1. Home -
  2. Moto -
  3. Jeśli chcemy wyeliminować piratów drogowych, musimy skorzystać z rozwiązania z Finlandii

Jeśli chcemy wyeliminować piratów drogowych, musimy skorzystać z rozwiązania z Finlandii

Piraci drogowi to prawdziwa plaga na polskich drogach. Nie pomagają apele czy zaostrzanie kar i prawa. Nawet jeśli jest ich nieco mniej niż kilka lat temu, to wciąż jest ich o wiele zbyt wiele. Tymczasem - być może - mamy gotowe rozwiązanie tego problemu, które możemy zapożyczyć na przykład z Finlandii.

Marcin Szermański17.01.2026 7:53
Moto

Jak karać piratów drogowych?

Czy system fiński mógłby z powodzeniem zadziałać w Polsce? Niektórzy mówią, że nic tak nie odstrasza brawurowych kierowców, jak wysokie mandaty. Nawet nie groźba utraty prawa jazdy, ale właśnie dotkliwa kara finansowa.

Z jednej strony w ostatnich latach mieliśmy już podwyżki taryfikatora mandatów m.in. właśnie za przekroczenie prędkości. Oto obowiązujące obecnie stawki w Polsce:

  • do 10 km/h - 50 zł,
  • 11-15 km/h - 100 zł,
  • 16-20 km/h - 200 zł,
  • 21-25 km/h - 300 zł,
  • 26-30 km/h - 400 zł,
  • 31-40 km/h - 800 zł,
  • 41-50 km/h - 1000 zł,
  • 51-60 km/h - 1500 zł,
  • 61-70 km/h - 2000 zł,
  • >70 km/h - 2500 zł.

Warto dodać, że przy recydywie, a więc ponownym popełnieniu tego samego wykroczenia, kolejny mandat jest dwukrotnie wyższy. Dotyczy to widełek od 31-40 km/h w górę. W tym przypadku recydywa kosztuje nie 800, a 1600 złotych, a kolejne przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 70 km/h oznacza mandat w wysokości aż 5000 zł.

Czy to dużo, czy mało? Jak zwykle zależy do od punktu widzenia: dla przeciętnego "Kowalskiego" dużo, a może i nawet bardzo dużo, natomiast dla zamożnej osoby... to tak naprawdę nic nie znaczy.

Jakie mandaty w Finlandii?

Brak proporcjonalności kar w stosunku do zarobków sprawia, że bogacze - często osoby wpływowe, biznesmeni, celebryci itd. - w ogóle nie obawiają się mandatów, a bardziej utraty prawa jazdy po przekroczeniu dopuszczalnej liczby punktów karnych. Jednak dla wielu nawet cofnięcie uprawnień niewiele znaczy, skoro i tak później siadają "za kółko". Często są to wywyższający się nad innymi kierowcy w drogich samochodach klasy premium, których zachowanie na drogach niejednokrotnie jest wręcz skandaliczne.

Jak zatem powstrzymać piratów drogowych, zarówno tych w starych pojazdach sprzed 30 lat, jak i drogich wozach za pół miliona złotych?

Swoje rozwiązanie tego problemu mają Finowie. W tym skandynawskim kraju nie ma sztywnych kwot, a wysokość mandatu zależy od dochodów kierowcy. Tamtejsi rządzący są świadomi, że biznesmena nie zaboli kwota rzędu kilkuset euro, lecz bardziej rozśmieszy.

Nie brak więc naprawdę kolosalnie wysokich mandatów w historii fińskiej drogówki. Przykładowo w 2004 roku Jussi Salonoja, bogaty biznesmen, został ukarany mandatem w wysokości aż 140 000 euro za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o (w zależności od źródła) 30 lub 40 km/h. Każdy kilometr więcej na godzinę kosztował go więc jakieś 3500-4667 euro.

Następny przykład to Anders Wiklöf, prezes Wiklöf Holding AB. W 2023 r. ten kolejny bogaty biznesmen dostał mandat aż 121 000 euro za przekroczenie prędkości o 32 km/h. Jak donosił swego czasu money.pl, nie była to jego pierwsza wpadka, a w roku 2013 i 2018 zapłacił odpowiednio 95 000 i niemal 63 700 euro kary.

Jak widać, przynajmniej niektórych bardzo wysokie mandaty nie do końca odstraszają, gdyż co kilka lat i tak są przyłapani na zbyt szybkiej jeździe. Dane liczbowe wskazują jednak na to, że fińskie drogi są o wiele bezpieczniejsze niż polskie.

Gdzie bezpieczniej na drogach - w Polsce czy we Finlandii?

Jak wynika z danych Parlamentu Europejskiego za 2024 rok, drogi we Finlandii były jednymi z najbezpieczniejszych w całej UE. Odnotowano 32 ofiary śmiertelne w przeliczeniu na 1 milion mieszkańców, a pod tym względem bezpieczniej było tylko w Szwecji (20 ofiar), na Malcie (21), w Danii (24), Luksemburgu (27) i ex aequo w Irlandii, Holandii i Słowenii (po 32).

W Polsce ten sam wskaźnik śmiertelności był znacznie wyższy i wynosił 52 ofiary na milion mieszkańców przy średniej unijnej równej 45. To niestety bardzo dużo i choć do najniebezpieczniejszych dróg w Rumunii i Bułgarii (aż 78 i 74 ofiary śmiertelne na 1 mln) na szczęście nam daleko, ale niestety tak samo daleko jest m.in. właśnie do Finlandii. Może warto wziąć z niej przykład?

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi