1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. W tych miastach kupisz mieszkanie bez wkładu własnego

W tych miastach kupisz mieszkanie bez wkładu własnego

Bank Gospodarstwa Krajowego ustalił nowe limity cenowe na III kwartał 2026 roku, ale w czterech dużych miastach program Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy praktycznie przestał działać. W Warszawie różnica między limitem a rynkową ceną metra sięga ponad tysiąca złotych, w Gdańsku — nawet 3,5 tysiąca. Jednocześnie we Wrocławiu, Poznaniu czy Lublinie ceny mieszczą się w widełkach programu bez większego problemu.

Limity BGK na III kwartał 2026 r. – metropolie odpadają z gry

Zestawienie limitów BGK z czerwcowymi cenami ofertowymi z serwisu Gratka pokazuje wyraźny podział rynku. Warszawa, Kraków, Gdańsk i Katowice to miasta, w których średnia cena metra przebija limit programu na tyle mocno, że szukanie odpowiedniej oferty przypomina raczej loterię niż realną strategię zakupową. W stolicy limit dla rynku pierwotnego wynosi 16 167 zł, a średnia oferta to 17 200 zł. W Gdańsku różnica jest jeszcze bardziej dotkliwa – limit to niecałe 13,5 tys. zł, podczas gdy mieszkania oferowane są średnio po ponad 17 tys. zł za metr.

Dlaczego wskaźnik odtworzeniowy nie nadąża za rynkiem

Mechanizm ustalania limitów opiera się na wskaźniku odtworzeniowym kosztu budowy, przemnożonym przez współczynnik 1,4 dla rynku pierwotnego i 1,3 dla wtórnego. Problem w tym, że wskaźnik ten reaguje na rynek z opóźnieniem – odzwierciedla koszty budowy sprzed kilku kwartałów, podczas gdy ceny ofertowe deweloperów i właścicieli mieszkań rosną na bieżąco. Wpływ na to mają też zaostrzone wymogi budowlane, przez które ceny mieszkań deweloperskich mocno wzrosną niezależnie od tempa aktualizacji wskaźnika. W miastach z największą presją popytową, jak Warszawa czy Trójmiasto, ta różnica w tempie kumuluje się szybciej niż gdziekolwiek indziej w kraju.

W tych miastach nadal można skorzystać z Rodzinnego Kredytu Mieszkaniowego

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja poza największymi aglomeracjami. We Wrocławiu limit dla nowych mieszkań to 14 439 zł, a średnia oferta – 13 664 zł, czyli poniżej progu. Podobnie w Poznaniu, gdzie limit rynku pierwotnego (13 803 zł) daje spory margines wobec średniej ceny 12 442 zł. Lublin, Rzeszów, Kielce i Szczecin trzymają się tego samego wzorca – ceny ofertowe są niższe albo niemal identyczne z limitami BGK.

Mniejsza presja spekulacyjna, wolniejszy wzrost cen

To nie przypadek. Miasta te nie doświadczyły w ostatnich latach tak gwałtownego napływu kapitału inwestycyjnego jak Warszawa czy Trójmiasto, gdzie mieszkania kupowane są też pod wynajem krótkoterminowy i jako lokata kapitału. Dla części nabywców inwestowanie w mieszkania pozostaje domyślną formą lokowania oszczędności, co dodatkowo podbija stawki w największych ośrodkach. Mniejsza presja spekulacyjna oznacza wolniejszy wzrost cen, a to z kolei sprawia, że formuła BGK – oparta na kosztach budowy, a nie na popycie inwestycyjnym – nadal przystaje do rzeczywistości.

Gdzie przeniesie się popyt na mieszkania z dopłatą?

Rodziny szukające pierwszego mieszkania z dopłatą państwową będą coraz częściej kierować się w stronę Wrocławia, Poznania czy Lublina, a nie Warszawy czy Gdańska, gdzie program formalnie istnieje, ale w praktyce dotyczy pojedynczych, trudnych do znalezienia ofert. Widać to również w statystykach kredytowych – Polacy ruszyli po kredyty hipoteczne, a średnia wnioskowana kwota rośnie szybciej niż same ceny mieszkań. Dla rynku deweloperskiego w mniejszych miastach to sygnał, że opłaca się budować mieszkania mieszczące się w limitach BGK – popyt napędzany programem rządowym nie zniknie, dopóki różnica między metropoliami a resztą kraju będzie się pogłębiać.

Program na papierze zamiast realnego wsparcia

Pozostaje pytanie o samą konstrukcję limitów. Jeśli wskaźnik odtworzeniowy nadal będzie aktualizowany wolniej, niż rosną ceny w największych miastach, rodzinny kredyt mieszkaniowy stanie się tam programem czysto teoretycznym – dostępnym na papierze, ale niemożliwym do wykorzystania bez wyjątkowego trafu na rynku wtórnym. A jeśli prognozy się sprawdzą i czeka nas kolejny wzrost cen mieszkań, dystans między limitem a rynkiem powiększy się jeszcze bardziej.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover