- Bezprawnik -
- Finanse -
- 7 rzeczy, przez które co roku tracisz pieniądze i nawet o tym nie myślisz
7 rzeczy, przez które co roku tracisz pieniądze i nawet o tym nie myślisz
Większość osób jest przekonana, że problemy z finansami wynikają z tego, że zarabiamy za mało. O dziwo, nie zwracamy równie chętnie uwagi na rutynę, przez którą pieniądze przeciekają nam przez palce. To nie jedna spektakularna pomyłka rujnuje domowy budżet, ale dziesiątki drobnych wyborów powtarzanych przez cały rok.
Polujemy na promocje i skrupulatnie liczymy każdy grosz, a jednocześnie tracimy tysiące.
Liczysz grosze, podczas gdy tysiące przeciekają ci przez palce
Rezygnacja z codziennej kawy czy tańszy abonament telefoniczny mogą poprawić budżet, ale tylko do pewnego momentu, ponieważ oszczędności mają sufit.
Ekonomia behawioralna od lat pokazuje, że ludzie mocno odczuwają nawet niewielką stratę, dlatego prędzej zdecydują się na niewielką, ale za to pewną nagrodę, niż solidnie zaryzykują. To zjawisko, opisane przez D. Kahnemana i A. Tversky'ego w teorii perspektywy, sprawia, że zdecydowanie łatwiej odpuścić wyjście do restauracji niż poprosić szefa o podwyżkę lub zmienić pracę na lepiej płatną, ale w nie wiadomo jakim środowisku.
Sparaliżowani strachem godzinami szukamy tańszych produktów, aby zaoszczędzić 200–300 zł miesięcznie, jednocześnie odkładając decyzje, które mogłyby zwiększyć nasze dochody o kilkaset lub nawet kilka tysięcy złotych każdego miesiąca. Zamiast tego warto najpierw dobrze przygotować się do rozmowy z szefem o podwyżce i wejść na nią z konkretnymi argumentami. Oszczędzamy na jedzeniu, ale bez większego zastanowienia podpisujemy umowę na nowy samochód albo kupujemy telefon z najwyższej półki. Zakup auta na kredyt lub nieprzemyślana przeprowadzka kosztują znacznie więcej niż wszystkie oszczędności uzyskane na tańszej kawie czy jeżdżeniu rowerem.
Odkładasz trudne decyzje na za miesiąc
Nieotwierane maile z banku, brak rozmowy o pieniądzach z partnerem czy odwlekanie prośby o podwyżkę mają wspólny mianownik. Psychologia nazywa to strategią unikania. Przez chwilę wydaje się, że problem znika, a tak naprawdę dostaje więcej czasu, by urosnąć.
Najlepszym sposobem na walkę z tym mechanizmem nie jest silniejsza motywacja, ale... mniej okazji do odkładania wszystkiego na za tydzień, miesiąc czy pół roku. Dobrym sposobem na uniknięcie odkładania decyzji jest maksymalne zautomatyzowanie procesu. Po ustawieniu automatycznych przelewów na konto oszczędnościowe równie ważne jest określenie docelowej struktury portfela.
Ogranicz częstotliwość sprawdzania wyników portfela do razu w miesiącu lub kwartale. Pozwoli to uniknąć impulsywnych reakcji na krótkoterminowe wahania rynku. Zdefiniuj docelową alokację aktywów (np. 80 proc. akcji, 20 proc. obligacji) i trzymaj się jej. Spisz prostą politykę inwestycyjną: kiedy kupujesz, kiedy nic nie robisz, a kiedy dopuszczasz zmiany. I zwiększaj kwotę inwestycji wraz ze wzrostem wynagrodzenia (np. o 5–10 proc. każdej podwyżki).
Kupujesz na siłę, żeby dotrzymać kroku innym
Kilkanaście lat temu porównywaliśmy się głównie z sąsiadami, a dzisiaj konkurujemy z ludźmi, których nawet nie znamy. Media społecznościowe pokazują starannie wyreżyserowane fragmenty życia: co roku nowy samochód i wakacje. Przez wyreżyserowane urywki z Instagrama zaczynamy wierzyć, iż właśnie tak wygląda codzienność wszystkich wokół.
Kupowanie na siłę droższego auta, kolejnego gadżetu czy większego mieszkania tylko z tego powodu, że „wszyscy już mają”, rzadko przybliża do finansowej niezależności. Zdecydowanie częściej kończy się popadnięciem w długi na lata.
Nie liczysz wartości swojego czasu
Każdy ma do dyspozycji dokładnie 24 godziny, ale każdy inaczej je wykorzystuje. Jeżeli godzina twojej pracy jest warta 70 czy 100 zł, wykonywanie przez kilka godzin zadań, które można zlecić znacznie taniej, często okazuje się zwyczajnie nieopłacalne. Delegowanie prostych obowiązków pozwala odzyskać kilka godzin tygodniowo, które można przeznaczyć na rozwój zawodowy czy dodatkową pracę.
Pozwalasz pieniądzom leżeć bezczynnie
Według badania przeprowadzonego na zlecenie Krajowego Rejestru Długów 21 proc. Polaków nie ma oszczędności, a według Eurostatu stopa oszczędności gospodarstw domowych w Polsce wynosi niespełna 10 proc. dochodu rozporządzalnego. To dane, z których wynika, że co piąty Polak nie ma ani złotówki oszczędności.
Brak poduszki finansowej u jednej piątej społeczeństwa kłuje w oczy, podobnie jak bierność osób „bogatszych”, u których kilkadziesiąt tysięcy złotych od lat leży na rachunku. Zapominamy niestety, że inflacja nie śpi, i nawet gdy saldo się nie zmienia, prawdziwa wartość zgromadzonej sumy stopniowo maleje. Dlatego warto zawczasu pomyśleć o ratowaniu oszczędności przed inflacją, zanim odłożona kwota realnie stopnieje.
Wydajesz całą pensję
Jeżeli każda twoja wypłata znika co do grosza, nie da się zbudować majątku. Przez całe życie pracujesz wyłącznie na kolejną pensję. Z tym niemiłym nawykiem pozwoli ci skończyć prosta zasada: najpierw zapłać sobie. Odkładanie minimum 10 proc. dochodów zaraz po otrzymaniu wynagrodzenia pozwala wyrobić nawyk życia za nieco mniej niż się zarabia. Reszta ląduje w skarbonce albo na lokacie. Tak konsekwentnie budowana poduszka finansowa daje spokój na wypadek utraty pracy czy nagłego wydatku.
Nie kontrolujesz wydatków
Budżet domowy wielu osobom kojarzy się z arkuszem Excela i wieczorami spędzonymi nad tabelkami. Bez tej wiedzy łatwo przepłacać za subskrypcje, impulsywne zakupy, jedzenie na wynos czy ubrania kupowane pod wpływem promocji. Szczególnie zdradliwe są wydatki, które pojedynczo wydają się niewielkie. Kilka platform streamingowych, aplikacje, członkostwa na siłowni czy regularne zakupy w sklepach z fast fashion potrafią w skali roku pochłonąć kilka tysięcy złotych.
Nie oznacza to, że trzeba z nich zrezygnować. Lepiej regularnie sprawdzać, z czego faktycznie korzystasz, rotować subskrypcje i kupować mniej, ale lepszej jakości.
System 6 słoików — jak zarządzać domowym budżetem
System 6 słoików pozwoli ci przestać wreszcie walczyć o przetrwanie do dziesiątego. To jeden z prostszych sposobów, by na co dzień zarządzać domowym budżetem. Koncepcja T. Harva Ekera – mówcy motywacyjnego i autora książek o finansach – przemawia za podzieleniem budżetu na 6 części. Największy komponent (55 proc.) przydzielamy na bieżące wydatki – czynsz, jedzenie, rachunki, transport itp.
Świadome zarządzanie pieniędzmi nie polega na odmawianiu sobie wszystkiego. Chodzi o to, by pieniądze pracowały na życie, którego naprawdę chcesz, a nie na chwilowe emocje czy próbę zaimponowania innym.
