alimenty. Projekt sprowadza jednak na ziemię

Już liczył, że przestanie płacić alimenty. Projekt sprowadza jednak na ziemię

Nie, piecza współdzielona nie oznacza końca alimentów na dziecko. Projekt nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, którym rząd zajmuje się we wtorek 3 listopada, wprowadza do ustawy nową formę opieki po rozstaniu rodziców, ale nie uchyla obowiązku alimentacyjnego. Zmienić się może za to coś innego: sposób, w jaki sądy będą liczyć, kto komu i ile ma płacić. I właśnie tu widzę największe ryzyko całej reformy.

Piecza współdzielona zamiast „opieki naprzemiennej”. Co jest w projekcie MS

Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości (w wykazie prac rządu oznaczony jako UD349) trafił na listę prac legislacyjnych w grudniu 2025 r., przeszedł konsultacje i Stały Komitet Rady Ministrów, a teraz ma go rozpatrzyć rząd. To wciąż projekt. Po przyjęciu przez Radę Ministrów czeka go Sejm, Senat i podpis prezydenta, a w wersji konsultacyjnej przewidziano sześciomiesięczne vacatio legis.

Sedno zmiany jest proste. Dziś Kodeks rodzinny i opiekuńczy w ogóle nie zna pojęcia opieki naprzemiennej. Sądy orzekają ją na podstawie ogólnych przepisów o władzy rodzicielskiej, a praktyka bywa różna w zależności od wydziału i składu. Projekt wprowadza ustawową definicję pieczy współdzielonej: dziecko przebywa u każdego z rodziców w powtarzających się okresach, które nie muszą być równe. Jak wyjaśniali przedstawiciele resortu w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, możliwy jest więc podział 60/40 czy 70/30, a nie tylko sztywne „tydzień u mamy, tydzień u taty”.

Sąd ma rozważać taką formę opieki w pierwszej kolejności, ale bez automatu. Ma brać pod uwagę zdanie dziecka, jego wiek i stan zdrowia, zdolność rodziców do porozumiewania się i współpracy, odległość między ich domami i to, jak dotąd dzielili się obowiązkami. Według Ministerstwa Sprawiedliwości piecza współdzielona nie będzie orzekana w sytuacji przemocy lub zagrożenia dobra dziecka. „Nie będziemy narzucać opieki, ale zasada będzie jasno określona”, zapowiadała na stronie resortu sędzia Dorota Łopalewska, dyrektorka Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich MS.

Dziecko nadal będzie miało jeden adres, co zna każdy, kto śledził temat opieka naprzemienna a miejsce zamieszkania dziecka w sądach. Resort przekonuje, że ma to służyć tylko sprawom urzędowym (szkoła, przychodnia) i nie daje żadnemu z rodziców przewagi.

Statystyki MS o wspólnej opiece. Władza rodzicielska to nie mieszkanie na zmianę

Resort uzasadnia reformę tym, że sądy i tak coraz częściej zostawiają dziecko „przy obojgu rodzicach”. Według danych MS, na które powołuje się PAP, w 2024 r. pozostawienie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom orzeczono w 76,9 proc. rozwodów, a w 2014 r. w 33,1 proc. Na stronie ministerstwa mowa z kolei o ponad 76 proc. spraw rozwodowych zakończonych w 2023 r. właśnie w ten sposób.

Tu trzeba postawić kropkę nad i, bo nagłówki to mieszają. Pozostawienie władzy rodzicielskiej obojgu oznacza, że oboje rodzice współdecydują o istotnych sprawach dziecka: szkole, leczeniu, paszporcie. Nie oznacza, że dziecko mieszka na zmianę w dwóch domach. W wielu takich sprawach dziecko na co dzień mieszka z jednym rodzicem, a drugi ma ustalone kontakty, czego ta statystyka nie rozróżnia. Pokazuje ona przede wszystkim, że sądy rzadziej odbierają jednemu z rodziców wpływ na życie dziecka.

Co z alimentami przy pieczy współdzielonej

Od miesięcy krążą tytuły w stylu „Koniec alimentów na dziecko”, choć nawet w tych tekstach po kilku akapitach pada przyznanie, że o automatycznej likwidacji alimentów mowy nie ma. Projekt nie zmienia podstaw obowiązku alimentacyjnego. Na to zwracał uwagę także Rzecznik Praw Obywatelskich w opinii do projektu z marca 2026 r.

Obowiązek alimentacyjny z art. 133 i 135 k.r.o. nadal obowiązuje

Zgodnie z art. 133 § 1 k.r.o. rodzice muszą utrzymywać dziecko, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie. Art. 135 § 1 mówi, że zakres alimentów zależy od usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości rodzica. W praktyce te uzasadnione potrzeby dziecka i możliwości zarobkowe rodziców decydują o kwocie, a nie sam fakt, że dziecko śpi u ojca w co drugi tydzień.

Najważniejszy jest art. 135 § 2. Obowiązek alimentacyjny może być wykonywany także przez osobiste starania o utrzymanie i wychowanie dziecka. Dlatego już dziś, przy faktycznej opiece naprzemiennej, sądy biorą pod uwagę, że każdy z rodziców płaci za jedzenie, prąd i bieżące wydatki wtedy, gdy dziecko jest u niego. Piecza współdzielona tylko to porządkuje.

Kiedy sąd nadal zasądzi alimenty

Przedstawiciele MS tłumaczyli „Rzeczpospolitej”, że sąd będzie mógł zasądzić alimenty krzyżowe albo ustalić, że każdy z rodziców ponosi koszty w czasie, gdy dziecko jest u niego, z uwzględnieniem różnic w dochodach i majątku. Jeśli jeden rodzic zarabia trzy razy więcej niż drugi, a dziecko ma u obojga zbliżony standard życia, alimenty od lepiej zarabiającego wciąż będą zasadne. Podobnie przy kosztach stałych, które spadają na jedną osobę: zajęcia dodatkowe, leczenie, ortodonta, opłaty za szkołę. Na pytanie o wysokość alimentów przy pieczy współdzielonej nie ma jednej odpowiedzi, a orientacyjne kwoty, które opisywaliśmy przy okazji tego, ile wynoszą alimenty w 2026 r., mogą w takich sprawach po prostu spaść.

Jest też problem, który RPO wskazał wprost. Sąd rozwodowy musi z mocy art. 58 § 1 k.r.o. orzec, w jakiej wysokości każdy z małżonków ma ponosić koszty utrzymania dziecka. Wpisywanie do wyroku, że rodzice ponoszą je „w częściach równych”, zdaniem Rzecznika powołującego się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, tego wymogu nie spełnia. Projekt tej kwestii nie rozwiązuje.

Moim zdaniem piecza współdzielona może stać się narzędziem do obniżania alimentów

Uważam, że uregulowanie pieczy współdzielonej w kodeksie jest potrzebne i mocno spóźnione. Rodzice, którzy potrafią się dogadać, zyskają jasną podstawę prawną, a ojcowie przestaną być w sądzie „rodzicem od weekendów” tylko z przyzwyczajenia.

Mam jednak dwa poważne zastrzeżenia. Po pierwsze, pieczy nie da się zadekretować ludziom, którzy nie potrafią wymienić SMS-a bez awantury. Kryterium współpracy rodziców jest w projekcie, ale jest nieostre i łatwo je rozegrać strategicznie. Po drugie, ryzyko finansowe. Wniosek o pieczę współdzieloną to dla rodzica płacącego alimenty kusząca ścieżka do zmniejszenia raty, nawet jeśli w praktyce dziecko i tak spędzi u niego mniej czasu, niż wynika z wyroku. Na tę furtkę zwracały uwagę organizacje wspierające kobiety doświadczające przemocy. Przypomnę, że obowiązek alimentacyjny i kontakty to odrębne sprawy, o czym pisaliśmy przy pytaniu, czy muszę płacić alimenty, jeśli dziecko nie chce się ze mną spotykać. Przy pieczy współdzielonej ta granica może się zacierać.

Do tego dochodzi wątek podatkowy. Jak relacjonował portal Prawo.pl, resort finansów zgłosił do projektu uwagi, by przy pieczy współdzielonej żaden z rodziców nie mógł korzystać z preferencyjnego rozliczenia samotnego rodzica. Jeśli ta poprawka wejdzie, część rodzin straci na reformie podwójnie: niższe alimenty po jednej stronie, wyższy PIT po drugiej. Ustawodawca powinien to policzyć, zanim zachwyci się nazwą.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover