1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Zobaczyłem stawki na Black Friday i przetarłem oczy. 32 zł za godzinę to 60 groszy ponad minimum

Zobaczyłem stawki na Black Friday i przetarłem oczy. 32 zł za godzinę to 60 groszy ponad minimum

Do Black Friday zostały trzy tygodnie, a magazyny i sklepy internetowe szukają rąk do pracy na wczoraj. Według Gi Group oferty dla osób bez doświadczenia sięgają 6955 zł brutto miesięcznie albo 32 zł brutto za godzinę, do tego 1400 zł bonusu na czarny piątek. Brzmi hojnie, dopóki nie zestawi się tych kwot z ustawowym minimum. A pośpiech przy zatrudnianiu sezonowym kusi do skrótów, za które mała firma może zapłacić znacznie więcej niż za dodatkowego magazyniera.

Jerzy Wilczek05.11.2026 20:50
Firma

Black Friday 2026 i świąteczny szczyt w e-commerce

Tegoroczny czarny piątek wypada 27 listopada, choć promocje ruszyły dużo wcześniej. Wystarczy spojrzeć na Allegro Black Weeks 2026, które wystartowały już na początku miesiąca. Dla właściciela małego sklepu internetowego czy hurtowni oznacza to kilka tygodni podwyższonego ruchu, potem przedświąteczną gorączkę, a w styczniu falę zwrotów. Eksperci rynku pracy Gi Group zauważają, że przy obsadzaniu prostych stanowisk doświadczenie zeszło na dalszy plan, a liczą się dyspozycyjność, gotowość do pracy zmianowej i to, czy ktoś może zacząć od jutra.

Warto pamiętać, że Gi Group jest agencją zatrudnienia, więc rozgrzany rynek sezonowy to dla niej po prostu biznes. Nie podważa to samych obserwacji, ale dobrze czytać je z tą świadomością.

Stawka 32 zł za godzinę a minimalna stawka godzinowa 2026

W 2026 roku minimalne wynagrodzenie wynosi 4806 zł brutto, a minimalna stawka godzinowa przy umowach zlecenia i umowach o świadczenie usług to 31,40 zł brutto. Oferta 32 zł za godzinę jest więc wyższa od ustawowego minimum o 60 groszy, czyli niecałe 2 proc. Moim zdaniem trudno to nazwać kuszącą stawką. To praktycznie podłoga, poniżej której legalnie zejść się nie da, a branża logistyczna zna ten problem doskonale. Nieprzypadkowo pisaliśmy, że to właśnie w tych branżach przedsiębiorcy najmocniej odczują wzrost płacy minimalnej od 2026 roku, a transport i magazynowanie były na tej liście na samej górze.

Ciekawiej wygląda 6955 zł miesięcznie. Policzyłem orientacyjnie: przy 32 zł za godzinę taka kwota wymagałaby około 217 godzin pracy w miesiącu. Tymczasem listopadowy wymiar czasu pracy na pełnym etacie to w tym roku 160 godzin, bo 11 listopada przypada w środę i obniża wymiar o 8 godzin. Możliwe, że obie liczby pochodzą z różnych ofert. Jeśli jednak ktoś planuje dojść do takiej wypłaty nadgodzinami, wchodzi na grząski grunt.

Nadgodziny w sezonie i limity z Kodeksu pracy

Przy umowie o pracę za nadgodziny należy się dodatek 50 proc. wynagrodzenia, a 100 proc., gdy praca nadliczbowa przypada w nocy, w niedziele i święta niebędące dla pracownika dniami pracy albo w dzień wolny udzielony za pracę w niedzielę lub święto (art. 151¹ § 1 k.p.). Roczny limit nadgodzin z tytułu szczególnych potrzeb pracodawcy wynosi 150 godzin (art. 151 § 3 k.p.), chyba że regulamin pracy, układ zbiorowy albo umowa o pracę przewidują inną liczbę. Pisałem już, ile godzin nadliczbowych może maksymalnie przepracować pracownik w miesiącu, i odpowiedź jest dużo mniej oczywista, niż się wydaje. Sezonowy pracownik przyjęty w listopadzie raczej nie wyczerpie limitu rocznego, ale normy czasu pracy obowiązują go od pierwszego dnia.

Praca 11 listopada w magazynie

Jeśli ktoś pracuje w święto w sytuacji, w której przepisy na to pozwalają, pracodawca musi oddać mu inny dzień wolny w okresie rozliczeniowym. Gdy to niemożliwe, za każdą godzinę pracy w święto należy się dodatek w wysokości 100 proc. (art. 151¹¹ k.p.). Przy krótkiej umowie sezonowej oddanie dnia wolnego bywa trudne, więc warto to policzyć z góry. Do tego dochodzi przerwa: przy co najmniej 6 godzinach dobowego wymiaru pracownikowi przysługuje co najmniej 15 minut przerwy wliczanej do czasu pracy (art. 134 k.p.).

Szkolenie BHP i badania przed dopuszczeniem do pracy

Tu leży, moim zdaniem, największa pułapka pośpiechu. Kodeks pracy jest jednoznaczny: pracodawca ma zapewnić przeszkolenie w zakresie BHP przed dopuszczeniem pracownika do pracy (art. 237³ § 2 k.p.). Nie może też dopuścić do pracy pracownika bez aktualnego orzeczenia lekarskiego stwierdzającego brak przeciwwskazań do pracy na danym stanowisku (art. 229 § 4 k.p.). Wpuszczenie człowieka na halę „na próbę”, a badania i instruktaż „w przyszłym tygodniu” to prosta droga do kłopotów, gdy w grudniu zdarzy się wypadek z wózkiem paletowym.

Nawet przy umowie zlecenia pracodawca nie umywa rąk. Art. 304 k.p. nakłada obowiązek zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków także osobom pracującym na innej podstawie niż stosunek pracy w zakładzie albo w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę.

Zwraca na to uwagę także Agnieszka Wiśniewska, dyrektor ds. rekrutacji stałych w Gi Group, komentując tegoroczne rekrutacje sezonowe: „Nie oznacza to jednak, że pracodawca może pozostawić nową osobę bez odpowiedniego przygotowania. Musi zapewnić jej instruktaż, bezpieczny start i jasne zasady wykonywania obowiązków.” Trudno się z tym nie zgodzić. Oszczędzanie godziny na instruktażu stanowiskowym zwraca się tylko do pierwszej stłuczonej przesyłki, pomylonego zamówienia albo urazu.

Umowa zlecenie czy umowa o pracę przy pracy sezonowej

Zlecenie jest dla wielu firm naturalnym wyborem na kilka tygodni. Problem w tym, że praca magazyniera na zmianie, w grafiku ustalonym przez kierownika i pod jego nadzorem, wygląda jak klasyczny etat. Kodeks pracy mówi wprost, że zatrudnienie pod kierownictwem pracodawcy, w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, jest stosunkiem pracy bez względu na nazwę umowy (art. 22 § 1¹ k.p.), a zastąpienie umowy o pracę cywilnoprawną przy zachowaniu tych warunków jest niedopuszczalne (art. 22 § 1² k.p.). Niczego tu nie załatwia podsunięte do podpisu oświadczenie zleceniobiorcy o dobrowolnym wyborze umowy. Liczy się to, jak praca faktycznie wygląda.

Przy zleceniu trzeba też pilnować ewidencji godzin, bo minimalna stawka 31,40 zł dotyczy każdej przepracowanej godziny. Bonus jednorazowy nie łata stawki, która za godzinę spadła poniżej minimum.

Premia za obecność, czyli ryzykowny pomysł na sezon

Wiele ofert sezonowych obiecuje premie za obecność i wydajność. Premia frekwencyjna nie jest uregulowana w Kodeksie pracy, więc warunki ustala pracodawca, i co do zasady wolno ją stosować. Uważam jednak, że w magazynie w szczycie sezonu to zły pomysł. Taka premia premiuje przychodzenie do pracy z gorączką, a przeziębiony, niewyspany pracownik przy taśmie i regałach to większe ryzyko wypadku i błędów w kompletacji. Po jednej nieobecności premia przepada, a z nią motywacja na resztę miesiąca. Rozsądniejsza wydaje mi się premia za dotrwanie do końca sezonu albo za jakość pracy, rozliczana jasno i z góry.

Rynek pracowników sezonowych w tym roku jest konkurencyjny i firmy słusznie skracają rekrutację do minimum. Skrócenie rozmów czy rezygnacja z wymogu doświadczenia nie zwalnia jednak z badań, instruktażu i poprawnej umowy. Moim zdaniem rachunek jest prosty: te formalności kosztują mniej niż jedna kontrola PIP albo jeden wypadek przy pracy w środku grudniowego szczytu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover