- Bezprawnik -
- Prawo -
- Po sztormie Polacy ruszają na plaże szukać bursztynów. Mało kto pamięta o tych przepisach
Po sztormie Polacy ruszają na plaże szukać bursztynów. Mało kto pamięta o tych przepisach
Coraz więcej osób w naszym kraju poszukuje za pomocą wykrywacza metali różnych skarbów. Tego typu działanie może być dość ryzykowne i potencjalnie niezgodne z obowiązującymi przepisami. Znacznie lepiej i bezpieczniej jest wyruszyć nad Bałtyk w celu poszukiwania bursztynów, zwłaszcza niedługo po sztormie.
Bezpieczniej zbierać w Polsce bursztyny niż inne kopaliny
Przeszukiwanie gruntu za pomocą wykrywacza metali w Polsce wiąże się ze sporymi formalnościami i problemami prawnymi — zwłaszcza jeśli bez zezwolenia trafisz na skarb o wartości historycznej czy archeologicznej. Warto więc wcześniej sprawdzić, gdzie można chodzić z wykrywaczem bez ryzyka odpowiedzialności karnej.
Możesz o nim zapomnieć, gdyż w świetle prawa należy on do Skarbu Państwa, choć możesz liczyć na nagrodę, o ile niezwłocznie powiadomisz służby o znalezisku. Tak zrobił rolnik spod Jasła, który znalazł skarb na swoim polu i oddał go do muzeum, tak jak nakazuje prawo. Co innego, gdy znajdziesz bursztyn. Ze „złotem północy” nie ma w Polsce takich problemów, jak ze znalezieniem samorodka prawdziwego złota czy innej kopaliny.
Nowelizacja z 2019 roku zalegalizowała amatorskie zbieranie
Wszystko przez to, że od 1 stycznia 2019 r. wprowadzono nowelizację prawa, która zalegalizowała amatorskie zbieranie wyrzuconego przez morze bursztynu. Wcześniej wymagało ono specjalnego zezwolenia od Dyrektora Urzędu Morskiego. Podobną drogę przeszły zresztą wykrywki na wybrzeżu — przeszukiwanie plaż z wykrywaczem metalu w zachodniopomorskim w pełni legalne stało się dopiero po rezygnacji urzędu z wymogu pisemnej zgody.
Mimo zmian należy jednak pamiętać o kilku aspektach.
Zbieranie bursztynu legalnie, ale w określonych okolicznościach
Od początku 2019 roku każdy z nas może bez przeszkód poławiać bursztyn, ale na własny użytek. Podczas przeszukiwań plaży nie możesz ingerować w linię brzegową, a więc kopać głębokich dołów czy naruszać wydmy. Innymi słowy: możesz zbierać jantar, ale pod warunkiem, że nie wpływasz na środowisko na danym odcinku.
Zabronione jest nie tylko niszczenie wydm, ale i wykorzystywanie ciężkiego sprzętu, np. pomp do wypłukiwania piasku pod wodą. Znowelizowane prawo pozwala na poszukiwanie bursztynu ręcznie, bez wpływu na otaczającą przyrodę. Z tego też powodu zabronione jest jego poławianie na terenach chronionych, a więc na obszarach parków narodowych, rezerwatów przyrody czy obszarach Natura 2000.
Nieregularność przesądza o legalności
Kluczowym czynnikiem amatorskiego zbierania jest jego nieregularność. Jeśli poławiasz bursztyn raz na jakiś czas, ręcznie i w niewielkich ilościach na własny użytek, to robisz to zgodnie z prawem. W przeciwnym razie narażasz się na wysokie mandaty, a służby mogą podciągnąć twoją aktywność np. pod niszczenie roślinności, złamanie zakazu na danym obszarze czy wręcz niszczenie elementu krajobrazu. Przy wydobyciu na skalę przemysłową stawka jest jeszcze wyższa — nie bez powodu mówiło się, że podatek wzrośnie o 8000 procent, a nielegalne wydobycie ma być traktowane jako przestępstwo.
Kiedy wybrać się na Bałtyk po bursztyny?
Najlepiej wstać o świcie, aby wyprzedzić innych plażowiczów. Największe szanse na znalezienie bursztynu nad Bałtykiem mamy od listopada do marca. Zimowe sztormy są z reguły silniejsze, a im mocniejszy wiatr, tym więcej okazów fale mogą wyrzucić na brzeg. Zimą jest też nieporównywalnie mniej turystów, a więc i konkurencja w poszukiwaniach jest mniejsza.
„Złoto północy” można znaleźć także po letnich sztormach, co ma miejsce właśnie teraz. Kilka dni temu krajowe media informowały o licznych bursztynach wyrzuconych na brzeg Mierzei Wiślanej, gdzie znajduje się wiele miejscowości słynących z obfitości okazów. Co ciekawe, największe krajowe zasoby wcale nie leżą nad morzem — bursztynowy skarb pod Lublinem liczony jest w tysiącach ton.










