1. Bezprawnik -
  2. Transport -
  3. Wystający pasek plecaka może cię kosztować 260 zł. Ryanair nie odpuszcza

Wystający pasek plecaka może cię kosztować 260 zł. Ryanair nie odpuszcza

Wystające z plecaka szelki kosztowały pasażerkę z Krakowa 260 zł – tyle Ryanair naliczył jej za bagaż uznany za ponadwymiarowy podczas lotu do Cagliari. Kobieta twierdzi, że różnica w wymiarach była minimalna, a od kilku tygodni bezskutecznie próbuje odzyskać pieniądze. Jej historia dobrze pokazuje, na czym polega obecna polityka bagażowa taniego przewoźnika – i dlaczego walka o zwrot bywa z góry przegrana.

260 zł za odstający pasek. Reklamacje bez odpowiedzi

Zgodnie z relacją pani Angeliki, którą opisała „Gazeta Wyborcza”, jej plecak trafił do specjalnego stelaża służącego do sprawdzania wymiarów. Obsługa uznała jednak, że odstające elementy dyskwalifikują bagaż – i naliczyła dodatkową opłatę. Pasażerka złożyła reklamację przez formularz na stronie przewoźnika, i to aż trzykrotnie; za każdym razem miała otrzymać jedynie automatyczną odpowiedź. Linia ostatecznie nie uznała roszczeń i odesłała ją do Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Tu jednak, co trzeba przyznać, zaczyna się najbardziej frustrująca część tej historii. W biurze rzecznika praw pasażerów przy ULC kobieta miała usłyszeć, że urząd nie zajmuje się indywidualnymi sporami o dodatkowe opłaty za bagaż. Podobnie sprawa wygląda z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów – instytucja przyjmuje skargi na tanie linie, ale traktuje je przede wszystkim jako sygnały konsumenckie i nie prowadzi w takich przypadkach postępowań indywidualnych.

Formularz jest, rozpatrywania skarg – niekoniecznie

Prawnik Krzysztof Bogusz, zajmujący się m.in. odszkodowaniami lotniczymi, zwraca uwagę, że tego rodzaju sytuacje wcale nie należą do wyjątków. Jego zdaniem część przewoźników przyjmuje politykę faktycznego nierozpatrywania reklamacji; formularz do skarg istnieje, bo wymaga tego prawo, ale w praktyce zgłoszenia bywają zbywane standardowymi odpowiedziami.

Nie da się przy tym ukryć, że sądowe dochodzenie swoich praw okazuje się dla pasażerów po prostu nieopłacalne – wartość spornej opłaty jest zwykle niższa niż koszty samego postępowania. Nie zmienia to faktu, że część pasażerów mimo wszystko decyduje się na spór, a bywa, że Ryanair uznał, że wymiarowa walizka jest ponadwymiarowa mimo zachowania limitów.

Ryanair zaostrza kontrole. Za wyłapanie torby pracownik dostaje więcej

Cała sprawa wpisuje się w szerszy kontekst. Ryanair od miesięcy coraz bardziej restrykcyjnie egzekwuje swoją politykę bagażową, a personel na lotniskach dostał do tego dodatkową zachętę. Jak podawał Bankier.pl, premia za wykrycie ponadwymiarowego bagażu wzrosła z 2,5 do 3,5 euro za każdą sztukę – wcześniej stawka wynosiła 1,5 euro. Zniknął też miesięczny limit takich premii, który wcześniej sięgał 80 euro. To rozwinięcie mechanizmu, o którym pisaliśmy już wcześniej: Ryanair wypłaca bonusy za twój nadbagaż, koszty poniesiesz ty. Prezes linii Michael O'Leary przekonywał w rozmowie z „The Times”, że liczba prób wnoszenia zbyt dużego bagażu spadła, ale przewoźnik i tak zamierza jeszcze konsekwentniej pilnować zasad.

Wąskie limity i wysokie opłaty

Warto zaznaczyć, że obowiązujące limity są naprawdę dość radykalne. W podstawowej taryfie za darmo można wnieść jedną małą torbę o wymiarach 40 x 30 x 20 cm, która musi zmieścić się pod fotelem. Większy bagaż – do 10 kg i o wymiarach 55 x 40 x 20 cm – wymaga wykupienia usługi Priority. Za przekroczenie limitów przewoźnik może naliczyć opłatę sięgającą nawet 370 zł. Zaostrzanie zasad idzie zresztą w parze z innymi zmianami – niedawno Ryanair wprowadza płatny bagaż podręczny, co dodatkowo podnosi realny koszt podróży.

Co to znaczy w praktyce dla pasażera?

Dla podróżnego oznacza to jedno: nawet kilka centymetrów albo wystający pasek mogą przy bramce zamienić się w opłatę rzędu 260–370 zł. Restrykcyjność potrafi być przy tym dosłowna – bywało, że Ryanair bywał bezlitosny wobec bagażu przekraczającego limit zaledwie o centymetr. Weźmy przykład rodziny lecącej na wakacje – jeśli tylko dwie osoby z czterech spakują plecaki, które nie zmieszczą się w stelażu, dodatkowy wydatek na miejscu może przekroczyć 500 zł. To kwota porównywalna z ceną samych biletów w tanich terminach. A ponieważ pracownik dostaje premię za każdy wyłapany bagaż, motywacja do drobiazgowego mierzenia jest po jego stronie realna.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover