1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Sąd nie miał wątpliwości: Biedronka zrobiła to celowo. A mimo to kara spadła o ponad 20 mln zł

Sąd nie miał wątpliwości: Biedronka zrobiła to celowo. A mimo to kara spadła o ponad 20 mln zł

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przyznał rację Prezesowi UOKiK: Biedronka wprowadzała klientów w błąd promocjami „Zwrot 100% na voucher”, i to świadomie. Jednocześnie sąd obniżył karę dla Jeronimo Martins Polska z blisko 105 mln zł do prawie 84 mln zł. Wyrok nie jest prawomocny, a urząd już zapowiedział apelację w części dotyczącej wysokości kary. Na trzy tygodnie przed Black Friday to dobry moment, żeby przypomnieć, ile naprawdę jest wart „pełny zwrot” obiecywany na plakacie.

Zwrot 100% na voucher, czyli haczyk w drobnym druku

Chodzi o dwie jednodniowe akcje z początku 2025 roku: „Specjalną Środę” i „Walentynkową Środę”. Reklama mówiła prosto: klient kupuje wskazany produkt, a sklep oddaje mu całą jego wartość w formie vouchera. Brzmiało jak zakupy za darmo. W praktyce, jak ustalił UOKiK, bon dało się wydać tylko na określoną grupę towarów i dopiero po zrobieniu kolejnych zakupów za minimalną kwotę.

Przykład podany przez urząd jest wręcz modelowy. Za czekoladę klient dostawał voucher o wartości 13,99 zł, ale na kosmetyki i pod warunkiem wydania na nie co najmniej 29,99 zł. Za parówki przysługiwał bon na owoce i warzywa, również z progiem kwotowym. Przy produktach sprzedawanych na wagę zwrot obejmował maksymalnie wartość jednego kilograma, a na jedną kartę lojalnościową przypadał jeden voucher. Wszystkie te warunki można było znaleźć w internecie, na tablicach w sklepie albo na samym voucherze, czyli już po zakupie.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny skomentował wyrok słowami: „100 proc. zwrotu brzmiało jak świetna okazja. W rzeczywistości zasady promocji po raz kolejny były mylące dla konsumentów”. I dodał: „Biedronka dobrze wiedziała, jak należy informować o promocjach i umyślnie dopuściła się naruszenia prawa”.

Umyślność, czyli dlaczego sąd nie uwierzył w przypadek

Według urzędu sieć była już wcześniej ostrzegana w sprawie sposobu prezentowania promocji i obowiązywały ją dwie decyzje zobowiązujące dotyczące informowania o zasadach akcji. Co więcej, z materiałów zebranych w postępowaniu wynikało, że przy przygotowywaniu reklamy „Walentynkowej Środy” spółka świadomie zrezygnowała z podania, na jakie produkty można wykorzystać bon i ile trzeba wydać. Sąd tę umyślność potwierdził. To nie jest drobiazg, bo umyślne naruszenie przemawia za surowszą karą.

Nieuczciwe praktyki rynkowe i wprowadzające w błąd zaniechanie

Podstawą jest ustawa z 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Jej art. 6 ust. 1 uznaje praktykę za zaniechanie wprowadzające w błąd, jeżeli pomija istotne informacje potrzebne przeciętnemu konsumentowi do podjęcia świadomej decyzji. Hasło „zwrot 100%” formalnie było prawdziwe, bo voucher rzeczywiście opiewał na pełną kwotę. Kłopot tkwił w przemilczeniach. Informacja, że voucher za czekoladę zadziała dopiero przy zakupach kosmetyków za blisko 30 zł, zmienia sens całej oferty.

Sieć zna te problemy nie od dziś. Wystarczy przypomnieć, że wcześniej sąd utrzymał gigantyczną karę dla Biedronki za ceny wyższe przy kasie niż na półce, a jeszcze wcześniej głośno było o tym, jak spływały skargi na ceny w Biedronce. UOKiK wylicza też kolejne sprawy. Prawomocne są już m.in. 115 mln zł kary dla Biedronki za rozbieżności cen oraz 60 mln zł za oznaczanie kraju pochodzenia owoców i warzyw. Na drugą instancję czekają z kolei 506 mln zł za nadużywanie przewagi kontraktowej i 160 mln zł w sprawie tarczy antyinflacyjnej.

Co z tego ma pojedynczy klient

Tu trzeba ostudzić emocje. Decyzja UOKiK dotyczy naruszenia zbiorowych interesów konsumentów, a kara trafia do budżetu państwa, nie do portfeli osób, które dały się złapać na czekoladę. Nikt nie dostanie automatycznie zwrotu.

Indywidualny klient ma jednak własne narzędzia. Art. 12 ust. 1 tej samej ustawy pozwala konsumentowi, którego interes został zagrożony lub naruszony nieuczciwą praktyką, żądać m.in. zaniechania praktyki, usunięcia jej skutków, obniżenia ceny czy naprawienia szkody na zasadach ogólnych. Prawomocne rozstrzygnięcie w sprawie zbiorowej to dla takiego klienta mocny argument. Przy kwotach rzędu kilkunastu złotych mało kto pójdzie z tym do sądu, ale reklamacja powołująca się na wyrok jest zupełnie realna.

Jak czytać promocje przed Black Friday 2026

Black Friday wypada w tym roku 27 listopada, a mechanizmy „zwrot na kartę”, „drugi produkt za voucher” czy „rabat na kolejne zakupy” wrócą zapewne w każdej dużej sieci. Przed skorzystaniem z takiej oferty warto ustalić kilka rzeczy:

  • na jakie produkty można wydać bon i czy wykluczono całe kategorie,
  • czy obowiązuje minimalna kwota kolejnych zakupów,
  • od kiedy i do kiedy voucher jest ważny oraz czy wymaga aplikacji lub karty,
  • czy istnieje limit sztuk, kilogramów albo jeden bon na osobę.

Przy okazji obniżek procentowych dochodzi jeszcze najniższa cena z 30 dni, a nieprawidłowe podawanie cen wciąż jest jednym z najczęstszych grzechów sklepów. Z kolei przy bonach z terminem ważności warto pamiętać, jak sądy oceniają przepadanie pieniędzy na bon podarunkowy. Voucher promocyjny to co prawda nie to samo, ale kierunek orzecznictwa jest wyraźnie prokonsumencki.

Kara 84 mln zł dla Biedronki to koszt prowadzenia biznesu

Biedronka, cytowana przez PAP, uznała zmianę decyzji przez sąd za „krok w dobrym kierunku” i zapewniła, że nadal będzie oferować „najbardziej konkurencyjną ofertę promocyjną na polskim rynku”. O dalszych krokach zdecyduje po lekturze pisemnego uzasadnienia.

Moim zdaniem to obniżenie kary jest złym sygnałem. Według danych opublikowanych w marcu przez „Wiadomości Handlowe” sprzedaż Biedronki w 2025 roku przekroczyła 25 mld euro. Kara rzędu 84 mln zł to mniej niż jedna dziesiąta procenta takiej kwoty, a ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów pozwala sięgnąć nawet do 10 proc. obrotu. Mówimy o firmie, która według sądu działała umyślnie, mimo wcześniejszych ostrzeżeń i dwóch decyzji zobowiązujących. Skoro sieć wraca do podobnych praktyk po kolejnych postępowaniach, to obecny poziom sankcji najwyraźniej nie zniechęca. Jeśli kara ma odstraszać, nie może wyglądać jak pozycja w budżecie marketingowym. Dlatego apelacja UOKiK w tej części ma sens, a sądy powinny przestać traktować recydywę promocyjną jak okoliczność łagodzącą.

Klientom pozostaje praktyczna ostrożność. Zanim czekolada wyląduje w koszyku dla bonu, warto zajrzeć do regulaminu akcji na stronie sieci albo na tablicy przy wejściu, bo tam, a nie na plakacie, sklep zapisuje warunki.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover