1. Bezprawnik -
  2. Praca -
  3. 140 godzin pracy tygodniowo, fikcyjny adres w USA i laptopy wysyłane do Indii. Tak Soham Parekh ograł Dolinę Krzemową

140 godzin pracy tygodniowo, fikcyjny adres w USA i laptopy wysyłane do Indii. Tak Soham Parekh ograł Dolinę Krzemową

Historia inżyniera Sohama Parekha z Indii, który w 4 lata „przewinął się” przez kilkadziesiąt firm, obiegła Dolinę Krzemową i wywołała falę pytań o granice wielozatrudnienia. Sprawdzamy, co by się stało, gdyby ten sam scenariusz rozegrał się w Polsce.

Miłosz Magrzyk04.10.2026 22:02
Praca

Na wstępie zaznaczmy: polski Kodeks pracy nie zabrania pracy u kilku pracodawców naraz, więc na pytanie, czy można mieć dwie umowy o pracę, odpowiedź brzmi: tak. Kilka umów o pracę jednocześnie jest rozwiązaniem akceptowalnym, dopóki etaty nie kolidują nawzajem z rzetelnym wykonywaniem obowiązków.

Pracował 140 godzin tygodniowo i zasypywał pracodawców całą listą wymówek

Sukces Parekha nie wynikał z jednej sprytnej sztuczki, lecz z konsekwentnego łączenia kilku elementów, które tworzyły trudną do zdemaskowania układankę.

Wysokie kompetencje i oferty po 200 tys. dolarów za etat

Punktem wyjścia były bardzo wysokie kompetencje techniczne. To dzięki nim Parekh bez trudu przechodził rozmowy rekrutacyjne i testy kodowania. Wysyłając spersonalizowane wiadomości bezpośrednio do szefów firm, z łatwością zdobywał kolejne oferty zatrudnienia, sięgające 200 tys. dolarów rocznie za etat.

Fikcyjny adres w USA i służbowe laptopy wysyłane dalej

Drugim filarem była starannie zbudowana fikcja dotycząca miejsca zamieszkania. Choć faktycznie przebywał w Indiach, przed pracodawcami przedstawiał się jako osoba mieszkająca w Stanach Zjednoczonych lub planująca tam przeprowadzkę. Podawał firmom adres w USA – rzekomo należący do jego siostry – i to właśnie tam start-upy wysyłały mu służbowe laptopy. Potem sprzęt leciał dalej. Dzięki mistyfikacji Parekh udawał, że pracuje ze Stanów.

Praca zdalna w start-upach bez rozbudowanego nadzoru

Za trzeci element posłużyło umiejętne wykorzystanie modelu pracy w pełni zdalnej. Parekh celował w młode przedsiębiorstwa, w których brakuje rozbudowanych struktur nadzoru i dojrzałych działów kadr. Wyłączał kamerę, manipulował statusem dostępności na Slacku i blokował czas w kalendarzu pod pretekstem rzekomej wymagającej skupienia pracy.

Całość dopełniał niemal nieludzki tryb życia i gotowy repertuar wymówek. Pracował nawet 140 godzin tygodniowo. Gdy obowiązki z różnych etatów zaczynały się na siebie nakładać, masowo opuszczał spotkania lub spóźniał się z realizacją zadań, tłumacząc to przerwami w dostawie prądu, awariami sieci wi-fi lub problemami rodzinnymi.

Pracodawca może sprawdzić, jak pracujesz zdalnie – i zwolnić cię dyscyplinarnie

Kontrola pracy zdalnej i weryfikacja referencji a RODO

Pracodawca ma prawo do kontrolowania sposobu wykonywania pracy zdalnej – kontrola pracownika podczas pracy zdalnej wynika wprost z art. 67²⁸ k.p. RODO nie przeszkadza w weryfikowaniu referencji kandydata, o ile weryfikacja odbywa się za jego zgodą i w granicach celu rekrutacyjnego.

Zakaz konkurencji wymaga odrębnej umowy

Klauzula o zakazie konkurencji nie obowiązuje z automatu. Wymaga odrębnego zapisu określającego zakres działalności konkurencyjnej (art. 101¹ § 1 k.p.), a jeśli ma działać po ustaniu zatrudnienia, wiąże się z obowiązkiem wypłaty byłemu pracownikowi co najmniej 25 proc. wynagrodzenia przez cały okres obowiązywania zakazu (art. 101² k.p.).

Obowiązek sumienności z art. 100 k.p. i droga do dyscyplinarki

Podstawą odpowiedzialności byłby raczej art. 100 k.p., nakładający obowiązek sumiennego wykonywania pracy i dbałości o dobro zakładu. Orzecznictwo jest tu jednak wymagające – trzeba wykazać, że dodatkowe zatrudnienie faktycznie szkodziło. Gdyby zebrać dowody podobne do tych z amerykańskiej sprawy – opóźnienia, nieobecności tłumaczone wymówkami czy ukrywanie prawdziwej lokalizacji – otworzyłaby się droga do dyscyplinarki z art. 52 k.p. Warto więc wiedzieć, jak wygląda zwolnienie dyscyplinarne i czy można się od niego odwołać.

Kiedy kłamstwo w CV staje się przestępstwem?

Osobny wątek to kłamstwo w CV – według byłych pracodawców Parekha nawet 90 proc. informacji w jego życiorysie zmyślono.

Fałszerstwo dokumentów i oszustwo w Kodeksie karnym

O ile lekkie podkręcenie znajomości angielskiego w CV to zwykła „kreatywność”, za którą grozi najwyżej kompromitacja na rozmowie z przełożonym, o tyle głębsze kłamstwa wchodzą na teren Kodeksu karnego – gdy fałszujesz dyplomy czy certyfikaty (art. 270–271 k.k.) albo wyłudzasz stanowisko i pensję na podstawie zmyślonych kwalifikacji, prawo potraktuje cię surowo. Za fałszerstwo materialne grozi do 5 lat więzienia, tyle samo zagraża za fałszerstwo intelektualne. Za oszustwo do 8 lat więzienia (art. 286 § 1 k.k.).

Odpowiedzialność materialna pracownika za wprowadzanie firmy w błąd

Gdyby firma chciała odzyskać wypłacone pieniądze, w grę wchodzi odpowiedzialność materialna pracownika. Przy winie nieumyślnej jest ona ograniczona do trzymiesięcznego wynagrodzenia (art. 119 k.p.), ale przy winie umyślnej – a świadome mylenie pracodawcy co do własnej lokalizacji i dyspozycyjności właśnie taką winę sugeruje – odpowiedzialność jest nieograniczona (art. 122 k.p.).

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover