Gdyby wszystkie pielęgniarki i położne, które mogą przejść na emeryturę, zrobiły to jutro, zamknięto by 272 szpitale

Społeczeństwo Zdrowie dołącz do dyskusji (485) 09.06.2021
Gdyby wszystkie pielęgniarki i położne, które mogą przejść na emeryturę, zrobiły to jutro, zamknięto by 272 szpitale

Jolanta Szymczyk-Przewoźna

Pielęgniarce znalezienie pracy zajmuje 5 minut. Jeśli jest takie ssanie na rynku, to logika podpowiada, że powinny dobrze zarabiać. Tymczasem one ciągle muszą pazurami wyrywać podwyżki. Co to z tymi pielęgniarkami jest nie tak?

Pielęgniarka – dobro ginące

W poniedziałek w około 40 szpitalach pielęgniarki odeszły na dwie godziny od łóżek pacjentów. To był strajk ostrzegawczy. Odeszłyby w większej liczbie, ale spory zbiorowe, w których są ze swoimi pracodawcami w poszczególnych szpitalach mają swoją dynamikę i nie wszędzie było to możliwe. Powodem jest tzw. ustawa Niedzielskiego. Z jednej strony wyczekiwana, bo ma ona zagwarantować najniższe wynagrodzenia wszystkim zawodom medycznym. To znaczy, że od momentu, gdy zacznie obowiązywać nikt nie będzie mógł zapłacić, między innymi, pielęgniarce czy położnej, mniej niż przewidziano w ustawie. Czy to wkurzyło polskie pielęgniarki? Broń Boże. Co w takim razie poszło nie tak i wyciągnęło je ze szpitali na ulicę? „Brak stabilnych zasad wzrostu wynagrodzeń” – wyjaśniła Krystyna Ptok, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. To nie wszystko, ministerstwo zdrowia tak skonstruowało siatkę płac, że pozbawiło większość polskich pielęgniarek szansy na lepsze zarobki. Jedynym kryterium zaszeregowania do danej grupy ma być wykształcenie. Przytłaczająca większość naszych pielęgniarek jest po liceach medycznych i te mają zarabiać dużo mniej, niż koleżanki ze specjalizacją i po studiach.

Siostro, basen proszę

Patrząc na relacje z poniedziałkowego protestu, można pomyśleć, że nie obchodzi on nikogo poza pielęgniarkami. Stanowisko rządzących można streścić jednym zdaniem: chcemy dla nich dobrze, a one, głupie, tego nie rozumieją. Ale tak naprawdę kłopot z pielęgniarkami, większym problemem niż dla rządu, jest dla każdego z nas. Nie ma przychodni bez pielęgniarki. Nie ma szpitala bez pielęgniarki.

Dziś szefowa Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Zofia Małas zaprezentuje senackiej Komisja Zdrowia raport o katastrofie kadrowej w tych zawodach. W ciągu najbliższych 5 lat odejdzie z zawodu 100 tysięcy pielęgniarek, nowych przyjdzie 20 tysięcy. W 2030 roku średnia wieku polskiej pielęgniarki sięgnie 60 lat. Pielęgniarka w Polsce żyje średnio 61,1 lat, przy 81,8 dla ogółu kobiet. Praca w tym zawodzie jest ciężka, stresująca i niewdzięczna.  Co będzie z nami, pacjentami, gdy nie będzie miał nam kto podać kroplówki, odebrać porodu, zrobić zastrzyku, obsłużyć respiratora, podać szczepionki, leków, zmienić opatrunków, o podaniu basenu już nie wspomnę? Wtedy my wyjdziemy protestować?

Jeśli nawet ktoś nas wysłucha, to wykształcenie pielęgniarki i położnej zajmie lata. Nie wszyscy doczekamy.