- Bezprawnik -
- Zdrowie -
- Pielęgniarstwo to nowe IT. Chętnych jest tylu, że resort zdrowia rozważał limity na studiach
Pielęgniarstwo to nowe IT. Chętnych jest tylu, że resort zdrowia rozważał limity na studiach
Kto by pomyślał, że dożyjemy czasów, kiedy zawód, który przez lata był postrzegany jako niedoceniany, słabo opłacany i obciążający fizycznie, zacznie być uważany za jedną z bardziej perspektywicznych ścieżek kariery. Ministerstwo zaczyna rozpatrywać kształcenie pielęgniarek nie tylko przez pryzmat tego, ile osób można wykształcić, ale również tego, ilu specjalistów system rzeczywiście potrzebuje.
Ministerstwo rozważało limity na pielęgniarstwie i położnictwie. To pierwszy taki przypadek
Mówił o tym podczas XXII Forum Rynku Zdrowia w Warszawie prof. Mariusz Klencki, dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych Ministerstwa Zdrowia:
[...] W przypadku przyszłych lekarzy także po raz pierwszy zaczynamy się zderzać z kryterium potrzeb w systemie, a nie tylko możliwości dydaktycznych uczelni. To są dwie przesłanki ustawowe do określania limitów. Możliwości mamy większe niż potrzeby, w związku z tym przesłanka potrzeb zaczyna być decydującą, co jest pewną nowością – zwraca uwagę przedstawiciel ministerstwa.
To spora zmiana w stosunku do ostatnich lat, w których państwo raczej zachęcało do kształcenia lekarzy – choćby oferując kredyt na studia medyczne.
Nowa ustawa o zawodach pielęgniarki i położnej trafi do Sejmu do końca roku
Resort informuje, że oprócz projektu nowej ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej, który ma trafić do Sejmu do końca tego roku, trzy miesiące później do Sejmu trafi nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.
Prof. Mariusz Klencki podkreśla, że resort planuje pozostawienie obecnie obowiązującego modelu kształcenia położnych (dwustopniowych studiów na położnictwie). Nie wiemy jednak jeszcze, jak będzie wyglądać ostateczny projekt ustawy.
Niedawno resort wycofał się z pomysłu, aby droga do zawodu pielęgniarki i pielęgniarza wiodła przez ukończenie studiów I stopnia na pielęgniarstwie, a następnie dodatkowego, trwającego co najmniej 18 miesięcy (minimum 3000 godzin) kształcenia z zakresu położnictwa.
Od jakiegoś czasu toczą się także dyskusje o zakresie kompetencji pielęgniarek, które dziś mogą już np. wystawić skierowanie na badanie. Czy nie moglibyśmy chodzić do nich także po L4, zamiast do lekarza?
Dlaczego pielęgniarstwo zaczyna przypominać sektor IT sprzed kilku lat?
Regularne podwyżki wynagrodzeń w ochronie zdrowia i ustawowe mechanizmy ich regulowania sprawiły, że pielęgniarstwo przestało być zawodem, w którym wynagrodzenie jest całkowicie oderwane od poziomu kwalifikacji. Dane o tym, ile można zarobić po pielęgniarstwie, coraz częściej wytrzymują porównanie z pensjami informatyków.
Pamiętamy przecież, że jeszcze kilka lat temu pielęgniarki dosłownie ledwo wiązały koniec z końcem, pracując przy tym oczywiście ciężko fizycznie, co odbijało się na ich zdrowiu. Nic dziwnego, że niejeden strajk pielęgniarek dotyczył przede wszystkim płac. Nie bez powodu powstają też pomysły wprowadzenia urlopu na poratowanie zdrowia dla pielęgniarek.
Co ważne, według Barometru Zawodów 2026 aż 74% wskazań dotyczących deficytu pielęgniarek i położnych wiązano z niedostateczną liczbą kandydatów do pracy. Inne raporty pokazują, że około 40% aktywnych zawodowo pielęgniarek ma 50–59 lat.
Zainteresowanie pielęgniarstwem w Polsce wyraźnie rośnie
Według oficjalnych danych Ministerstwa Nauki pielęgniarstwo znalazło się na 6. miejscu wśród najpopularniejszych kierunków studiów w Polsce, wyprzedzając m.in. fizjoterapię i ekonomię.
Na UJ Collegium Medicum mieliśmy do czynienia ze wzrostem liczby kandydatów z 1373 osób do 2228 w 2026 roku.
zobacz więcej:










