- Bezprawnik -
- Lokowanie produktu -
- Każdy poleca mi serial na innej platformie. Na szczęście nie za każdą trzeba płacić osobno
Każdy poleca mi serial na innej platformie. Na szczęście nie za każdą trzeba płacić osobno
Jeszcze nie przywykłem do tego, że mamy jesień – coś za ciepło i zbyt słonecznie. Nie minęło jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby zapomnieć o wakacjach. Wkrótce zapewne się to zmieni, więc wrócą i jesienne, deszczowe wieczory w domu przy jakimś serialu czy filmie. Ale jest tylko taki jeden „mały” problem – w ostatnich latach serwisy streamingowe wyrosły niemal jak grzyby po deszczu. Jak to wszystko opłacić? Z pomocą przychodzi Plus z ofertą trzech streamingów za 40 zł miesięcznie – ale o szczegółach za chwilę.
Lista seriali rośnie szybciej niż liczba wolnych wieczorów
Nawet nie chcę wymieniać wszystkich tytułów seriali czy filmów, które mam gdzieś na wirtualnej kupce wstydu, obok prawdziwej kupki wstydu z książkami, które chciałbym „pewnego dnia” ogarnąć. Jedno jest pewne – te zbiory rosną, a nie maleją.
A to ktoś poleci coś na Disney+, później coś na Amazon Prime Video, a następny tytuł już na Apple TV. Gdybym miał teraz zacząć opłacać każdy z abonamentów z osobna, co prawda bym nie zbankrutował, ale mówiąc bardzo dyplomatycznie, byłoby to dość niekorzystne finansowo.
I nie ma w tym cienia przesady
No bo wystarczy spojrzeć na premiery w ostatnim czasie. Na Disney+ 9 października pojawił się „Oasis: Don’t Look Back In Anger”. Dokument zagląda za kulisy powrotu braci Gallagher i ich trasy koncertowej z 2025 roku.
Na Prime Video od 16 września mamy „Neagley”, czyli nowy serial ze świata „Reachera”. Tym razem to Frances Neagley prowadzi śledztwo po podejrzanej śmierci przyjaciela. Jeśli ktoś śledził jej wcześniejsze przygody u boku Jacka Reachera, będzie mieć kolejny powód, żeby zajrzeć na tę platformę.
Tego samego dnia na Apple TV ruszył szósty sezon „Kulawych koni”. Gary Oldman wraca jako Jackson Lamb, szef zespołu brytyjskich agentów, których kariery wykoleiły popełnione błędy.
SkyShowtime od 10 września ma z kolei „Pionka”, kontynuację „Ślebody”. Tym razem historia przenosi się na Śląsk, gdzie zabójstwo studentki przypomina zbrodnie seryjnego mordercy odsiadującego wyrok. To w sam raz dla tych, co wolą coś po polsku.
Rachunek rośnie, wieczorów nie przybywa
Bez większego wysiłku mamy cztery propozycje na czterech platformach. Ile za to wszystko? Te cztery abonamenty, opłacane osobno w regularnych cenach miesięcznych, to ponad 120 złotych. Oczywiście można poszukać promocji albo wybrać płatność roczną tam, gdzie wychodzi korzystniej.
Nie zmienia to jednak podstawowego problemu - każdą kolejną subskrypcję łatwo uzasadnić ciekawym serialem, ale trudniej znaleźć czas na obejrzenie wszystkiego. Najbardziej szkoda byłoby wydawać pieniądze głównie dlatego, że „może w weekend coś włączę”.
Czy da się zatem zjeść ciastko, czyli mieć dostęp do topowych serwisów streamingowych, i mieć ciastko – nie płacić za każdy z serwisów osobno? Jak się okazuje – tak.
Kilka platform, jedna opłata
Klienci Plusa i Polsat Box mogą dobrać trzy streamingi za 40 zł miesięcznie. Do wyboru są dwa gotowe zestawy: Amazon Prime, Apple TV i Disney+ albo Amazon Prime, Apple TV i SkyShowtime. Disney+ i SkyShowtime są tutaj w planach Standard.
Kupowane osobno, w regularnych abonamentach miesięcznych, zestawy tych samych serwisów kosztowałyby nieco ponad 85 zł.
Streamingi można dobrać przy podpisywaniu nowej lub przedłużaniu obecnej umowy na usługę na 24 miesiące. To dodatkowa opłata, obok abonamentu za wybraną usługę. Zestaw trzech serwisów kosztuje 40 zł miesięcznie, czyli mniej niż połowę tego, co trzeba by zapłacić za te same platformy kupowane osobno.
Artykuł powstał we współpracy z siecią Plus










