- Bezprawnik -
- Prawo -
- Nawet 80% właścicieli zakopuje zwierzęta w ogrodzie. Prawo nie zostawia im wiele wyboru
Nawet 80% właścicieli zakopuje zwierzęta w ogrodzie. Prawo nie zostawia im wiele wyboru
Około 60% Polaków ma psa albo kota. Zdecydowana większość z nich po śmierci zwierzaka decyduje się na jego zakopanie. To nielegalne. W świetle prawa martwe zwierzę jest „padliną”, za zakopywanie której grozi grzywna. Tylko czy można się dziwić właścicielom, że nie chcą oddać pupila do utylizacji?
Traktowanie martwych zwierząt domowych jak padliny budzi sprzeciw ich właścicieli
Truizmem byłoby stwierdzenie, że nieodłączną częścią życia jest śmierć. W przypadku właścicieli zwierząt zetknięcie się z nią jest nieuchronne. Psy czy koty, które trzyma w swoich domach ok. 60% z nas, żyją zauważalnie krócej od ludzi. Czasem rozstanie przychodzi nagle, bo kot wpadł pod samochód.
Nie jest tajemnicą, że przepisy dotyczące chowania zmarłych ludzi są archaiczne i nie przystają do zapotrzebowania ze strony społeczeństwa. Dotyczy to choćby takiej kwestii jak pochówek poza cmentarzem. W przypadku martwych zwierząt domowych jest jeszcze gorzej. Przepisy nie uwzględniają zupełnie specyfiki więzi pomiędzy psem lub kotem a jego właścicielem.
Zdecydowana większość z nas decyduje się pochować pupila poprzez zakopanie go w ogródku albo w jakimś innym miejscu. Przykładem może być tutaj las. Niektóre statystyki sugerują nawet, że decyduje się na to ok. 80% właścicieli zwierząt domowych. Najprawdopodobniej dzieje się to przy pełnej świadomości, że to nielegalne.
Martwe zwierzę domowe to dla prawa materiał kategorii 1, czyli padlina
Z punktu widzenia obowiązujących przepisów prawa martwe zwierzę stanowi „materiał kategorii 1” w rozumieniu art. 8 unijnego rozporządzenia nr 1069/2009. Określa ono przepisy sanitarne dotyczące produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego i produktów pochodnych, nieprzeznaczonych do spożycia przez ludzi. Innymi słowy, mamy do czynienia po prostu z padliną.
Materiał kategorii 1 należy co do zasady usunąć. Domyślnym sposobem jest spalanie, chociaż rozporządzenie dopuszcza pewne odstępstwa, jeśli zdecydują się na ich stosowanie właściwe organy. W grę wchodzi przede wszystkim grzebanie zwierząt domowych oraz koniowatych.
Czy takie odstępstwa występują w Polsce? Jak najbardziej. Na przykład przepisy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach dopuszczają prowadzenie grzebowisk dla zwierząt. Taka działalność wymaga uzyskania zezwolenia. W niektórych sytuacjach możliwy jest nawet wspólny pochówek człowieka i jego psa lub kota.
Grzebowisko kosztuje, a zakopanie zwierzaka w lesie jest absolutnie wykluczone
Umieszczenie martwego pupila na grzebowisku kosztuje. Jesteśmy co do zasady przywiązani do swoich zwierząt, ale wielu z nas odstrasza koszt sięgający od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Inni uważają, że mimo wszystko zrównywanie zwierzęcia z człowiekiem to przesada.
Równocześnie oddanie zwierzęcia po eutanazji do utylizacji wydaje się potraktowaniem go niczym rzeczy czy – właśnie zgodnie z klasyfikacją prawną – jak padliny. Zakopanie we własnym przydomowym ogrodzie albo na jakiejś malowniczej polanie w pobliskim lesie wydaje się więc zdrowym kompromisem.
Nie możemy jednak tego zrobić. W kwestii lasów sprawa jest aż nadto oczywista. Padlina jest tu traktowana tak samo jak śmieci w lesie. Wyraźny zakaz znajdziemy w art. 162 § 1 Kodeksu wykroczeń:
Kto w lasach zanieczyszcza glebę lub wodę albo wyrzuca do lasu kamienie, odpady, złom lub padlinę niebędące odpadami lub inne nieczystości, albo w inny sposób zaśmieca las,
podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 500 złotych.
Padłe zwierzę trzeba usunąć z własnej nieruchomości
Przypadek naszych przydomowych ogrodów jest nieco bardziej skomplikowany. Tutaj nie mamy do czynienia z dedykowanym przepisem Kodeksu wykroczeń. Ciąży jednak na nas jako na właścicielu nieruchomości obowiązek wynikający z art. 22 ust. 1 pkt 3 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi:
Właściciel, posiadacz lub zarządzający nieruchomością są obowiązani utrzymywać ją w należytym stanie higieniczno-sanitarnym w celu zapobiegania zakażeniom i chorobom zakaźnym, w szczególności:
1) prowadzić prawidłową gospodarkę odpadami i ściekami;
2) zwalczać gryzonie, insekty i szkodniki;
3) usuwać padłe zwierzęta z nieruchomości;
4) usuwać odchody zwierząt z nieruchomości.
Za stan własnej działki odpowiadamy zresztą w szerszym zakresie – podobnie jest wtedy, gdy pojawią się na niej podrzucone odpady.
Oddawanie martwego zwierzęcia do utylizacji u weterynarza brzmi bezdusznie, ale wbrew pozorom ma sens
Wracamy także do art. 162 § 1. Być może nie wyrzucamy do lasu padliny, ale wciąż zanieczyszczamy nią glebę. W grę wchodzi między innymi skażenie ewentualnymi lekami, które zwierzę przyjmowało przed śmiercią albo które ją wywołały w przypadku zwierząt poddanych eutanazji. Możliwe jest także skażenie wód gruntowych.
Właśnie dlatego domyślnym sposobem postępowania ze zwłokami zwierzęcia jest ich utylizacja, która sprowadza się do zostawienia ich u weterynarza, gdzie zostaną dołączone do innych odpadów medycznych. Umożliwi to ich usunięcie w bezpieczny sposób.
Ktoś mógłby powiedzieć, że mały kotek albo piesek nie stanowi żadnego zagrożenia dla środowiska, jeśli zakopie się go w ogrodzie. Być może tak jest. Co jednak powiemy w sytuacji, gdy mamy do pochowania ważącego przeszło 30 kg labradora?
Pochówek psa na własnej posesji potrzebuje prawnego kompromisu między sanitarnymi wymogami a wrażliwością właścicieli
Względy czysto praktyczne nie powinny nam mimo wszystko całkowicie przesłaniać wrażliwości właścicieli zwierząt, którzy chcieliby się z nimi pożegnać w sposób, który uznają za godny i zarazem adekwatny do sytuacji. Przepisy powinny uwzględniać jakąś możliwość pochowania psa na własnej posesji. Być może należałoby usankcjonować tę praktykę poprzez ujęcie jej w wymogi, które gwarantowałyby minimalizację szkód dla środowiska.










