- Bezprawnik -
- Prawo -
- Przywłaszczone AirPodsy pojechały na wycieczkę do Albanii. Myślał, że nikt nie zauważy
Przywłaszczone AirPodsy pojechały na wycieczkę do Albanii. Myślał, że nikt nie zauważy
Gdybym nie zobaczył dowodów na własne oczy, pewnie nie uwierzyłbym, że można być aż tak naiwnym. A jednak — przywłaszczone AirPodsy zdążyły pojechać z „nowym właścicielem" na wakacje do Albanii, w międzyczasie zdradzając także miejsce jego zamieszkania. I to wcale nie zaszkodziło, by sprawca zamieszania szedł w zaparte.
Zgubiony sprzęt elektroniczny coraz rzadziej znaczy „stracony"
Czasy, w których zgubiony sprzęt elektroniczny tracimy na zawsze, w wielu przypadkach odeszły już dawno do lamusa. Prym w kategorii zabezpieczania swoich użytkowników wiedzie Apple. W przypadku zgubienia lub kradzieży iPhone'a wystarczy naprawdę niewiele, by sprzęt stał się kompletnie bezużyteczny z perspektywy złodzieja poprzez jego blokadę. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku słuchawek AirPods.
Aplikacja „Znajdź" i Tryb utracony: jak Apple pomaga odzyskać sprzęt
Dzięki aplikacji Znajdź dostępnej na smartfony Apple, możliwe jest szybkie namierzenie słuchawek znajdujących się nawet setki kilometrów, jeśli aktualny użytkownik sprzętu również korzysta z iPhone'a. Co więcej, dzięki specjalnej funkcji „Tryb utracony" możliwe jest wyświetlenie na ekranie znalazcy numeru telefonu i adresu e-mail prawowitego posiadacza sprzętu. A mimo to niektórzy uważają, że „znalezione nie kradzione" — choć rzecz znaleziona a prawo to zestawienie, które szybko weryfikuje tę ludową maksymę.
Historia przywłaszczonych AirPods: od dostawczaka po albański kurort
AirPods zostały w wynajętym samochodzie i już nie wróciły
Sytuacja wydarzyła się zaledwie kilka tygodni temu w dość częstych dla tego typu zdarzeń okolicznościach — właściciel AirPods przez przypadek pozostawił słuchawki w wynajętym przez siebie samochodzie dostawczym. Jak nietrudno się domyślić, pojazd wkrótce później trafił w ręce innej osoby, która połasiła się na sprzęt warty kilkaset złotych, nie informując o tym właściciela samochodu. Niestety, słuchawki rozładowały się bardzo szybko, więc ich aktualna lokalizacja nie była dostępna. Właściciel sprzętu — chcąc nie chcąc — powoli zaczął spisywać swój sprzęt na straty, tym bardziej, że telefon następnego najemcy pojazdu nie odpowiadał. Wobec braku aktualnej lokalizacji nie było więc pewności, czy słuchawki przywłaszczył kolejny najemca, czy też następni wypożyczający.
Lokalizacja wróciła po kilku tygodniach
I tak minęło kilka tygodni i zupełnie zaskakująco słuchawki wznowiły emitowanie swojej lokalizacji — nowy posiadacz musiał więc naładować słuchawki, a także sparować je z iPhone'em. Błyskawicznie w ruch poszła także funkcja „Tryb utracony", dzięki której przesłane zostały dane kontaktowe. Niestety, w ciągu kilku dni nie było reakcji, więc właściciel udał się pod adres, pod którym słuchawki były widziane w ostatnich dniach najczęściej.
Ślad prowadził do Albanii
Jak się okazało, również i w tym wypadku posiadacz „pocałował klamkę". Krótki wywiad z sąsiadem mocno rozjaśnił sprawę — jak się okazało, poszukiwany człowiek wyleciał na wakacje do Albanii, a to właśnie w tym kraju Polacy kupują nieruchomości i inwestują coraz chętniej. Po kilku godzinach lokalizacja AirPods w aplikacji potwierdziła tę historię. Tym samym słuchawki udały się na wycieczkę do jednego z albańskich kurortów.
Telegram i ultimatum: jak zakończyła się sprawa
Cała historia zakończyła się tuż po przyjeździe — wówczas doszło do konfrontacji podczas rozmowy telefonicznej. Ta została jednak wykonana nie klasyczną metodą (numer został rzecz jasna zablokowany), ale za pośrednictwem aplikacji Telegram. Nieuczciwy znalazca dostał ultimatum — albo zwróci dwukrotność ceny znalezionych słuchawek, albo sprawa zostanie zgłoszona na policję. Jak zapewne się spodziewacie, wybrał pierwszy z wariantów. Trudno się dziwić: uczciwemu znalazcy przysługiwałoby przecież odebranie znaleźnego, a nie widmo postępowania karnego.
Przywłaszczenie rzeczy znalezionej w świetle prawa
To rozsądne wyjście z sytuacji, bowiem konsekwencje tego zdarzenia mogłyby być znacznie poważniejsze. W polskim prawie taka sytuacja jest określana jako przywłaszczenie rzeczy znalezionej. Dalszy bieg zgłoszenia zależy głównie od wartości znalezionej rzeczy.
Granica 800 złotych: wykroczenie czy przestępstwo
Kwotą graniczną jest 800 złotych i w tym wypadku sprawa byłaby traktowana jako wykroczenie z art. 119 § 1 Kodeksu wykroczeń. Sprawca podlega wówczas karze aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny. Najczęściej w takich sytuacjach orzekany jest obowiązek zapłaty równowartości ukradzionego lub przywłaszczonego mienia, jeżeli szkoda nie została naprawiona. Dodajmy, że sytuacja robi się jeszcze poważniejsza, gdy w grę wchodzi groźba czy przemoc — wtedy zwykłe przywłaszczenie może przerodzić się w rozbój zagrożony wieloletnim więzieniem.
Jeśli wartość przywłaszczonej rzeczy przekracza natomiast 800 złotych, wówczas stosowany jest art. 284 § 3 Kodeksu karnego. Według zapisów artykułu, za przywłaszczenie rzeczy znalezionej, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Zanim zatrzymasz cudzą zgubę, policz ryzyko
Czasami warto więc zastanowić się, zanim zdecydujemy się na zatrzymanie znalezionej rzeczy. Zanim trafi do nas cudza znaleziona rzecz, lepiej pamiętać, że jej objęcie w posiadanie nie jest tożsame z nabyciem własności. W wielu przypadkach możemy za to naprawdę słono zapłacić...
zobacz więcej:










