1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Płacisz 600 zł fryzjerowi, by ten obrażał cię na swoim TikToku. To nowa plaga, z którą da się walczyć

Płacisz 600 zł fryzjerowi, by ten obrażał cię na swoim TikToku. To nowa plaga, z którą da się walczyć

Coraz więcej salonów fryzjerskich i kosmetycznych traktuje fotel klienta jak plan zdjęciowy, a samego klienta jak rekwizyt do filmiku. Jedna z czytelniczek opisała nam wizytę, za którą zapłaciła 600 złotych: zamiast spokojnej koloryzacji dostała zgodę na wykorzystanie wizerunku podsuniętą w trakcie usługi i komentarze o swojej siwiźnie wygłaszane przy innych klientach. Brzmi jak drobiazg, ale w tle stoi całkiem konkretne prawo: ochrona wizerunku, RODO i dobra osobiste. I to ono, a nie regulamin salonu, wyznacza granice.

Mariusz Lewandowski21.06.2026 14:28
Prawo

Zgoda podsunięta na fotelu, czyli podpis pod presją

Historia, którą opisała nam pani Julia, tylko z pozoru jest banalna. 38-letnia czytelniczka umówiła się na zwykłą koloryzację w salonie z półki „premium”, reklamującym się jako „najlepszy w mieście”. Rachunek opiewał na 600 złotych, więc i oczekiwania były odpowiednie. Kłopot zaczął się, zanim farba dotknęła włosów. Już na fotelu fryzjerka podsunęła jej do podpisania zgodę na wykorzystanie wizerunku, bez słowa uprzedzenia przy rezerwacji. „Podpisze Pani tutaj”, miała usłyszeć klientka.

Każdy, kto siedział w takim fotelu, zna to uczucie. Odmowa oznacza kilka godzin w gęstej atmosferze, z osobą trzymającą nożyczki przy głowie. Pani Julia zgodziła się więc niechętnie i z wyraźnym zastrzeżeniem, że nagranie ma powstać bez pokazywania jej twarzy. Według jej relacji to zastrzeżenie niewiele dało: fryzjerka przy innych klientach komentowała stan jej włosów, mówiąc do kamery, że klientka ma „całe grupy siwych włosów” i że przyszła z „nieudaną koloryzacją”. Sam materiał ostatecznie nie trafił do sieci, opublikowano nagranie z inną osobą, ale poczucie potraktowania jak przedmiot pozostało.

Wizerunek to dane osobowe. Sam regulamin salonu nie wystarczy

Polskie prawo patrzy na taką sytuację z dwóch stron naraz. Po pierwsze, art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych mówi wprost, że rozpowszechnianie wizerunku wymaga zgody osoby na nim przedstawionej. Wyjątki dotyczą zasadniczo osób publicznych w związku z pełnioną funkcją oraz sytuacji, gdy ktoś jest jedynie szczegółem większej całości, na przykład tłumu na imprezie. Klientka w fotelu, pokazywana w kadrze celowo i z bliska, w żaden z tych wyjątków się nie wpisuje.

Po drugie, twarz to dane osobowe, więc do gry wchodzi RODO. Nagrywanie i publikowanie czyjegoś wizerunku jest przetwarzaniem danych, a to wymaga podstawy prawnej. W relacji salon, klient tą podstawą jest właściwie wyłącznie zgoda. I tu pojawia się sedno problemu, bo zgoda w rozumieniu RODO to nie jest cokolwiek z podpisem. Skoro nawet wykorzystanie wizerunku pracownika przez jego własnego pracodawcę co do zasady wymaga osobnej, dobrowolnej zgody, to tym bardziej salon nie może zakładać, że wejście na fotel jest równoznaczne z pozwoleniem na rolę w reklamie.

Dobrowolność zgody, czyli kiedy podpis niewiele znaczy

RODO wymaga, żeby zgoda była dobrowolna, konkretna, świadoma i jednoznaczna. Kluczowe jest słowo „dobrowolna”. Art. 7 ust. 4 rozporządzenia każe oceniać, czy wykonania usługi nie uzależniono od zgody na przetwarzanie danych, które do tej usługi w ogóle nie są potrzebne. Koloryzacja włosów świetnie obywa się bez kręcenia rolki na TikToka. Jeżeli więc klient ma wrażenie, że bez podpisu wizyta zmieni się w nieprzyjemność, trudno mówić o swobodnej decyzji. Motywy 42 i 43 RODO wskazują wprost, że zgody nie uznaje się za dobrowolną, gdy osoba nie ma realnego wyboru albo czuje się przymuszona.

Jest jeszcze druga rzecz: zakres. Pani Julia zgodziła się na nagranie bez twarzy. Gdyby salon wyszedł poza ten warunek, działałby już poza udzieloną zgodą, a to samodzielne naruszenie. Zgoda obejmuje dokładnie to, na co osoba przystała, ani słowa więcej.

Zgodę można cofnąć, a nagranie kazać usunąć

Warto wiedzieć, że podpis nie zamyka sprawy raz na zawsze. Art. 7 ust. 3 RODO daje prawo wycofania zgody w dowolnym momencie, a wycofanie ma być równie łatwe jak jej udzielenie. Do tego dochodzi prawo do usunięcia danych, popularnie zwane prawem do bycia zapomnianym (art. 17 RODO). W praktyce klient może zażądać zdjęcia nagrania z profilu salonu, a firma powinna to zrobić. Problem w tym, że w internecie materiał potrafi żyć własnym życiem i bywa kopiowany, zanim ktokolwiek zdąży zareagować. Dlatego najskuteczniejsza obrona to ta na samym początku, czyli świadoma odmowa.

Upokorzenie klienta to nie kreatywny marketing, to dobra osobiste

Drugie dno tej historii nie dotyczy już samego nagrania, lecz tego, jak potraktowano klientkę. Publiczne komentowanie czyjegoś wyglądu przy innych ludziach, dla podbicia dramaturgii filmiku, uderza w godność i cześć, a te należą do dóbr osobistych chronionych art. 23 i 24 kodeksu cywilnego. Osoba, której dobra osobiste naruszono, może żądać zaniechania takich działań, usunięcia ich skutków, a także zadośćuczynienia pieniężnego na podstawie art. 448 kodeksu cywilnego. Efekt „przed i po”, który ma szokować, nie jest okolicznością łagodzącą. Klient płaci za usługę, a nie za udział w przedstawieniu, w którym obsadzono go w roli negatywnego przykładu.

Nacisk na fotelu a nieuczciwe praktyki rynkowe

Tu wkracza drugi urząd, czyli UOKiK. Wywieranie na konsumencie nacisku w momencie, gdy trudno mu się wycofać, może wyczerpywać znamiona agresywnej praktyki rynkowej w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Liczy się to, czy zachowanie przedsiębiorcy ogranicza swobodę decyzji przeciętnego konsumenta i skłania go do czegoś, na co w spokojnych warunkach by nie przystał. Podsunięcie dokumentu w trakcie usługi, bez wcześniejszej informacji, dobrze pasuje do tego schematu. UOKiK karał już zresztą różne oszustwa reklamowe i praktyki, w których presja czasu lub sytuacji miała wymusić szybką, nieprzemyślaną decyzję. Mechanizm jest ten sam, zmienia się tylko dekoracja.

Dzieci w roli statystów to najpoważniejszy problem

Najbardziej niepokojąca jest jednak inna część tego zjawiska. Na profilach salonów masowo lądują nagrania z udziałem dzieci, często przy okazji metamorfoz czy pierwszych strzyżeń. Wizerunek małoletniego jest chroniony szczególnie, a zgodę na jego rozpowszechnianie wyrażają wyłącznie rodzice, nie salon zadowolony z efektu. O tym, jak łatwo tu o nadużycie, można przeczytać przy okazji tematu, jakim jest wizerunek dziecka w sieci. Raz wrzucony materiał jest praktycznie nie do odzyskania, a konsekwencje ponosi dziecko, które niczego nie podpisywało. Prawo idzie zresztą coraz dalej: mówi się już otwarcie o scenariuszu, który można streścić jako pozwanie rodziców przez dzieci a dobra osobiste, gdy zdjęcia i filmy trafiają do sieci wbrew interesowi małoletniego. Jeśli odpowiedzialność grozi nawet rodzicom, to przedsiębiorca robiący z dziecka treść reklamową stoi na pozycji jeszcze trudniejszej do obrony.

Co realnie może zrobić klient i czy potrzebne są wytyczne

W praktyce konsument nie jest bezbronny. Można odmówić podpisania zgody i ta odmowa nie ma prawa wpływać na jakość czy cenę usługi. Można cofnąć już udzieloną zgodę i zażądać usunięcia nagrania. Jeśli salon nie reaguje, pozostaje droga formalna, bo mechanizm istnieje: opisuje go choćby procedura zgłoszenia incydentu z naruszeniem ochrony danych osobowych do UODO, a w grę wchodzi także zawiadomienie UOKiK o nieuczciwej praktyce. Przy naruszeniu dóbr osobistych zostaje jeszcze droga cywilna.

Postulat pani Julii, żeby UODO i UOKiK wydały jasne wytyczne dla branży beauty, nie jest więc oderwany od rzeczywistości. Przepisy już dziś dają konsumentowi sporo, problem w tym, że mało kto o nich pamięta na fotelu, z folią na głowie i kamerą wycelowaną w twarz. Czytelne reguły gry pomogłyby obu stronom: klient wiedziałby, czego może odmówić, a salon, gdzie przebiega granica między kreatywnym marketingiem a robieniem z człowieka bezpłatnej, w dodatku upokorzonej, treści promocyjnej.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi