1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Przedsiębiorcy mają w Polsce za dobrze. Tak wynika ze słów Minister Pracy

Przedsiębiorcy mają w Polsce za dobrze. Tak wynika ze słów Minister Pracy

Przedsiębiorcy lubią narzekać na relacje z państwem, ale czy mają rację? Słowa minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk o dopłatach do składek dla biznesu mogą dawać do myślenia. Przyjrzyjmy się więc domniemanym przywilejom przedsiębiorców.

Spór o dopłaty do składek. Mentzen kontra minister pracy

Dyskusja o dopłatach do składek dla artystów z budżetu państwa, które zamierza wprowadzić obecny rząd, w pewnym momencie zeszła na ciekawe tory. Po niezbyt eleganckiej wypowiedzi Sławomira Mentzena z Konfederacji, sprzeciwiającej się wprowadzaniu dopłat, przyszła pora na replikę minister pracy, rodziny i polityki społecznej.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk stwierdziła, że skoro państwo w podobny sposób wspiera przedsiębiorców, to stać je na wsparcie dla artystów.

Państwo każdego roku dopłaca ogromne pieniądze do różnych grup społecznych. Na różne składki. Wakacje składkowe dla przedsiębiorców kosztują budżet państwa każdego roku trzy miliardy zł, a program Mały ZUS Plus to jest nawet ponad miliard zł rocznie. Dlatego jeżeli możemy dopłacać do składek przedsiębiorcom, biznesowi, to dlaczego mamy nie pomagać tym aktorom, tym artystom, którzy zarabiają niewiele więcej niż płaca minimalna, pracują na umowy o dzieło czy mają niestabilne formy zatrudnienia.

Nie jest to miejsce na roztrząsanie sprawy artystów. Skupmy się na przedsiębiorcach. Przy odrobinie złej woli możemy się tutaj doszukać sugestii, że są oni uprzywilejowani — w najlepszym wypadku, że państwo aktywnie się nimi opiekuje. Czy rzeczywiście tak jest?

Forma opodatkowania — najważniejszy przywilej działalności gospodarczej

Pracownik ma do dyspozycji tylko jedną formę opodatkowania

Zanim przejdziemy do składek, powinniśmy najpierw omówić punkt wyjścia do dalszych rozważań. Najważniejszym przywilejem osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą jest możliwość wybrania sobie formy opodatkowania dochodu.

Przedsiębiorcy mają do dyspozycji skalę podatkową, ryczałt oraz podatek liniowy 19 proc. Ich pracownicy nie mają takiego wyboru i są skazani na opodatkowanie na zasadach ogólnych.

Na pierwszy rzut oka mamy już pierwszy przypadek preferencyjnego traktowania biznesu. W pewnym sensie tak jest. Nie sposób jednak pominąć ważnego niuansu. Od wprowadzenia Polskiego Ładu i obniżeniu podstawowej stawki podatku PIT skala podatkowa jest naprawdę dobrym wyborem.

Skala podatkowa to teraz jedna z lepszych form opodatkowania

Wcześniej? Owszem, zauważalnie odstawała od obydwu alternatyw. Powodem była praktycznie nieistniejąca kwota wolna od podatku. Teraz w pierwszym progu podatkowym mamy stawkę 12 proc., kwotę wolną 60 tys. zł oraz pełny dostęp do wszelkich ulg podatkowych.

Nie da się ukryć, że optymalny wybór formy opodatkowania może drastycznie zbić część dochodu oddawaną państwu. Podatnicy niebędący przedsiębiorcami mają jednak do dyspozycji rozwiązania, które również służą temu samemu celowi. Przykładem mogą być zryczałtowane koszty uzyskania przychodu w umowach o przeniesieniu praw autorskich albo wspólne rozliczenie z małżonkiem.

Ulgi podatkowe — dostępne nie tylko dla firm

Większość ulg wymaga skali podatkowej

Skoro już poruszyliśmy temat ulg podatkowych, warto wspomnieć, że zdecydowana większość z nich jest dedykowana podatnikom, którzy wybrali skalę podatkową. Jeżeli wybraliśmy ryczałt albo podatek liniowy, w wielu przypadkach musimy obejść się smakiem. Dotyczy to zwłaszcza tej ostatniej formy opodatkowania.

Jakby tego było mało, osoby fizyczne niebędące przedsiębiorcami również mają dostęp do tych ulg. Oddajesz pieniądze na Radio Maryja? Wciąż możesz skorzystać z ulgi na darowizny na cele kultu religijnego. Potrzebujesz ulgi abolicyjnej od dochodów uzyskanych za granicą? Nie ma problemu. Ulga na internet? Nie ma znaczenia, czy prowadzisz firmę, czy potrzebujesz dostępu do Sieci w domu.

Wyspecjalizowane ulgi skierowane do biznesu

Trzeba przyznać, że istnieją także ulgi o charakterze wyspecjalizowanym, z których część jest skierowana wyłącznie do firm. Przedsiębiorcy nie skorzystają z bardzo ważnej Ulgi dla młodych, a więc całkowitego zwolnienia z podatku PIT do wysokości nieprzekraczającej 85 528 zł w roku podatkowym dla osób, które nie ukończyły 26 lat.

Istnieją ulgi podatkowe wyłącznie dla firm. Mają one jednak charakter wyspecjalizowany. Przykładem może być ulga na działalność rozwojową, prototyp, robotyzację albo na terminal płatniczy. Jeszcze do nich wrócimy.

Składka zdrowotna przedsiębiorcy a sytuacja pracownika

Od formy opodatkowania zależy także sposób naliczania składki zdrowotnej przedsiębiorcy. Tutaj rzeczywiście przed przedsiębiorcami otwierają się możliwości niedostępne osobom fizycznym.

W przypadku skali podatkowej płacimy normalną składkę 9 proc., której nie możemy nawet odliczyć od podatku. Na pierwszy rzut oka jest dokładnie tak, jak w przypadku pracowników. W rzeczywistości jednak przedsiębiorca płaci nieco więcej. Dzieje się tak dlatego, że do jego podstawy nie wliczamy zapłaconej składki emerytalnej, rentowej i chorobowej. Wbrew obiegowym opiniom składka zdrowotna przedsiębiorców wcale nie jest więc rażąco niska.

Składka zdrowotna ryczałtowców również wynosi 9 proc., ale podstawy wymiaru. Ta sprowadza się do trzech progów osiąganych przychodów. Możemy zapłacić 498,35 zł, 830,58 zł albo 1495,04 zł. Jeżeli nasz przychód przekracza ustalane przez GUS przeciętne wynagrodzenie brutto, to zapłacimy tę trzecią kwotę. Osłodzi nam to możliwość odliczenia od podatku połowy zapłaconej składki zdrowotnej.

Liniowcy mają chyba najlepiej. W ich przypadku składka zdrowotna wynosi 4,9 proc. dochodu. Mogą też odliczyć ją od dochodu albo wrzucić w koszty uzyskania przychodu do limitu wynoszącego obecnie 14 100 zł.

Najgorzej ze wszystkich mają osoby objęte dobrowolnym ubezpieczeniem w NFZ. Ich minimalna podstawa opodatkowania jest równa średniej krajowej. Do tego jest ona waloryzowana co kwartał. Składka za to również wynosi 9 proc.

Ulgi składkowe ZUS — mniejsze, niż się wydaje

Okazuje się więc, że przedsiębiorcy nie są jakoś bardzo uprzywilejowani w kwestii składki zdrowotnej. Co z pozostałymi składkami?

Minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk ma rację, że państwo stosuje całkiem sporo mechanizmów osładzania im konieczności opłacania składek ZUS. Mamy ulgę na start obowiązującą przez pierwsze 6 miesięcy prowadzenia firmy. Później korzystamy z Małego ZUS i Małego ZUS Plus — a korzyści Małego ZUS Plus dla mniejszych firm potrafią być całkiem odczuwalne. Jakby tego było mało, w grę wchodzą jeszcze wakacje składkowe, a powszechne skorzystanie z wakacji składkowych pokazuje, jak chętnie firmy sięgają po takie rozwiązania.

Przy czym kwoty podane przez szefową resortu pracy nie są jakieś porażające. Zarówno 3 mld zł, jak i 1 mld zł to niewiele w skali całego budżetu. Dla porównania: dopłaty dla artystów to ok. 0,45 mld zł. Czternaste emerytury kosztują państwo od 9 do 11,5 mld zł rocznie — choć część seniorów musi się dziś liczyć z utratą prawa do czternastej emerytury. Do wydobycia węgla kamiennego dopłacamy 9 mld zł każdego roku.

Państwo dopłaca firmom, ale przedsiębiorcy dopłacają pracownikom

Równocześnie trzeba zwrócić uwagę na ważny niuans. Owszem, przedsiębiorcy cieszą się przywilejami składkowymi. Ich pracownicy nie mogą liczyć na programy wsparcia i muszą każdego miesiąca odprowadzać składki ze swojej pensji. Tyle tylko, że każdego miesiąca w opłacaniu składek ZUS za pracowników partycypuje też pracodawca. Czytaj: przedsiębiorca.

Aktualne szacunki sugerują, że dopłaty do składek ZUS to ok. 20–22 proc. wynagrodzenia pracownika, które jego szef musi wyłożyć z własnej kieszeni. Nawiasem mówiąc, to dobry moment, by przypomnieć, że „wynagrodzenie brutto" to statystyczne kłamstwo.

Bez przedsiębiorców nie byłoby państwa

Dyskusja o składkach i ulgach dla przedsiębiorców najczęściej pomija zupełnie kwestię ich partycypacji w oskładkowaniu pracowników. Należy też zauważyć, że państwo przerzuciło na firmy wypłatę wynagrodzenia chorobowego przez pierwsze 33 dni nieobecności pracownika. Czyli najczęściej przez cały okres jego niezdolności do pracy.

To nie koniec. Prawda jest taka, że państwo desperacko potrzebuje przedsiębiorców. Chce, żeby Polacy zakładali firmy i się bogacili. Dzięki temu jest w stanie funkcjonować. Nie ma się co oszukiwać: to nie osoby fizyczne są podatnikami VAT i akcyzy, a więc tych dwóch podatków, na których wisi prawie 70 proc. dochodów budżetowych Polski. Co ciekawe, dziurawy jak sito CIT to następne 12,4 proc.

Polska musi zachęcać do zakładania firm

Dodajmy do tego aspekt społeczny. Nieważne, jak bardzo narzekasz na twojego szefa w skali mikro. W skali makro 75,6 proc. wszystkich zatrudnionych w Polsce pracuje w sektorze prywatnym. To znaczy: powodzenie przedsiębiorców jest bezpośrednim źródłem pieniędzy, które mają na chleb.

Skoro ustaliliśmy już, że przedsiębiorcy są potrzebni, to powinniśmy też wspomnieć, że państwo musi jakoś zachęcać swoich obywateli do zakładania firm. Właśnie stąd te wszystkie przywileje, ulgi i korzyści. Co jeszcze państwo może im zaoferować? Sprawiedliwy system podatkowy, przejrzyste prawo i cywilizowane traktowanie? Bądźmy przez chwilę realistami.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi