- Bezprawnik -
- Edukacja -
- Twoje dziecko pójdzie 1 września do szkoły ze smartfonem? Sprawdź, co szkoła może z nim zrobić
Twoje dziecko pójdzie 1 września do szkoły ze smartfonem? Sprawdź, co szkoła może z nim zrobić
Posłowie i senatorowie postanowili uchwalić zakaz smartfonów w szkołach. Prezydent prawdopodobnie podpisze ustawę. Co teraz? Większość codziennych zasad szkoły ustalą w swoich statutach. Nauczyciele wciąż jednak nie mają podstawy prawnej, by zarekwirować telefon ucznia.
Nawet tacy przeciwnicy zakazu jak ja rozumieją, że uczniowie naprawdę nie powinni bawić się telefonami w trakcie lekcji
Nie jest żadną tajemnicą, że nie jestem przesadnym entuzjastą wprowadzania zakazu używania smartfonów w szkołach. Są jednak rozwiązania, które jestem w stanie nawet pochwalić. Ukrócenie uczniom korzystania z telefonów w trakcie lekcji wydaje się oczywistością. Wprowadzenie kar za wyciąganie wówczas urządzeń jest więc jego logiczną konsekwencją.
Uchwalona przez Sejm i Senat ustawa w zasadzie idzie właśnie w tym kierunku. To znaczy: nowelizacja prawa oświatowego posługuje się cały czas sformułowaniem „zakaz korzystania przez uczniów z telefonów komórkowych”. Nie jest on tym samym, co zakaz ich posiadania przy sobie.
Co dokładnie mówi art. 98a prawa oświatowego
Kluczowym przepisem jest w tym wypadku art. 98a ust. 1:
W szkołach podstawowych dla dzieci i młodzieży oraz szkołach artystycznych realizujących kształcenie ogólne w zakresie szkoły podstawowej zakazane jest korzystanie przez uczniów z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych umożliwiających porozumiewanie się na odległość lub rejestrowanie obrazu lub dźwięku, podczas pobytu uczniów na terenie szkoły w związku z realizacją zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych oraz podczas zajęć edukacyjnych organizowanych poza terenem szkoły.
Na uwagę zasługuje wprowadzenie zakazu korzystania z dyktafonów. Odnoszę wrażenie, że wcale nie chodzi tutaj o przebodźcowanie młodzieży i przeszkadzanie w trakcie lekcji.
Ustawa zrzuca ustalenie szczegółów na szkoły i ich dyrektorów
Oczywiście nowelizacja prawa oświatowego nie określa każdego najdrobniejszego niuansu funkcjonowania zakazu korzystania z telefonów. Co do zasady zajmą się tym same szkoły, które obowiązkowo wprowadzą zakaz do swoich statutów. Warto pamiętać, że statuty w szkołach nie mogą być sprzeczne z powszechnie obowiązującym prawem.
Szkolne miejsca przechowywania telefonów
W przepisach ustawy znajdziemy jednak jedną dyrektywę, nad którą warto się pochylić nieco dłużej. Mam na myśli art. 98b ust. 1:
Dyrektor szkoły może, za zgodą rady pedagogicznej i rady rodziców oraz po zasięgnięciu opinii samorządu uczniowskiego, zorganizować miejsce lub miejsca przechowywania telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych umożliwiających porozumiewanie się na odległość lub rejestrowanie obrazu lub dźwięku, w tym w miejscach prowadzenia zajęć edukacyjnych, oraz określić szczegółowe zasady odkładania tych telefonów i urządzeń do miejsca lub miejsc przechowywania i odbierania ich z tego miejsca lub tych miejsc.
Skoro ustawodawca dopuszcza organizowanie miejsc przechowywania telefonów komórkowych i innego zakazanego sprzętu, to najwyraźniej jednak zakłada, że urządzenia nie będą znajdowały się w uczniowskich kieszeniach i plecakach. To z kolei prowadzi do starego problemu: co w sytuacji, gdy uczeń jednak ma telefon przy sobie?
Zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach nie nadaje nauczycielom żadnego prawa do konfiskaty urządzenia
Nie jest tak, że nowa ustawa w ogóle nie zawiera przepisów, które moglibyśmy zastosować w takim przypadku. Specjalnie na tę okazję przygotowano bowiem art. 98b ust. 4:
Jeżeli uczeń nie przestrzega szczegółowych zasad, o których mowa w ust. 1, nauczyciel nakazuje uczniowi odłożenie telefonu komórkowego lub innego urządzenia elektronicznego umożliwiającego porozumiewanie się na odległość lub rejestrowanie obrazu lub dźwięku do miejsca przechowywania, o którym mowa w ust. 1.
Innymi słowy: jeśli uczeń lekceważy zakaz i korzysta z telefonu w szkole, to nauczyciel musi nakazać mu odniesienie urządzenia do szkolnej przechowalni.
Za zabranie smartfona grozi odpowiedzialność karna
Czego nie może zrobić, to zarekwirować mu telefon. Ustawa nie nadaje nauczycielom uprawnień do konfiskaty cudzej własności. Zgodnie z art. 284 § 1 Kodeksu karnego przywłaszczenie cudzej rzeczy ruchomej jest zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności. Warto przy tym wiedzieć, czym jest kradzież i czym różni się ona od przywłaszczenia. Jeżeli pedagog będzie miał szczęście i smartfon okaże się wart poniżej 800 zł, to popełnia on „tylko” wykroczenie z art. 119 Kodeksu wykroczeń. Grozi za nie areszt, grzywna albo ograniczenie wolności.
Rekwirowanie telefonów niosłoby ze sobą wiele pytań o prywatność, bezpieczeństwo i odpowiedzialność za szkody
Pytanie brzmi: czy nauczyciele powinni mieć możliwość rekwirowania uczniom zakazanych urządzeń? Absolutnie nie. Brak takiego uprawnienia tak naprawdę służy obydwu stronom przyszłego sporu.
Siłą rzeczy uczniowie i ich rodzice nie ryzykują, że ich własność wpadnie w niepowołane ręce. Równocześnie nauczyciele nie muszą zaprzątać sobie głowy odpowiedzialnością za ewentualne uszkodzenie albo zniszczenie sprzętu, nie wspominając nawet o niepowołanym dostępie do danych i aplikacji dostępnych w urządzeniu. Tej przysłowiowej puszki Pandory naprawdę lepiej nie otwierać.
MEN przygotowuje pakiet dobrych praktyk dla szkół
Smartfony w szkołach są dziś traktowane jak największy wróg polskiej oświaty, ale to nie znaczy, że wolno z nimi walczyć każdą metodą. Warto w tym momencie wspomnieć, że Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza przesłać do szkół pakiet dobrych praktyk, jak można egzekwować szkolny zakaz korzystania ze smartfonów. Naprawdę mam nadzieję, że znajdzie się w nim wyraźne przypomnienie nauczycielom, że szkoła nie może zabierać uczniom urządzeń. Może co najwyżej karać za lekceważenie zakazu.










