1. Bezprawnik -
  2. Praca -
  3. Rewolucja w czasie pracy? Wyrok TSUE otwiera drogę do rozliczania dojazdów 

Rewolucja w czasie pracy? Wyrok TSUE otwiera drogę do rozliczania dojazdów 

Czy czas spędzony w samochodzie lub pociągu w drodze do miejsca wykonywania obowiązków powinien być traktowany jako czas pracy? W określonych sytuacjach tak. Wynika to z najnowszego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), które może mieć istotne znaczenie dla pracowników mobilnych również w Polsce. Nie oznacza to jednak rewolucji dla wszystkich zatrudnionych. Kluczowe jest to, kto organizuje przejazd, gdzie pracownik wykonuje obowiązki i czy w czasie podróży pozostaje do dyspozycji pracodawcy.

Piotr Janus27.07.2026 7:42
Praca

Wyrok TSUE o czasie pracy: wszystko zaczęło się w Hiszpanii

Sprawa, którą zajął się TSUE, miała swój początek w Hiszpanii. Tamtejszy sąd rozpatrywał spór dotyczący pracowników wykonujących obowiązki w różnych miejscach, bez stałego stanowiska pracy. Wątpliwości dotyczyły tego, czy czas przejazdu do pierwszego klienta lub pomiędzy miejscami wykonywania zadań powinien być zaliczany do czasu pracy.

Ponieważ sprawa dotyczyła interpretacji unijnej dyrektywy o organizacji czasu pracy, hiszpański sąd skierował do TSUE pytanie prejudycjalne. Zadaniem Trybunału było wyjaśnienie, jak należy rozumieć pojęcie „czasu pracy" w sytuacji, gdy podróż stanowi nieodłączny element wykonywania obowiązków służbowych. Orzeczenie ma znaczenie dla wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej, ponieważ wyjaśnia sposób stosowania przepisów unijnych, które powinny być uwzględniane także przez polskie sądy.

Nie każdy dojazd do pracy będzie czasem pracy

Wyrok nie oznacza, że każdy pracownik będzie mógł domagać się wynagrodzenia za codzienny dojazd z domu do biura. Wręcz przeciwnie — TSUE wyraźnie wskazał, że decydujące znaczenie mają okoliczności konkretnej sprawy. Jeżeli pracownik codziennie dojeżdża do tego samego zakładu pracy, sam wybiera środek transportu i trasę, a pracodawca nie sprawuje nad nim w tym czasie żadnej kontroli, taki przejazd co do zasady nie stanowi czasu pracy. Odrębną kwestią pozostaje czas pracy w delegacji, rozliczany według własnych zasad.

Inaczej wygląda sytuacja pracowników mobilnych. Jeżeli miejsce wykonywania obowiązków jest każdorazowo wyznaczane przez pracodawcę, a podróż stanowi niezbędny element realizacji zlecenia, czas przejazdu może zostać uznany za wykonywanie obowiązków służbowych.

Kluczowe jest pozostawanie do dyspozycji pracodawcy

TSUE przypomniał, że zgodnie z unijną dyrektywą czas pracy to okres, w którym pracownik pozostaje do dyspozycji pracodawcy i wykonuje swoje obowiązki. W praktyce oznacza to, że znaczenie ma nie sam fakt przemieszczania się, lecz stopień podporządkowania pracownika. Jeżeli pracodawca wyznacza miejsce wykonania zadania, określa harmonogram, organizuje trasę lub wymaga stawienia się u klienta o określonej godzinie, przejazd może być integralną częścią pracy. Czas pozostawania w dyspozycji pracodawcy nie zawsze pokrywa się bowiem z faktycznym wykonywaniem zadań.

Sprawa Tyco i wcześniejsza linia orzecznicza Trybunału

Takie podejście nie jest całkowicie nowe. TSUE już wcześniej w sprawie Tyco uznał, że czas przejazdu pracowników mobilnych do pierwszego i od ostatniego klienta może być czasem pracy, jeżeli nie mają oni stałego miejsca wykonywania obowiązków. Trybunał rozstrzygał też podobne wątpliwości, analizując dyżur poza miejscem pracy. Najnowsze orzeczenie wpisuje się w tę linię orzeczniczą i ponownie podkreśla, że decydujące znaczenie ma rzeczywisty charakter wykonywanej pracy, a nie formalny zapis w umowie.

Kto może skorzystać na wyroku? Przede wszystkim pracownicy mobilni

Największe znaczenie orzeczenie może mieć dla pracowników wykonujących obowiązki poza siedzibą pracodawcy. Chodzi przede wszystkim o przedstawicieli handlowych, serwisantów, monterów, instalatorów, techników terenowych, inspektorów czy osoby świadczące usługi bezpośrednio u klientów. W ich przypadku przejazd nie jest jedynie drogą do miejsca pracy, ale bardzo często stanowi element samej pracy. Bez niego wykonanie zlecenia byłoby niemożliwe.

Skutki dla pracodawców: ewidencja czasu pracy i wyższe koszty

Jeżeli przejazd zostanie uznany za czas pracy, może to wpłynąć na sposób prowadzenia ewidencji czasu pracy, rozliczania godzin nadliczbowych oraz na nieprzerwany odpoczynek pracownika, który i tak musi zostać zachowany.

Dla części przedsiębiorców oznacza to również wyższe koszty zatrudnienia oraz konieczność zmiany organizacji pracy. Firmy mogą być zmuszone do dokładniejszego planowania tras, ograniczenia liczby zleceń realizowanych jednego dnia lub wprowadzenia nowych zasad ewidencjonowania czasu przejazdów. Pracodawcy zwracają jednak uwagę, że każda sprawa wymaga indywidualnej oceny. Sam fakt podróży nie przesądza jeszcze o tym, że cały przejazd będzie czasem pracy.

Czy zmienią się polskie przepisy Kodeksu pracy?

Wyrok TSUE nie zmienia automatycznie przepisów Kodeksu pracy. Będzie jednak miał znaczenie dla ich interpretacji. Polskie sądy, rozpatrując podobne spory, powinny uwzględniać wykładnię przedstawioną przez Trybunał, podobnie jak pracodawcy planujący organizację pracy pracowników mobilnych. Można spodziewać się, że orzeczenie stanie się argumentem w sporach dotyczących wynagrodzenia za czas przejazdu oraz rozliczania nadgodzin.

Nie byłby to zresztą pierwszy raz, gdy orzecznictwo unijne wymusza korektę krajowych regulacji — wcześniej Trybunał przesądził, że nadgodziny dla niepełnoetatowców nie mogą być rozliczane na tych samych zasadach co w przypadku osób pracujących po osiem godzin dziennie.

Dla większości pracowników codziennie dojeżdżających do biura niewiele się zmieni. Jednak dla tysięcy osób, których miejscem pracy jest droga prowadząca do kolejnych klientów, wyrok może oznaczać realną zmianę w sposobie rozliczania czasu pracy i większą ochronę ich praw.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover