1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Nawet 80% właścicieli zakopuje zwierzęta w ogrodzie. Prawo nie zostawia im wiele wyboru

Nawet 80% właścicieli zakopuje zwierzęta w ogrodzie. Prawo nie zostawia im wiele wyboru

Około 60% Polaków ma psa albo kota. Zdecydowana większość z nich po śmierci zwierzaka decyduje się na jego zakopanie. To nielegalne. W świetle prawa martwe zwierzę jest „padliną”, za zakopywanie której grozi grzywna. Tylko czy można się dziwić właścicielom, że nie chcą oddać pupila do utylizacji?

Rafał Chabasiński07.11.2026 12:02
Prawo

Traktowanie martwych zwierząt domowych jak padliny budzi sprzeciw ich właścicieli

Truizmem byłoby stwierdzenie, że nieodłączną częścią życia jest śmierć. W przypadku właścicieli zwierząt zetknięcie się z nią jest nieuchronne. Psy czy koty, które trzyma w swoich domach ok. 60% z nas, żyją zauważalnie krócej od ludzi. Czasem rozstanie przychodzi nagle, bo kot wpadł pod samochód.

Nie jest tajemnicą, że przepisy dotyczące chowania zmarłych ludzi są archaiczne i nie przystają do zapotrzebowania ze strony społeczeństwa. Dotyczy to choćby takiej kwestii jak pochówek poza cmentarzem. W przypadku martwych zwierząt domowych jest jeszcze gorzej. Przepisy nie uwzględniają zupełnie specyfiki więzi pomiędzy psem lub kotem a jego właścicielem.

Zdecydowana większość z nas decyduje się pochować pupila poprzez zakopanie go w ogródku albo w jakimś innym miejscu. Przykładem może być tutaj las. Niektóre statystyki sugerują nawet, że decyduje się na to ok. 80% właścicieli zwierząt domowych. Najprawdopodobniej dzieje się to przy pełnej świadomości, że to nielegalne.

Martwe zwierzę domowe to dla prawa materiał kategorii 1, czyli padlina

Z punktu widzenia obowiązujących przepisów prawa martwe zwierzę stanowi „materiał kategorii 1” w rozumieniu art. 8 unijnego rozporządzenia nr 1069/2009. Określa ono przepisy sanitarne dotyczące produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego i produktów pochodnych, nieprzeznaczonych do spożycia przez ludzi. Innymi słowy, mamy do czynienia po prostu z padliną.

Materiał kategorii 1 należy co do zasady usunąć. Domyślnym sposobem jest spalanie, chociaż rozporządzenie dopuszcza pewne odstępstwa, jeśli zdecydują się na ich stosowanie właściwe organy. W grę wchodzi przede wszystkim grzebanie zwierząt domowych oraz koniowatych.

Czy takie odstępstwa występują w Polsce? Jak najbardziej. Na przykład przepisy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach dopuszczają prowadzenie grzebowisk dla zwierząt. Taka działalność wymaga uzyskania zezwolenia. W niektórych sytuacjach możliwy jest nawet wspólny pochówek człowieka i jego psa lub kota.

Grzebowisko kosztuje, a zakopanie zwierzaka w lesie jest absolutnie wykluczone

Umieszczenie martwego pupila na grzebowisku kosztuje. Jesteśmy co do zasady przywiązani do swoich zwierząt, ale wielu z nas odstrasza koszt sięgający od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Inni uważają, że mimo wszystko zrównywanie zwierzęcia z człowiekiem to przesada.

Równocześnie oddanie zwierzęcia po eutanazji do utylizacji wydaje się potraktowaniem go niczym rzeczy czy – właśnie zgodnie z klasyfikacją prawną – jak padliny. Zakopanie we własnym przydomowym ogrodzie albo na jakiejś malowniczej polanie w pobliskim lesie wydaje się więc zdrowym kompromisem.

Nie możemy jednak tego zrobić. W kwestii lasów sprawa jest aż nadto oczywista. Padlina jest tu traktowana tak samo jak śmieci w lesie. Wyraźny zakaz znajdziemy w art. 162 § 1 Kodeksu wykroczeń:

Kto w lasach zanieczyszcza glebę lub wodę albo wyrzuca do lasu kamienie, odpady, złom lub padlinę niebędące odpadami lub inne nieczystości, albo w inny sposób zaśmieca las,

podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 500 złotych.

Padłe zwierzę trzeba usunąć z własnej nieruchomości

Przypadek naszych przydomowych ogrodów jest nieco bardziej skomplikowany. Tutaj nie mamy do czynienia z dedykowanym przepisem Kodeksu wykroczeń. Ciąży jednak na nas jako na właścicielu nieruchomości obowiązek wynikający z art. 22 ust. 1 pkt 3 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi:

Właściciel, posiadacz lub zarządzający nieruchomością są obowiązani utrzymywać ją w należytym stanie higieniczno-sanitarnym w celu zapobiegania zakażeniom i chorobom zakaźnym, w szczególności:

1) prowadzić prawidłową gospodarkę odpadami i ściekami;

2) zwalczać gryzonie, insekty i szkodniki;

3) usuwać padłe zwierzęta z nieruchomości;

4) usuwać odchody zwierząt z nieruchomości.

Za stan własnej działki odpowiadamy zresztą w szerszym zakresie – podobnie jest wtedy, gdy pojawią się na niej podrzucone odpady.

Oddawanie martwego zwierzęcia do utylizacji u weterynarza brzmi bezdusznie, ale wbrew pozorom ma sens

Wracamy także do art. 162 § 1. Być może nie wyrzucamy do lasu padliny, ale wciąż zanieczyszczamy nią glebę. W grę wchodzi między innymi skażenie ewentualnymi lekami, które zwierzę przyjmowało przed śmiercią albo które ją wywołały w przypadku zwierząt poddanych eutanazji. Możliwe jest także skażenie wód gruntowych.

Właśnie dlatego domyślnym sposobem postępowania ze zwłokami zwierzęcia jest ich utylizacja, która sprowadza się do zostawienia ich u weterynarza, gdzie zostaną dołączone do innych odpadów medycznych. Umożliwi to ich usunięcie w bezpieczny sposób.

Ktoś mógłby powiedzieć, że mały kotek albo piesek nie stanowi żadnego zagrożenia dla środowiska, jeśli zakopie się go w ogrodzie. Być może tak jest. Co jednak powiemy w sytuacji, gdy mamy do pochowania ważącego przeszło 30 kg labradora?

Pochówek psa na własnej posesji potrzebuje prawnego kompromisu między sanitarnymi wymogami a wrażliwością właścicieli

Względy czysto praktyczne nie powinny nam mimo wszystko całkowicie przesłaniać wrażliwości właścicieli zwierząt, którzy chcieliby się z nimi pożegnać w sposób, który uznają za godny i zarazem adekwatny do sytuacji. Przepisy powinny uwzględniać jakąś możliwość pochowania psa na własnej posesji. Być może należałoby usankcjonować tę praktykę poprzez ujęcie jej w wymogi, które gwarantowałyby minimalizację szkód dla środowiska.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover