- Bezprawnik -
- Prawo -
- Kupiłam w Biedronce dwa blendery za 199,99 zł. Jeden się zepsuł, a sieć oddała mi pieniądze za oba
Kupiłam w Biedronce dwa blendery za 199,99 zł. Jeden się zepsuł, a sieć oddała mi pieniądze za oba
Oferowane przez Biedronkę artykuły przemysłowe na promocjach 1+1 w systemie firmy stanowią zestawy. Oznacza to, że jeśli jeden sprzęt się zepsuje, możemy otrzymać pieniądze za cały zakup – nawet kiedy zachowamy drugie urządzenie.
Promocja 1+1 w praktyce oznacza rabat 50% na każdy produkt
Jakiś czas temu skusiłam się na dwa blendery kielichowe NutriBullet na promocji w Biedronce 1+1 gratis. Jedno urządzenie znalazło miejsce w mojej kuchni, a drugie podarowałam babci.
Niedługo przed końcem 2-letniego okresu ochronnego sprzęt się zepsuł, stąd postanowiłam skorzystać w sklepie z rękojmi (nazywanej też reklamacją konsumencką). Pozytywna decyzja została wydana bardzo szybko – sieć miała mi wypłacić zwrot środków. Warto pamiętać, że obowiązki sprzedawcy z tytułu rękojmi obejmują naprawę, wymianę, obniżenie ceny albo odstąpienie od umowy.
Jeden blender w regularnej cenie kosztował 199,99 zł. Dzięki promocji 1+1 właśnie tyle zapłaciłam za dwa NutriBullety. Ale na paragonie każdy z nich widniał z 50-procentowym rabatem. Spodziewałam się więc, że Biedronka wypłaci mi za jedną sztukę 100 zł.
Sieć oddaje pieniądze za reklamowany egzemplarz, a drugi zostaje u klienta
Kierownik sklepu wraz z kasjerką dość długo zastanawiali się nad tym, jaką sumę mają mi oddać. Z ich systemu wynikało bowiem, że nie tyle nabyłam dwa blendery, co jeden zestaw składający się z 2 sztuk.
Komputer nie chciał przepuścić zwrotu w wysokości 100 zł. Ostatecznie sympatyczni pracownicy dyskontu stwierdzili, że oddadzą mi pełną kwotę, czyli 199,99 zł – i nie będą ode mnie wymagać przyniesienia drugiego blendera.
Otrzymałam więc środki za cały zakup, mimo że przyniosłam do sklepu tylko jedno uszkodzone urządzenie, a drugie, sprawne, znajduje się u mojej babci.
Reklamacje w Biedronce naprawdę się opłacają
Artykuł ten przedstawia wyłącznie opis mojego doświadczenia. Zakładam, że sieć może zwracać pieniądze z tytułu rękojmi za produkty z zestawów również na innych zasadach.
Jednak mój przypadek pokazuje, że reklamacji towarów w Biedronce nie należy traktować jako niewartej świeczki formalności. Zwłaszcza gdy zaopatrzyliśmy się w urządzenia na popularnych promocjach 1+1.
Nie chcę oczywiście tutaj gloryfikować Biedronki. W końcu mój NutriBullet okazał się jednorazówką, która zepsuła się na krótko przed upływem dwóch lat od zakupu. To, że drugi, działający blender mógł zostać u mojej babci, traktuję jako sympatyczny bonus.
Wiele osób nie reklamuje drobnego sprzętu AGD, tylko od razu idzie po nowy
Może być w tym sporo racji – reklamacja czajnika za 50 zł, wymagająca dwóch wizyt w sklepie, wydaje się nieopłacalna. Im częściej będziemy jednak dochodzić swoich roszczeń, tym lepiej. Warto przy tym wiedzieć, że kilkukrotna reklamacja tego samego towaru jest jak najbardziej możliwa i daje konsumentowi szersze uprawnienia.
Jeśli się tak stanie, pojawi się szansa, że sieć bardziej przyłoży się do komponowania oferty i tego, by sprzedawać urządzenia na lata. Sprzyjać temu ma też unijne prawo do naprawy, nakładające na producentów AGD dłuższy obowiązek udostępniania części zamiennych. W przeciwnym wypadku będziemy skazani na jednorazówki. Dopóki to nie nastąpi, warto kupować sprzęt na dobrych promocjach i efektywnie wykorzystywać reklamacje konsumenckie – tym bardziej że towar można reklamować nawet po upływie rękojmi i gwarancji.
