- Bezprawnik -
- Nieruchomości -
- Prezes NBP mówił o obniżce stóp, ale członek Rady studzi nastroje. „Bardziej prawdopodobna jest podwyżka"
Prezes NBP mówił o obniżce stóp, ale członek Rady studzi nastroje. „Bardziej prawdopodobna jest podwyżka"
Prezes NBP jeszcze niedawno nie wykluczał obniżki stóp po wakacjach — a tymczasem jeden z członków Rady studzi te nadzieje i mówi, że kolejnym ruchem może okazać się podwyżka. Marcin Zarzecki stwierdził w rozmowie z PAP Biznes, że stopy pozostaną bez zmian co najmniej do przełomu 2026 i 2027 roku. A jeśli cokolwiek się zmieni, to należy oczekiwać raczej podwyżek niż obniżek.
Prezes mówi o cięciach, członek Rady o podwyżkach. Jakie są prognozy dla stóp procentowych?
Po lipcowym posiedzeniu Adam Glapiński nie wykluczał, że po przerwie wakacyjnej złoży wniosek o obniżkę stóp o 25 punktów bazowych; zaznaczał przy tym jedynie, że nie ma pewności, czy taki wniosek zyska poparcie Rady. Jak widać, nie bez przyczyny, bo zupełnie inne stanowisko ma choćby Marcin Zarzecki — członek RPP, powołany do niej w grudniu 2025 roku przez prezydenta Karola Nawrockiego. Jak podaje Business Insider, za scenariusz bazowy uznaje on utrzymanie stopy referencyjnej na poziomie 3,75 proc. przez najbliższe kwartały.
Warto przy tym zaznaczyć, że jeszcze kilka miesięcy temu część analityków przekonywała, że kolejne obniżki stóp procentowych są tylko kwestią czasu — teraz, jak zresztą widać, ten obraz wygląda znacznie mniej jednoznacznie.
Argumentacja Zarzeckiego opiera się na lipcowej projekcji NBP. Przy założeniu niezmienionych stóp inflacja utrzymuje się w całym horyzoncie w przedziale odchyleń od celu, a na jego końcu schodzi nawet poniżej niego; zdaniem członka Rady jakiekolwiek działania na stopach byłyby więc na razie przedwczesne. Warto zauważyć, że jest to argument działający w obie strony — skoro inflacja wraca do celu bez ingerencji, to ani cięcie, ani podwyżka nie znajdują w tej chwili uzasadnienia.
Dlaczego to podwyżka stóp procentowych jest obecnie prawdopodobna niż obniżka?
Najistotniejsze wydaje się to, co Zarzecki mówi o dalszej perspektywie. W jego ocenie po stronie inflacji przeważają ryzyka w górę — zwłaszcza w 2028 roku. Wskazuje przy tym na ekspansywną politykę fiskalną przy deficycie sektora finansów publicznych sięgającym około 7 proc. PKB oraz na kulminację absorpcji środków z KPO, która wciąż podtrzymuje popyt krajowy. Nie da się też pominąć kontekstu zagranicznego; EBC podniósł stopy w czerwcu, a podobną drogą poszło kilka innych banków centralnych — Czechy, Norwegia, Japonia i Australia. Dla Polski oznacza to, jak ujmuje to sam Zarzecki, umiarkowaną konfigurację stagflacyjną, czyli słabszy popyt zewnętrzny przy jednoczesnym imporcie presji kosztowej.
Co to znaczy w praktyce dla raty kredytu?
Dla osoby ze zmiennym oprocentowaniem różnica jest jak najbardziej wymierna. Przy kredycie na 400 tys. zł zaciągniętym na 25 lat obniżka stóp o 25 punktów bazowych oznacza spadek raty o mniej więcej 60–70 zł miesięcznie. Jeśli scenariusz Zarzeckiego się sprawdzi, tej ulgi nie będzie ani jesienią, ani zimą; w wariancie podwyżki o analogiczną wartość rata kredytu by wzrosła. D
WIBOR reaguje z opóźnieniem
Trzeba przy tym pamiętać, że stopa referencyjna przekłada się na WIBOR z pewnym opóźnieniem, więc raty reagują z poślizgiem, a nie z dnia na dzień. Widać to było wyraźnie wiosną 2025 roku, gdy WIBOR malał po zapowiedzi obniżki stóp, zanim jeszcze Rada podjęła jakąkolwiek decyzję. Osoby, które chcą uniezależnić się od tego mechanizmu, coraz częściej rozważają stałe oprocentowanie kredytu — choć i to rozwiązanie ma swoje haczyki.
zobacz więcej:










