1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. ZUS wyrzucił ją z chorobowego za spóźnienie sprzed pięciu lat. Najwyższe składki brał do końca

ZUS wyrzucił ją z chorobowego za spóźnienie sprzed pięciu lat. Najwyższe składki brał do końca

Przez blisko pięć lat płaciła do ZUS składkę chorobową od najwyższej możliwej podstawy i nie wzięła ani złotówki zasiłku. Pod koniec sierpnia 2026 roku urząd doszedł do wniosku, że od listopada 2021 roku w ogóle nie była ubezpieczona, bo jedna składka sprzed pół dekady wpłynęła po terminie. Przepis, który ją pogrążył, od dawna nie obowiązuje, a mimo to wciąż zbiera żniwo.

Jerzy Wilczek06.11.2026 8:26
Firma

Jedno spóźnienie z listopada 2021 i pięć lat składek chorobowych na marne

Do redakcji napisała przedsiębiorczyni, która od 2018 roku prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Jak relacjonuje, przez ostatnie lata świadomie wybrała dobrowolne ubezpieczenie chorobowe od maksymalnej podstawy wymiaru, czyli najdroższy wariant, jaki w ogóle jest dostępny. Pieniądze szły co miesiąc, ZUS je księgował i przez cały ten czas nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń. Z zasiłku chorobowego ani opiekuńczego nie korzystała ani razu. Z perspektywy systemu była więc płatnikiem idealnym: dużo wpłacała, nic nie pobierała.

Dziś jej sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Choruje na reumatoidalne zapalenie stawów i depresję, samotnie wychowuje dwoje niepełnosprawnych dzieci. Właśnie w tym momencie dowiedziała się od księgowej, że 31 sierpnia 2026 roku ZUS skorygował jej rozliczenia i uznał, że z ubezpieczenia chorobowego wypadła z dniem 1 listopada 2021 roku. Powodem ma być opóźnienie w zapłacie składki za ten jeden miesiąc. Według jej relacji postępowanie jeszcze trwa, a decyzja ma zapaść lada dzień.

W praktyce oznacza to, że wszystkie składki chorobowe wpłacone od listopada 2021 roku do dziś nie dawały jej żadnej ochrony. Gdyby w tym czasie poszła na zwolnienie, zasiłku by nie dostała. Jeśli decyzja się utrzyma, nie dostanie go także teraz, kiedy najpewniej będzie go potrzebować.

Dlaczego listopad 2021 to najgorszy możliwy miesiąc na spóźnienie ze składką

Żeby zrozumieć, skąd ten absurd, trzeba cofnąć się do starych przepisów. Do końca 2021 roku ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych przewidywała, że dobrowolne ubezpieczenie chorobowe ustaje z mocy prawa od pierwszego dnia miesiąca, za który składki nie opłacono w terminie, chyba że ZUS zgodzi się na zapłatę po terminie. Wystarczyło spóźnić się o jeden dzień albo zapłacić o kilka złotych za mało, żeby stracić ochronę.

Ten mechanizm łagodziła praktyka tzw. wniosku dorozumianego. Jeśli przedsiębiorca po wypadnięciu z ubezpieczenia znów płacił składkę w terminie, ZUS traktował to jako prośbę o ponowne objęcie ubezpieczeniem. Ochrona wracała więc zwykle po miesiącu przerwy, bez żadnych formularzy.

Polski Ład wywrócił te zasady. Spóźnienie ze składką przestało wyrzucać z dobrowolnego ubezpieczenia, a ZUS ma po prostu dochodzić zaległości jak każdej innej. Haczyk tkwi w okresie przejściowym. Jak ZUS wyjaśniał w komunikacie z listopada 2021 roku, nowe reguły stosowano już do składki za grudzień 2021 roku. Komu ubezpieczenie ustało wcześniej, czyli w listopadzie, ten od 1 grudnia 2021 roku nie mógł już wrócić na podstawie wniosku dorozumianego. Musiał złożyć nowe zgłoszenie na druku ZUS ZUA, a ochrona zaczynała się dopiero od dnia tego zgłoszenia. Za okresy sprzed 2022 roku można było jeszcze prosić o zgodę na zapłatę po terminie (wniosek US-9), ale tylko do 30 czerwca 2022 roku.

Czytelniczka trafiła więc w sam środek tej szczeliny. Gdyby spóźniła się miesiąc wcześniej, najpewniej wróciłaby do ubezpieczenia dzięki wnioskowi dorozumianemu. Gdyby spóźniła się miesiąc później, nic by się nie stało. Spóźniła się w listopadzie 2021 roku i według ZUS przez kolejne lata płaciła za ubezpieczenie, którego nie miała.

Czytelniczka ma rację co do skandalu, ale nie we wszystkim co do prawa

Trzeba to powiedzieć uczciwie. Argument, że przepisy o automatycznym wyrzucaniu z ubezpieczenia zniesiono od 1 stycznia 2022 roku, jest prawdziwy, tyle że zmiana nie działa wstecz. Również linia orzecznicza, na którą się powołuje, dotyczyła w dużej mierze właśnie wniosku dorozumianego, czyli mechanizmu, który zniknął razem ze starymi zasadami. Samo przyjmowanie pieniędzy przez ZUS nie oznacza więc automatycznie, że sąd uzna ciągłość ubezpieczenia. To nie zmienia mojej oceny tej sprawy, ale ktoś, kto chce z ZUS wygrać, powinien znać słabe punkty własnej argumentacji.

Ministerstwo zna problem luki z 2021 roku i rozkłada ręce

Ta historia nie jest odosobniona. W grudniu 2025 roku poseł Marek Gróbarczyk złożył interpelację nr 14044, w której opisał bardzo podobne przypadki: osoby spóźnione ze składką w 2021 roku przez lata płaciły, w systemie PUE ZUS widziały prawidłowy status, a o utracie ubezpieczenia dowiadywały się dopiero przy odmowie wypłaty świadczenia. Poseł pytał o abolicję przywracającą ciągłość ubezpieczenia i o to, czy przyjmowanie składek przez ZUS nie powinno tworzyć domniemania, że ubezpieczenie trwa.

Odpowiedź podpisał wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski. Resort przypomina, że od 2022 roku „zrezygnowano z instytucji ustawania z mocy ustawy dobrowolnych ubezpieczeń społecznych”, a sam przyznaje, że to, iż ZUS nie zestawia deklaracji z posiadanymi informacjami, jest trudne do zaakceptowania. Ministerstwo zwróciło się w tej sprawie do prezesa ZUS, ale nowych przepisów nie zapowiada. Zamiast tego obiecuje reformę z jednolitym plikiem ubezpieczeniowym, w której to ZUS przejmie obliczanie składek.

Najbardziej wymowna jest jednak liczba z tej samej odpowiedzi. Przed 2022 rokiem ZUS rozpatrywał ponad 150 tysięcy wniosków rocznie o zgodę na zapłatę po terminie i przychylał się do około 92 procent z nich. Innymi słowy, gdyby ludzie z luki z 2021 roku wiedzieli, że wypadli z ubezpieczenia, ogromna większość z nich zostałaby uratowana jednym pismem. Nie wiedzieli, bo nikt im tego nie powiedział, a urząd przez lata bez słowa przyjmował ich przelewy.

Sąd Najwyższy: zgoda ZUS na zapłatę po terminie nie może być dowolna

Pewną nadzieję daje świeże orzecznictwo. W wyroku z 17 marca 2026 roku (sygn. II USKP 269/26) Sąd Najwyższy rozpatrywał sprawę ubezpieczonej, która zapłaciła składki chorobowe za przełom 2016 i 2017 roku w zaniżonej wysokości i bez własnej winy. SN przypomniał, że zgoda na opłacenie składki po terminie jest uprawnieniem ZUS, ale nie ma w nim miejsca na dowolność: urząd musi pokazać, dlaczego odmawia, a sąd ocenia te powody samodzielnie. Zwrócił też uwagę, że skoro ZUS przez długi czas nie kwestionował ubezpieczenia, kobieta nie mogła wiedzieć, że coś trzeba dopłacić. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie uchylono, a sprawa wróciła do ponownego rozpoznania.

To nie jest wyrok, który wprost rozstrzyga sprawy z luki z 2021 roku. Pokazuje jednak, że argument „urząd przez lata milczał, więc nie miałam skąd wiedzieć” ma w sądzie realną wagę.

Co może zrobić przedsiębiorca wyłączony z ubezpieczenia chorobowego wstecz

Odwołanie od decyzji ZUS do sądu

Od decyzji ZUS przysługuje odwołanie do sądu okręgowego (sądu ubezpieczeń społecznych), składane za pośrednictwem tego oddziału ZUS, który decyzję wydał, w terminie miesiąca od jej doręczenia. Postępowanie przed sądem pracy i ubezpieczeń jest dla ubezpieczonego co do zasady wolne od kosztów sądowych. Już na etapie postępowania przed ZUS warto złożyć stanowisko na piśmie: opisać przyczynę spóźnienia z listopada 2021 roku, wykazać nieprzerwane wpłaty i to, że w PUE ZUS ubezpieczenie przez cały czas było widoczne jako aktywne.

Nowe zgłoszenie do ubezpieczenia i 90 dni wyczekiwania

Niezależnie od sporu rozsądnie jest od razu ponownie zgłosić się do ubezpieczenia na druku ZUS ZUA, bo ochrona od nowa liczy się dopiero od dnia zgłoszenia. Problem polega na tym, że w relacji zasiłek chorobowy a działalność gospodarcza obowiązuje 90-dniowy okres wyczekiwania, więc przez pierwsze trzy miesiące zasiłku i tak nie będzie. Przy pogarszającym się zdrowiu to dodatkowa kara za cudzy brak komunikacji. Przy okazji wraca stara dyskusja o tym, czy chorobowe przedsiębiorcy w ogóle się opłaca. W tej sprawie odpowiedź brzmi: tak, o ile państwo nie odbierze go po pięciu latach płacenia.

Zwrot składek chorobowych i 5 lat na przedawnienie

Jeśli ZUS utrzyma swoje stanowisko, składki chorobowe wpłacone od listopada 2021 roku staną się nienależne. Nadpłata w ZUS podlega zwrotowi na wniosek (formularz RZS-P), ale należności z tego tytułu przedawniają się po pięciu latach, liczonych co do zasady od dnia opłacenia składki albo od otrzymania zawiadomienia z ZUS o kwocie do zwrotu. W czasie postępowania bieg tego terminu jest zawieszony, ale przy wpłatach z przełomu 2021 i 2022 roku lepiej nie czekać na ostatnią chwilę. Zwrot pieniędzy to oczywiście marna pociecha dla kogoś, kto płacił po to, żeby mieć ochronę, a nie lokatę bez odsetek.

Moim zdaniem abolicja dla ofiar luki z 2021 roku to minimum przyzwoitości

Na łamach Bezprawnika krytycznie oceniano kiedyś pomysł, jakim była abolicja ZUS dla przedsiębiorców z zaległościami. Tutaj sytuacja jest odwrotna. Nie chodzi o darowanie komukolwiek długów, tylko o to, żeby państwo uznało ubezpieczenie, za które ktoś zapłacił co do grosza.

ZUS widział każdy przelew, każdą deklarację i każdą zmianę przepisów. Miał wszystkie informacje, żeby w 2022 roku wysłać tym ludziom jedno pismo z informacją, że muszą ponownie się zgłosić. Nie zrobił tego, a teraz, kiedy przychodzi do wypłaty, wyciąga uchybienie sprzed pięciu lat. Trudno o lepszy przykład urzędu, który chętnie bierze i bardzo niechętnie oddaje. Jeśli resort uważa, że brak weryfikacji deklaracji przez ZUS jest nie do zaakceptowania, powinien wyciągnąć z tego wniosek legislacyjny, zamiast czekać, aż każdy z poszkodowanych przejdzie kilkuletnią drogę przez sądy. Z perspektywy przedsiębiorców wniosek praktyczny jest jeden: osoby, które w 2021 roku choć raz spóźniły się ze składką na dobrowolne chorobowe, powinny teraz sprawdzić swoje konto w ZUS, zanim zrobi to za nie urzędnik.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover