1. Bezprawnik -
  2. Podatki -
  3. Zarabia 30 000 złotych na hobby i nie płaci podatku. To możliwe, ale pod pewnymi warunkami

Zarabia 30 000 złotych na hobby i nie płaci podatku. To możliwe, ale pod pewnymi warunkami

Akwarium, kilka sadzonek, trochę światła, trochę cierpliwości — i nagle okazuje się, że roślin jest więcej, niż można sensownie zmieścić w zbiorniku. Dla jednych to naturalny element hobby, dla innych drobna okazja, żeby odzyskać część pieniędzy wydanych na sprzęt, podłoże i nawozy. Problem w tym, że nawet sprzedaż nadwyżki roślin akwariowych może przestać być niewinną wymianą między hobbystami, a zacząć przypominać coś, czym interesuje się fiskus.

Joanna Świba03.06.2026 10:47
Podatki

Sprzedaż roślin akwariowych a podatek dochodowy

Dobrze pokazuje to interpretacja indywidualna z 17 marca 2026 r., sygn. 0112-KDIL2-2.4011.193.2026.1.WS. Sprawa dotyczyła osoby zatrudnionej na etacie, która nie prowadziła działalności gospodarczej i nie zamierzała jej zakładać. Od 2024 r. posiadała słodkowodne akwarium z roślinami podwodnymi, a od 2026 r. planowała sprzedawać nadmiary wyhodowanych roślin. Szacowany roczny przychód miał wynosić od 10 do 30 tys. zł.

Zastanawiacie się, skąd aż tyle? To proste — w środowisku akwarystów niektóre rośliny (o samych rybkach czy też innych stworzeniach akwariowych nie wspominając) mogą osiągać zawrotne ceny. Sytuacja jest podobna do tej z rozmnażaniem roślin doniczkowych (sama nie potrafię uwierzyć, widząc ceny niewielkich sadzonek niektórych odmian monstery bądź innych popularnych i cenionych gatunków). Kwota 30 000 złotych rocznie z odsprzedaży roślin poszukiwanych przez innych (nawet przy stosunkowo niewielkiej liczbie sadzonek) jest więc realna.

To nie są już kwoty, które łatwo zbyć wzruszeniem ramion. Zwłaszcza gdy sprzedaż ma odbywać się przez portale internetowe, płatności mają trafiać na konto bankowe, a rośliny są rozmnażane regularnie w kilku zbiornikach. Dlatego hodowca zainteresował się ewentualnymi skutkami podatkowymi całego przedsięwzięcia. Warto bowiem pamiętać, że prywatna sprzedaż w sieci a podatki i działalność gospodarcza to temat, który potrafi zaskoczyć niejednego sprzedającego.

Hobby może wyglądać niewinnie, ale fiskus patrzy na szczegóły

Podatnik opisał, że proces uprawy będzie polegał na zakupie materiału matecznego, czyli małych sadzonek, a następnie ich uprawie w akwarium. Rośliny miały się ukorzeniać, rozwijać i rozmnażać, a dopiero po osiągnięciu odpowiedniego wzrostu miały być sprzedawane jako rośliny albo sadzonki z własnej hodowli. Co ważne, okres hodowli miał wynosić minimum pięć tygodni, czyli więcej niż miesiąc.

Ten szczegół okazał się kluczowy. W podatkach czasem naprawdę wszystko rozbija się o detale. W ustawie o PIT działalnością rolniczą jest m.in. wytwarzanie produktów roślinnych w stanie nieprzetworzonym z własnych upraw albo hodowli. Przy zakupionych roślinach znaczenie ma natomiast to, czy w trakcie ich przetrzymywania następuje biologiczny wzrost, a minimalny okres wynosi co najmniej miesiąc w przypadku roślin.

Innymi słowy: nie wystarczy kupić sadzonki i odsprzedać ich dalej. To nie jest jeszcze własna uprawa. Ale jeżeli rośliny są rzeczywiście hodowane, rosną, rozmnażają się, a sprzedawane egzemplarze pochodzą z własnej uprawy, sytuacja podatkowa może wyglądać zupełnie inaczej.

Działalność rolnicza wyłączona z PIT

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał stanowisko podatnika za prawidłowe. W interpretacji wskazano, że uprawa roślin akwariowych jest działalnością rolniczą i nie stanowi działów specjalnych produkcji rolnej. W konsekwencji przychody ze sprzedaży roślin akwariowych pochodzących z własnej uprawy są wyłączone z opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Jak podsumował organ podatkowy:

Uprawa roślin akwariowych jest działalnością rolniczą. Z uwagi na taką kwalifikację — dochody uzyskiwane z uprawy roślin akwariowych nie będą podlegały opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych.

To dobra wiadomość dla akwarystów, ale pod jednym warunkiem: mówimy o takim stanie faktycznym, jaki opisano we wniosku. Czyli o roślinach z własnej hodowli, sprzedawanych w stanie naturalnym, po okresie biologicznego wzrostu przekraczającym miesiąc.

To nie jest automatyczne zwolnienie dla każdego sprzedającego

Największy błąd polegałby na przeczytaniu tej interpretacji jako przyzwolenia na odsprzedaż roślin bez żadnych ograniczeń i bez podatku. Bez podatku dochodowego — w opisanej sprawie — była sprzedaż roślin z własnej uprawy, która spełniała warunki działalności rolniczej i nie wchodziła w działy specjalne produkcji rolnej. To robi różnicę. Inaczej może wyglądać sytuacja osoby, która kupuje sadzonki i szybko je odsprzedaje. Inaczej sytuacja kogoś, kto sprzedaje zestawy, akcesoria, podłoża, nawozy albo gotowe kompozycje. Inaczej również wtedy, gdy rośliny nie pochodzą z własnej hodowli, tylko z regularnego obrotu towarem. W praktyce granica między hobby, sprzedażą w sieci a działalnością gospodarczą bywa bardzo cienka.

Fiskus zwrócił uwagę, że jeżeli dany rodzaj uprawy, chowu lub hodowli nie jest wymieniony w załączniku nr 2 dotyczącym działów specjalnych produkcji rolnej, to należy uznać, że jest to działalność rolnicza niebędąca działem specjalnym. A w konsekwencji do przychodów z tej działalności nie stosuje się przepisów ustawy o PIT. Brzmi korzystnie, ale wymaga spełnienia warunków. Nie każda sprzedaż „z akwarium” będzie z automatu traktowana tak samo.

Kiedy odsprzedaż roślin może oznaczać podatek

Ta interpretacja dobrze pokazuje, że fiskus nie zawsze idzie najprostszą drogą i nie zawsze uznaje, że każda sprzedaż w internecie oznacza działalność gospodarczą albo podatek dochodowy. Czasem decydują szczegóły biologiczne: wzrost roślin, okres hodowli, własna uprawa, naturalny stan produktu. Tylko zwykle są to pojęcia, o których przeciętny zjadacz chleba nie ma pojęcia. Dla porównania — gdy w grę wchodzi zwykła odsprzedaż rzeczy, zasady opisuje podatek od sprzedaży w internecie.

Dla akwarystów (a także dla osób, które odsprzedają nadwyżki roślin) ta interpretacja to bodziec do przemyśleń. Sprzedaż nadwyżki roślin akwariowych może być podatkowo bezpieczna, ale nie dlatego, że jest hobbystyczna. Raczej dlatego, że w konkretnym modelu spełnia warunki działalności rolniczej, której przychody są wyłączone z PIT. Nie każdy przypadek jednak będzie analogiczny, w związku z czym czasem może okazać się, że podatek trzeba będzie odprowadzić, nawet jeżeli działamy (w teorii) nie komercyjnie, a hobbystycznie. Jeśli skala jest niewielka, alternatywą bywa działalność nierejestrowana, które rozszerzyły limity dla drobnych sprzedawców.

Hobby nie jest podatkową tarczą

Bo hobby samo w sobie nie jest podatkową tarczą. Jeżeli ktoś sprzedaje regularnie, przez internet i za kwoty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych rocznie, powinien umieć odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy to nadal własna hodowla, czy już handel? Mechanizm jest tu zbliżony do tego, jak rozliczana jest sprzedaż na Vinted a podatek — liczy się charakter, a nie nazwa aktywności. W akwarium może rosnąć roślina. Obok niej bardzo szybko mogą urosnąć również obowiązki podatkowe.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi
Kliknij by przejść do artykułu